Trząsł Rosją, był drugi po Putinie. Dziś największa ofiara zmian na Kremlu

Świat

ReutersPutin o "przyjaciołach"

Czarne chmury zbierają się nad człowiekiem, który przez ponad dekadę uchodził za człowieka nr 2 Rosji. Igor Sieczin, prezes naftowego giganta Rosnieft’ może być największą ofiarą wiosennego przesilenia na Kremlu. Putin chce wzmocnić władzę, tasuje kadrami, a czystka sięgnęła już poziomu regionów.

Józef Stalin cyklicznie „czyścił” szeregi nomenklatury, pozbywając się wszystkich, którzy mogliby mu zagrozić – realnie, lub tylko w jego mniemaniu.

To nie przypadek, że w dzisiejszej Rosji coraz częściej padają porównania obecnej sytuacji do czasów "Wielkiego Terroru" w 1937 r. Choć, rzecz jasna, nikt nikogo nie rozstrzeliwuje, to pewnych analogii trudno nie dostrzec.

Wszystko wskazuje na to, że Putin rozpoczął największą wymianę kadr od momentu, gdy zasiadł na Kremlu w 2000 r. Cel jest jasny: przygotować reżim na nadchodzące wstrząsy związane z kryzysem w Rosji.

Stalin niszczył ludzi, którzy znali jego słabości i grzechy z dawnych lat, to samo może zrobić teraz Putin.

"WIOSENNE PRZESILENIE" W ROSJI - II WOJNA SIŁOWIKÓW?

"WIOSENNE PRZESILENIE" NA KREMLU - PRETORIANIE PUTINA

"WIOSENNE PRZESILENIE" NA KREMLU - ROSZADY NA KREMLU

Nie ma ludzi niezastąpionych i nietykalnych, zdaje się mówić gospodarz Kremla, gdy konsekwentnie ogranicza wpływy Igora Sieczina, przez wiele lat uważanego za postać nr 2 putinowskiego systemu. Kolejno, wiceszefa kremlowskiej administracji, wicepremiera wreszcie prezesa jednego z największych energetycznych koncernów na świecie.

Afera sachalińska

Czwartego marca w swoim biurze zatrzymany został wieloletni (od 2007 r.) gubernator obwodu sachalińskiego Aleksandr Choroszawin. A wraz z nim trzej jego najbliżsi współpracownicy. Wszystkich natychmiast w kajdankach przewieziono do Moskwy. Sąd orzekł dla Choroszawina areszt tymczasowy co najmniej do 27 kwietnia.

Gubernator został oskarżony o wyprowadzenie 5,6 mln dolarów z lokalnej spółki energetycznej Energostroj, która wygrywała lukratywne kontrakty w przetargach zlecanych przez administrację obwodu. Podobny mechanizm działał też prawdopodobnie w przypadku innej firmy - Rosstroju. Media nie omieszkały donieść, że podczas rewizji znaleziono w rezydencji Choroszawina ponad 16 mln dolarów w gotówce i 800 sztuk biżuterii, w tym złote wieczne pióro inkrustowane diamentami za 590 tys. dolarów.

Wszystko to zapewne prawda, ale… We współczesnej Rosji właściwie każdemu urzędnikowi dałoby się udowodnić korupcję. Więc informacją nie jest znalezienie dowodów przestępstwa gubernatora Sachalinu, lecz jego zatrzymanie.

Uderzenie w Sieczina

I tu dochodzimy do politycznego aspektu sprawy. Otóż Choroszawin to protegowany Igora Sieczina, prezesa naftowego molocha Rosnieft’, do niedawna uważanego za prawą rękę Putina, nieformalnego lidera klanu siłowików. Sieczin był w dwóch pierwszych kadencjach prezydenckich Putina wiceszefem jego administracji, potem wicepremierem w jego rządzie, odpowiedzialnym za sektor energetyczny. Od lat nieformalnie nadzorował, a potem został prezesem Rosnieftu – naftowego koncernu, który potęgę zbudował dzięki przejęciu najlepszych aktywów zniszczonego Jukosu.

Rosnieft’ jest zaangażowany obecnie w międzynarodowe konsorcjum Sakhalin-2 z operatorem Exxon Mobil, które buduje na Sachalinie instalację LNG (skraplanie gazu ziemnego). To Rosnieft’ jest największym płatnikiem podatków na Sachalinie, stamtąd jest Siergiej Bogdanczikow, który przez wiele lat stał na czele spółki. Na Sachalin często latał Sieczin.

Z tego też powodu Choroszawin czuł się bezkarny, nawet w porównaniu z innymi gubernatorami. Sygnałem ostrzegawczym powinna być dla niego krytyka ze strony Wszechrosyjskiegu Frontu Ludowego (ONF), który jest społecznym frontem poparcia Putina, projektem politycznym szerszym i bardziej perspektywicznym niż partia Jedna Rosja. Choroszawin to zlekceważył, a upadł najprawdopodobniej właśnie dlatego, że jest związany z Sieczinem.

Rosnieft' w defensywie

Szef Rosnieftu od początku wojny na Ukrainie traci wpływy na Kremlu. Bo uważany jest za jednego z głównych malkontentów, niezadowolonych z efektu sankcji zachodnich, które uderzają także w mocarstwowe plany jego ukochanego dziecka - Rosnieftu.

To właśnie sposób kierowania koncernem ma być jednym z powodów niełaski, w jaką popadł Sieczin. Kilka tygodni temu agencja Bloomberga cytowała anonimowe źródła na Kremlu, twierdzące, że Putin jest zły na Sieczina z powodu przejęcia przez Rosnieft’ w marcu 2013 koncernu TNK-BP, co poważnie zwiększyło długi Rosnieftu, a zwrot z tego tytułu jest mniejszy, niż oczekiwano.

