TVN24 | Świat

Bankructwa i rozwody po śledztwach skarbówki. Holenderski rząd podał się do dymisji w związku z aferą

TVN24 | Świat

Autor:
adso\kwoj
Źródło:
Reuters, PAP

W piątek premier Mark Rutte podał do dymisji swój gabinet. Ma to związek z aferą dotyczącą działań urzędników skarbowych. Przez lata ścigali oni rzekome oszustwa podatkowe tysięcy obywateli, doprowadzając do bankructw i rozbicia wielu rodzin.

Jak przekazał publiczny holenderski nadawca NOS, premier Rutte poinformował o złożeniu rezygnacji swoich ministrów i w następnej kolejności udał się do siedziby króla Wilhelma-Aleksandra, by poinformować go o swojej decyzji. Nowy gabinet zostanie powołany dopiero po wyborach parlamentarnych rozpisanych już na 17 marca - wskazuje Agencja Reutera.

Oznacza to, że Rutte będzie pełnił funkcję premiera do czasu wyłonienia nowego rządu. Pozostanie też liderem i kandydatem na premiera swojej Partii Ludowej na rzecz Wolności i Demokracji (VVD).

Śledztwa, które doprowadziły do rozbicia rodzin i bankructw

Dymisja gabinetu ma związek z działaniem holenderskich władz skarbowych. Raport z parlamentarnego śledztwa zakończonego w ub. miesiącu wskazał, że urzędnicy skarbowi mieli przez lata bezpodstawnie ścigać rodziców za rzekomo nieuczciwe pobieranie zasiłków na dzieci.

Jak pisze Reuters, działania urzędników doprowadziły do wymuszenia na około 10 tysiącach rodzin spłat dziesiątek tysięcy euro zasiłków, które - jak twierdzono - pobierały one nielegalnie.

W niektórych przypadkach decyzje holenderskiej skarbówki doprowadziły obywateli do ruiny finansowej, w tym bankructwa. Efektem śledztw w sprawie rzekomych nadużyć były też rozwody. Jak przypomina Reuters, we wnioskach parlamentarnego śledztwa wskazano na fakt kierowania działań skarbówki m.in. w stronę rodzin o zróżnicowanym pochodzeniu etnicznym i narodowym.

Poszkodowani mają otrzymać co najmniej 30 tysięcy euro zadośćuczynienia.

W czwartek w związku ze sprawą ze stanowiska szefa opozycyjnej Partii Pracy ustąpił Lodewijk Asscher, który był ministrem polityki socjalnej w latach 2012-2017.

Mark Rutte przyznał w piątek, że choć nie był "bezpośrednio zaangażowany" w sprawę, to odpowiedzialność za aferę spada na jego gabinet. Rutte był premierem od 2010 roku i mimo skandalu jego partia jest zdecydowanym faworytem wyborów.

Autor:adso\kwoj

Źródło: Reuters, PAP

Pozostałe wiadomości