Nie milkną echa ataku na szkołę w miejscowości Minab w Iranie. Na opublikowanym niedawno nagraniu widać, że nalot przeprowadzony został - jak podał "New York Times" - przy użyciu pocisku Tomahawk. Dziennik przekazał, że wojsko amerykańskie jest jedyną siłą zaangażowaną w konflikt, która używa tego rodzaju pocisków.
- Prowadzimy w tej sprawie śledztwo - przekazał w poniedziałek sekretarz wojny USA Pete Hegseth na konferencji prasowej w Miami. Do kontrowersji odniósł się również obecny na konferencji prezydent Donald Trump.
Trump powtórzył swoje wcześniejsze oskarżenia, że nalotu dokonał sam Iran. - Nie widziałem tego, ale powiem, że Tomahawk, jedna z najpotężniejszych broni, jest sprzedawany przez nas i używany przez inne kraje - oświadczył. Jak dodał, "Iran też ma trochę Tomahawków", a "chcieliby mieć więcej".
Wiadomo, że pociski manewrujące Tomahawk są w arsenałach czterech państw: Australii, Holandii, Wielkiej Brytanii i USA.
Amerykański prezydent zdał się na wyniki śledztwa. - Z pewnością, cokolwiek pokaże raport, będę z tym żyć - zadeklarował Trump.
Atak na szkołę
Do ataku na szkołę podstawową w Minab doszło już pierwszego dnia konfliktu, 28 lutego. Iran poinformował, że zginęło w nim 175 osób, głównie dzieci.
Kilka dni później "New York Times" informował, że atak został prawdopodobnie przeprowadzony przez siły USA, które błędnie zidentyfikowały cel. Jak pisał dziennik, szkoła w przeszłości należała do kompleksu bazy, lecz od 10 lat jest od niej oddzielona.
Prezydent USA konsekwentnie zaprzecza tym doniesieniom. - Nie, moim zdaniem, na podstawie tego, co widziałem, to zrobił to Iran - mówił w reakcji na te doniesienia Trump. Dodał wtedy, że Iran jest "bardzo niedokładny" w użyciu swojej amunicji.
Opracował Mikołaj Gątkiewicz /akw
Źródło: tvn24.pl, PAP, New York Times
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/Samuel Corum / POOL