Czarna skrzynka w każdym samochodzie w USA?


Amerykańska Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Transportu proponuje, aby od września 2014 roku każdy nowy samochód w USA miał zainstalowaną "czarną skrzynkę". Urządzenia miałyby nagrywać różne dane, takie jak prędkość, przeciążenia, liczbę pasażerów i lokację.

Agencja ogłosiła, że czeka na opinie obywateli co do proponowanego prawa do połowy lutego 2013 roku. Później ma powstać projekt stosownej ustawy, która trafi pod obrady Kongresu.

Ostatnie sekundy

Samochodowe "czarne skrzynki" nie są urządzeniami nieznanymi na rynku. Obecnie niektórzy kierowcy montują je sobie dobrowolnie, lub czynią to firmy w samochodach służbowych. Rewolucją byłoby jednak obligatoryjne umieszczanie ich każdym pojeździe.

Urządzenia mają na celu rejestrowanie ostatnich momentów przed wypadkiem, aby móc później odtworzyć jego przebieg i ustalić przyczyny, oraz przeanalizować działanie zabezpieczeń samochodu. Rozważany jest również automatyczny system powiadamiania o wypadku, dzięki czemu służby ratunkowe miałyby podstawowe informacje na temat powagi zdarzenia jeszcze przed dotarciem na jego miejsce i mogłyby się lepiej do niego przygotować.

"Czarne skrzynki" mają się aktywować pod wpływem nadzwyczajnych sytuacji, takich jak gwałtowne hamowanie lub przyśpieszanie, ostre zakręcanie, które mogą poprzedzać wypadek.

Szara strefa

Pomysł instalowania rejestratorów we wszystkich samochodach ma jednak swoich przeciwników. Najwięcej obaw rodzi możliwość wykorzystania danych nagrywanych przez "czarne skrzynki" do celów komercyjnych.

Informacje na temat tego jak prowadzi dany kierowca, byłyby kopalnią złota dla firm ubezpieczeniowych. Ubezpieczyciel mógłby dostosowywać stawki ubezpieczeń w zależności od oceny tego, jak bezpiecznie prowadzi nagrywany osobnik.

W USA na chwilę obecną nie ma żadnego prawa dotyczącego tego, do kogo należą dane nagrywane przez "czarne skrzynki". Nie wiadomo też, jak długo urządzenia powinny owe informacje przechowywać i czy kierowca ma prawo je wyłączyć.

Autor: mk//kdj/k / Źródło: wired.com