Były minister spraw zagranicznych w rządzie Prawa i Sprawiedliwości Jacek Czaputowicz został zapytany w "Rozmowie Piaseckiego", czy najbardziej intensywna faza amerykańsko-izraelskiej operacji jest za nami. - Wydaje mi się, że ona [operacja-red.] może trwać. Niestety przedłuża się - powiedział.
Jak ocenił, "dobrze by było, żeby Stany Zjednoczone osiągnęły te cele, które deklarowały na początku, czyli zmiana reżimu". - A tu wygląda, że jest zupełnie inaczej - dodał były szef MSZ.
Czaputowicz: jest kontynuacja, być może nawet konsolidacja reżimu
Zauważył, że prezydent USA mówił, że operacja może potrwać cztery tygodnie. - Zobaczymy. Może Stany Zjednoczone po tych czterech tygodniach zadeklarowanych wycofają się, ale w jakim stanie zostawią Iran, to jest duży znak zapytania - powiedział Czaputowicz.
Mówił, że "Iran ogłosił, że następcą Chameneiego jest jego syn i to symbolizuje tę zmianę reżimu - mówiąc żartobliwie i złośliwie". - Po prostu nie nastąpiło to, czego oczekiwano - zaznaczył.
- Jest kontynuacja, być może nawet konsolidacja reżimu, aczkolwiek trzeba zastrzec, że przeżywalność liderów Iranu liczy się w dniach. Na przykład minister obrony żył dwa dni, więc zobaczymy, jak to się rozwinie. Natomiast jest to bardzo poważna sytuacja - powiedział były szef MSZ.
Został zapytany, jakiego rodzaju zmiany polityczne marzą się USA i Izraelowi w Iranie. - Amerykanie chcieli doprowadzić do demokratyzacji, do zmiany reżimu, takiego jak w Wenezueli, który będzie z nimi współpracował, będzie prozachodni. I to byłoby świetne rozwiązanie. Chcielibyśmy, żeby tam była demokracja, żebyśmy dostawali tanio ropę i gaz z Iranu, ale to, okazuje się, że może być trudne i nierealne - ocenił.
- Izrael lepiej zna sytuację i jego celem jest zniszczenie potencjału militarnego, gospodarczego Iranu. I tu nie chodzi tylko o broń nuklearną, ale chodzi też o innego rodzaju zasoby wojskowe, czy na przykład marynarkę - dodał.
Czaputowicz: nie ma żadnych szans, żebyśmy byli objęci programem Nuclear Sharing
Czaputowicz został również zapytany w "Rozmowie Piaseckiego", w co bardziej wierzy - francuski parasol nuklearny czy amerykański program Nuclear Sharing. - Nie widzę tu związku - stwierdził.
Jego zdaniem "nie ma żadnych szans, żebyśmy byli objęci programem Nuclear Sharing". Dodał, że francuski parasol nuklearny też jest "bardzo wątpliwy".
Jak mówił, "trzeba by zadać pytanie, czy - jeżeli Polska zostałaby napadnięta przez Rosję - Francja byłaby gotowa bronią nuklearną zaatakować Rosję, ryzykując, że ich kraj, Paryż, zostanie zniszczony". - Mam pewne wątpliwości - dodał.
- Czyli tu chodzi o pewną wiarygodność. Natomiast uważam, że to jest bardzo dobry gest prezydenta Macrona, że myśli o tych kwestiach - ocenił były szef MSZ.
Według niego, "to jest taka inicjatywa, która chce podnieść znaczenie Europy w kontekście geopolitycznym".
- Przestrzegam przed budowaniem jakichś nadziei na to, że to nam zapewni bezpieczeństwo i odwracaniem uwagi od tego, co powinniśmy zrobić. A zarówno Stany Zjednoczone, jak i prezydent Macron mówi: tak, mamy broń nuklearną, ale nasi partnerzy muszą zapewnić odstraszanie konwencjonalne - mówił Czaputowicz.
Prezydent Francji Emmanuel Macron poinformował w poniedziałek, że zwiększy liczbę swoich głowic nuklearnych. Dodał, że kilka krajów europejskich, w tym Polska, jest zainteresowanych udziałem we francuskim programie odstraszania nuklearnego.
Polski premier Donald Tusk przekazał później w mediach społecznościowych, że Polska prowadzi rozmowy z Francją i grupą najbliższych europejskich sojuszników w tej sprawie.
Czaputowicz: raczej bym się skłaniał do podpisania ustawy w sprawie SAFE
Czaputowicz odniósł się też do kwestii unijnego programu dozbrajania SAFE. Ustawa go wdrażająca trafiła na biurko prezydenta Karola Nawrockiego. - Są pewne zalety, są pewne wady. Zobaczymy, jaką podejmie decyzję - powiedział.
Dodał, że gdyby był na miejscu prezydenta, raczej by się skłaniał do podpisania. Chociaż, jak dodał, dostrzega, "różne zagrożenia".
Były szef MSZ powiedział, że "to aż tak dużego znaczenia nie ma, dlatego że rząd mówi, że i tak my weźmiemy te pieniądze". - Tu raczej chodzi o pewien gest polityczny - dodał.
Autorka/Autor: Justyna Sochacka
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24