Zaginięcie 43 studentów. Raport niezależnych śledczych: w sprawę zamieszane służby bezpieczeństwa i armia

Źródło:
Reuters

W zaginięcie 43 studentów w 2014 roku zamieszane były meksykańskie służby oraz siły zbrojne - donosi agencja Reutera, powołując się na raport niezależnego panelu międzynarodowych ekspertów, który został zaprezentowany we wtorek.

Interdyscyplinarna Grupa Niezależnych Ekspertów (GIEI), której zadaniem było zbadanie sprawy zaginięcia 43 studentów w 2014 roku, stwierdziła w swoim raporcie, że armia, marynarka wojenna, policja i agencje wywiadowcze przez cały czas wiedziały, gdzie przebywają ofiary.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ich dzieci zniknęły prawie osiem lat temu. "Cierpimy. Jesteśmy martwi w środku"

- Oni wszyscy współpracowali - powiedział członek grupy śledczych Carlos Beristain na konferencji prasowej, na której zaprezentowano raport z dochodzenia w sprawie jednej z najbardziej szokujących historii, które wstrząsnęły Meksykiem.

Meksykańska armia i marynarka wojenna nie skomentowały dotąd ustaleń zawartych w raporcie. Siły zbrojne Meksyku od dawna zaprzeczają, by dysponowały jakimikolwiek informacjami w sprawie zaginięć.

Zaginięcie 43 studentów

Zaginieni studenci uczyli się w kolegium nauczycielskim w Ayotzinapa w stanie Guerrero, będącym areną walk karteli narkotykowych. W tamtym czasie szykowali się do pracy z mieszkańcami ubogich części kraju. Na zachowanym nagraniu z września 2014 roku widać, jak na polu poznawali techniki rolnicze. Kamera uchwyciła ich roześmianych, pełnych życia. Kilka dni później, 26 września, pojechali uczcić pamięć ofiar krwawych protestów na placu Trzech Kultur w Tlatelolco z 1968 roku (gdy siły rządowe zabiły około 300 demonstrantów).

W trakcie podróży przez miasto Iguala zatrzymała ich policja. Przebieg tamtych zdarzeń nie jest dokładnie znany. Wiadomo między innymi, że w autobusach, którymi podróżowali studenci, widać było dziury od kul, rozbite szyby i ślady krwi. Części z nich udało się ujść z życiem. Ocalali twierdzili, że ich autobusy zatrzymali uzbrojeni policjanci i żołnierze, którzy nagle otworzyli ogień. 

Poprzedni rząd Meksyku, po przeprowadzeniu dochodzenia, doszedł do wniosku, że studenci zostali porwani przez skorumpowanych policjantów, będących w zmowie z lokalnym gangiem narkotykowym, który uważał, że studenci zostali zinfiltrowani przez członków konkurencyjnego kartelu. Gang miał następnie zabić porwanych i spalić ich ciała - stwierdzono w pierwotnym raporcie.

Nowe ustalenia w sprawie

Międzynarodowi eksperci z GIEI i obecny meksykański rząd uważają, że tamta wersja wydarzeń była błędna, a urzędnicy ukrywali informacje, stosując tortury w celu wymuszenia fałszywych zeznań - pisze Agencja Reutera. Niezależni śledczy twierdzą, że otrzymali niepełne informacje oraz że resort obrony ukrył dokumenty wskazujące, gdzie zabrano 17 z 43 studentów, i kto był zamieszany w ich porwanie. Ministerstwo odmówiło komentarza.

Obecny prezydent Meksyku Andres Manuel Lopez Obrador, będący zaciekłym krytykiem poprzedniej administracji, zaraz po objęciu urzędu w 2018 roku powołał "komisję prawdy", która miała zbadać sprawę. Odkrycie prawdy na temat losu studentów było jedną ze stu jego obietnic wyborczych. Obrador odnowił również mandat grupie GIEI, która została powołana w 2014 roku przez Międzyamerykańską Komisję Praw Człowieka.

"Dochodzenie prowadzone przez międzynarodowych ekspertów wykazało, że członkowie marynarki wojennej i armii prowadzili niezgłoszone wspólne operacje oraz zmanipulowali informacje istotne dla sprawy" - napisano w opublikowanym we wtorek raporcie GIEI. Według międzynarodowych śledczych, w kluczowych godzinach po zaginięciu studentów w rządowym centrum nadzoru bezpieczeństwa zarejestrowano co najmniej 500 rozmów telefonicznych dotyczących zdarzenia.

Żołnierze, którzy początkowo zeznali, że tamtej nocy przebywali w koszarach, zostali powiązani z miejscami, w których prawdopodobnie przetrzymywano studentów - podaje Reuters, powołując się na raport. Armia i marynarka wojenna potajemnie aresztowały także pięciu podejrzanych w sprawie, których do tej pory uważano za zaginionych - ustalili śledczy na podstawie dokumentów, zdjęć oraz zeznań. Odkryli także rozbieżności w doniesieniach armii o odkryciu ciała Julio Cesara Mondragona, jednego z zamordowanych studentów. Armia powiedziała ekspertom z GIEI, że owe rozbieżności stanowiły "nieumyślny błąd".

Agencja Reutera zwraca uwagę, że do tej pory zidentyfikowano szczątki jedynie trzech z 43 zaginionych studentów.

Śledczy z GIEI w swoim raporcie stwierdzają, że motyw porwania i zabójstwa studentów pozostaje niejasny.

Autorka/Autor:momo/kab

Źródło: Reuters