Po zabiciu barona narkotykowego El Mencho w czasie niedzielnej operacji sił bezpieczeństwa kraj zalała fala przemocy.
Polskie MSZ wydało w tej sprawie ostrzeżenie. "W związku z pogorszeniem sytuacji bezpieczeństwa w niektórych rejonach Meksyku, w tym w stanie Jalisco, odradzamy wszelkie podróże, które nie są konieczne" - przekazał rzecznik MSZ Maciej Wewiór w komunikacie.
Dodał, że placówka dyplomatyczna monitoruje sytuację. Rzecznik MSZ zaapelował też do Polaków przebywających w Meksyku o rejestrację w systemie Odyseusz. Jak wskazał, na ten moment zarejestrowanych jest 448 polskich obywateli.
Ambasada z instrukcjami dla polskich obywateli
Wcześniej ostrzeżenie w tej sprawie wydała polska ambasada w Meksyku.
"W związku z pogorszeniem sytuacji bezpieczeństwa w niektórych rejonach Meksyku, Ambasada RP w Meksyku zaleca wszystkim obywatelom Polski przebywającym w stanie Jalisco oraz ościennych stanach Michoacan, Guanajuato, Colima, Aguascalientes, Zacatecas i Nayarit śledzenie i dostosowanie się do zaleceń bezpieczeństwa władz stanowych" - ostrzegła placówka dyplomatyczna na platformie X.
Podobne ostrzeżenia przekazały ambasady innych krajów, między innymi Stanów Zjednoczonych, Kanady, Wielkiej Brytanii i Rosji.
Meksyk. Fala przemocy po śmierci barona narkotykowego
Nemesio Oseguera Cervantes - znany jako El Mencho - był szefem kartelu CJNG (Cartel Jalisco Nueva Generacion), jednej z najpotężniejszych i najbardziej brutalnych grup przestępczych w Meksyku. Był również uznawany za najbardziej poszukiwanego przestępcę w kraju.
Po tym, jak zginął w czasie operacji wojskowej przeprowadzonej w niedzielę o świcie czasu miejscowego, w kraju doszło do brutalnym aktów przemocy. Zamieszki wybuchły głównie na zachodzie i południowym zachodzie, w regionach rzadziej odwiedzanych przez polskich turystów. Do aktów przemocy doszło między innymi w aglomeracji Guadalajary oraz w kurorcie Puerto Vallarta na wybrzeżu Pacyfiku, gdzie podpalono hipermarket Costco.
W popularnym wśród turystów stanie Quintana Roo w niedzielę podpalono co najmniej 11 samochodów. Jak podają lokalne media, uzbrojone grupy miały zmuszać kierowców do opuszczania swoich aut, aby następnie je podpalać. Działo się takz głównie na drodze między Cancun a Meridą, przy stacji benzynowej w pobliżu miejscowości Leona Vicario. Media poinformowały o zamknięciu drogi wjazdowej do Cancun od strony Meridy. W niedzielę wieczorem była już ona przejezdna.
Zgłaszane były również podpalenia w innych rejonach, takich jak Playa del Carmen, Tulum.
Meksykańskie media podają, że zaatakowano 51 placówek państwowego banku Meksyku Banco del Bienestar, który obsługuje głównie wypłaty programów socjalnych rządu. W związku z atakami co najmniej cztery banki zamknęły część swoich placówek na terenie między innymi stanów Jalisco, Nayarit i Colima.
Chaos, podpalenia i dezinformacja
W niedzielę wieczorem nie było oficjalnych doniesień o osobach rannych ani ofiarach śmiertelnych w wyniku tych zdarzeń w stanie Quintana Roo. W Cancun i na Riviera Maya hotele, restauracje, plaże i inne miejsca odwiedzane przez turystów tego dnia funkcjonowały normalnie, a zamieszki w kraju nie zakłócały wypoczynku.
W południowym stanie Oaxaca podpalono pojazdy przy popularnej turystycznej trasie przejazdowej do stanu Chiapas - w miejscowości Juchitan de Zaragoza w Przesmyku Tehuantepec, na wybrzeżu Pacyfiku. Autostrada w tym rejonie w niedzielę wieczór była przejezdna.
Linie lotnicze United, Southwest i Alaska, a także Air Canada i WestJet/Sunwing ogłosiły w niedzielę odwołanie lotów do Puerto Vallarta, Guadalajary i Manzanillo. Wieczorem lotniska działały normalnie.
Meksykańska gazeta "Milenio" ostrzegła z kolei przed dezinformacją i treściami generowanymi przez sztuczną inteligencję. Fałszywe przekazy podawały między innymi informacje o rzekomym przejęciu przez kartel lotniska w Guadalajarze czy podpaleniu samolotu.
Opracowała Kamila Grenczyn
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/Joebeth Terriquez