Prezydent zapytany przez reportera na pokładzie Air Force One o to, czy to siły USA dokonały 28 lutego ataku na szkołę w Iranie, o co są oskarżane, odparł: - Nie, moim zdaniem, na podstawie tego, co widziałem, to zrobił to Iran.
Trump dodał, że Iran jest "bardzo niedokładny" w użyciu swojej amunicji.
Do ataku na szkołę podstawową w Minabie doszło już pierwszego dnia wojny. Według Iranu w uderzeniu zginąć miało ponad 170 osób, w tym uczennice szkoły.
Według analizy "New York Times", w tym zdjęć satelitarnych i materiałów z mediów społecznościowych, uderzenie w szkołę zbiegł się w czasie i miejscu z amerykańskim precyzyjnym atakiem na pobliską bazę marynarki wojennej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Według cytowanego przez gazetę Wesa Bryanta, analityka i byłego urzędnika Pentagonu odpowiedzialnego za ochronę cywilów, najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem było, że uderzenie w szkołę było wynikiem błędnej identyfikacji celu przez siły USA.
Trump wyśle wojska do Iranu?
Amerykański prezydent podczas rozmowy z reporterami na pokładzie Air Force One poinformował o zmianie dotychczasowej opinii na temat udziału Kurdów w ofensywie przeciwko Iranowi. - Wykluczyłem to. Nie chcę, by Kurdowie tam wchodzili. Nie chcę, by Kurdom stała się krzywda i byli zabijani. Oni byli gotowi wejść, ale powiedziałem im, że nie chce, by wchodzili - powiedział Trump. - Wojna jest wystarczająco skomplikowana bez angażowania Kurdów - dodał.
Trump jeszcze dzień wcześniej deklarował w wywiadzie dla agencji Reutera, że jest "w pełni za" atakiem kurdyjskich bojówek na Iran. Zmiana kursu prezydenta zaszła po tym, jak sekretarz stanu Marco Rubio miał obiecać swojemu tureckiemu odpowiednikowi Hakanowi Fidanowi - zaniepokojonemu doniesieniami na ten temat - że USA nie będą zbroić bojówek irańskich Kurdów. Według doniesień m.in. "Washington Post", CIA miała zbroić kurdyjskie bojówki w celu zorganizowania powstania przeciwko władzom w Iranie. Plan ten był jednak szeroko krytykowany przez ekspertów.
Pytany o możliwy udział amerykańskich wojsk w operacjach na lądzie w Iranie, Trump odmówił bezpośredniej odpowiedzi na to pytanie, jednak nie wykluczył takiej ewentualności.
- Nie odpowiem na to pytanie. Czy to możliwe? Możliwe, z bardzo dobrego powodu. Musiałby być bardzo dobry powód. Powiedziałbym, że gdybyśmy kiedykolwiek to zrobili, byliby tak zdziesiątkowani, że nie byliby w stanie walczyć na lądzie - powiedział Trump. Nie wykluczył też, że wojska lądowe mogą zostać użyte do przechwycenia zapasów wysoko wzbogaconego uranu, które mają znajdować się m.in. w głęboko zakopanych tunelach w Isfahanie, znajdujących się poza zasięgiem bomb penetrujących.
- Przekonamy się o tym. Nie rozmawialiśmy o tym. (...) Oni (Irańczycy) nie byli w stanie się do nich (zapasów) dostać. I może kiedyś to zrobimy. To byłoby wspaniałe. Teraz ich po prostu dziesiątkujemy - powiedział.
Trump oświadczył też, odnosząc się do informacji o wysłaniu dwóch brytyjskich lotniskowców w rejon Bliskiego Wschodu, że byłoby to "miłe" dwa tygodnie temu. Jak stwierdził, obecnie nie są one już potrzebne.
Na profilu Truth Social Trump napisał: "W porządku, premierze Starmer, nie potrzebujemy ich już dłużej - ale będziemy pamiętać". "Nie potrzebujemy ludzi, którzy dołączają do wojen dopiero wtedy, gdy już je wygraliśmy!"- stwierdził.
28 lutego USA i Izrael rozpoczęły ataki na Iran. W odwecie Teheran zaatakował z powietrza Izrael oraz bazy wojskowe i inne obiekty USA w krajach Bliskiego Wschodu. Dokonał też ataku na lotnisko w Azerbejdżanie i brytyjską bazę na Cyprze.
Opracował Kuba Koprzywa
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Ali Najafi/AFP/East News