Do tego dochodzi wieloletni konflikt Sieczina z Gazpromem, który ostatnio znów stał się priorytetem dla Putina.

Walka buldogów pod dywanem

Co znamienne, dekret o przedterminowym wygaszeniu pełnomocnictw gubernatora obwodu sachalińskiego „w związku z utratą zaufania prezydenta” Putin podpisał dopiero 25 marca. Taka trzytygodniowa przerwa między aresztowaniem gubernatora a jego dymisją może świadczyć, że uderzenie w Choroszawina nie było konsultowane z Putinem. Dopiero po fakcie, w trakcie zakulisowych gier (można być pewnym, że Sieczin bronił protegowanego), przekonano prezydenta do ostatecznej eliminacji Choroszawina. Należy domniemywać, że stali za tym ludzie z FSB i Gazpromu, a taki sojusz to dla Sieczina wyrok politycznej śmierci. Wygląda na to, że wypadł z kierownictwa klanu siłowików i jego sojusz z Patruszewem to przeszłość.

Aresztowanie Choroszawina to kolejna oznaka zmiany reguł gry na szczytach władzy (obok np. zabójstwa byłego wicepremiera Borysa Niemcowa). Do tej pory nie było takich spektakularnych uderzeń w gubernatorów. Jeśli już któryś trafiał przed sąd to po wcześniejszej dymisji, a nie odwrotnie, jak teraz. Niewykluczone też, że sprawa Choroszawina zostanie wykorzystana przez Kremla w klasycznej grze w dobrego cara i złych skorumpowanych bojarów.

Igor Sieczin - szef Rosniefturosneft.com

Zarzuty wobec gubernatora i jego ekipy nie dotykają – przynajmniej na razie – bezpośrednio Rosnieftu. Putin raczej pokazuje Sieczinowi, że to on, prezydent, jest najwyższym arbitrem w regionach, a wszelkie – nawet potencjalne – próby budowania obozu politycznego bez jego zgody nie są dobrze widziane. Oczywiście, w zależności od rozwoju sytuacji, potrzeb Kremla i układu sił, można przez Choroszawina uderzyć w Sieczina. Ale póki co, lepiej tylko trzymać w zanadrzu taki atut.

Afera z kosmodromem

Potencjalnie niebezpieczna dla Sieczina może być też afera przy budowie kosmodromu Wostocznyj.

Na początku lutego do Putina trafiła alarmująca notatka z Izby Audytu (odpowiednik polskiego NIK) o tym, że koszty budowy kosmodromu w obwodzie amurskim wzrosły o 20 proc., czyli o przeszło 212 mln dolarów. Przy ciągle przesuwanym terminie oddania obiektu. Co ciekawe, prokuratura generalna już w 2013 i w 2014 r. informowała o przekraczaniu kosztów i złym zarządzaniu przy budowie Wostocznego. Reakcja nastąpiła jednak dopiero teraz.

Za kratkami wylądował były prezes firmy Dalspecstroj, emerytowany generał Jurij Chrizman. Z zarzutem spowodowania przy budowie kosmodromu strat finansowych rzędu 1,8 mld rubli. Chrizman ma areszt tymczasowy do 30 lipca. Następnym krokiem śledczych było przesłuchanie przyjaciela i wspólnika biznesowego Chrizmana, Wiktora Iszajewa. Swego czasu Iszajew był panem i władcą w Kraju Chabarowskim (gubernator 1991-2009). Potem został przedstawicielem prezydenta w Dalekowschodnim Okręgu Federalnym i – od maja 2012 - ministrem ds. rozwoju Dalekiego Wschodu.

W sierpniu 2013 stracił obie funkcje, mocno krytykowany – m.in. przez samego Putina - za nieudolność podczas „powodzi stulecia”. Ale już we wrześniu 2013 znalazł ciepłą posadę w… koncernie Rosnieft’. Został doradcą w randze wiceprezesa. Jeśli śledczy postawią Iszajewowi zarzuty, wiadomo, w kogo to uderzy.

Na cenzurowanym

Ciosy spadają ostatnio na prezesa Rosnieftu niemal z każdej strony. W cień odsunięto Siergieja Szojga, którego na stanowisko ministra obrony forsował właśnie Sieczin.

On sam zaczyna słabnąć już nawet w samym koncernie, który doprowadził do obecnej potęgi. Putin wstawił mu bowiem do władz spółki swojego człowieka, Andrieja Biełousowa. A ten dąży do osłabienia Sieczina i kopie pod nim dołki w zarządzie.

Ekspansja Sieczina nie podoba się wielu członkom putinowskiej ekipy. Nie chodzi tylko o żądania pompowania budżetowych środków do Rosnieftu. W ubiegłym roku, już po aneksji Krymu i w czasie działań wojennych w Donbasie, z inspiracji Sieczina doszło do zatrzymania oligarchy Władimira Jewtuszenkowa (Rosnieft’ miał być zainteresowany przejęciem spółki Basznieft’, którą kontrolował wspomniany biznesmen) i to mimo tego, iż ten wykładał pieniądze na projekt Noworosji (wojna w Donbasie).

"Czarny wtorek"

Gorąco wokół Igora Sieczina zrobiło się także po „czarnym wtorku” 16 grudnia 2014. Tak silnej przeceny w ciągu jednego dnia - około 25 proc. - rubel nie przeżył od dwóch dekad. Część mediów w Moskwie, a także "liberałowie" (wolnorynkowi politycy orientujący się na Miedwiediewa) utrzymywali, że do krachu narodowej waluty przyczynił się Rosnieft’.

Otóż 11 grudnia doszło do bezprecedensowej w historii Rosji emisji obligacji przez naftowy koncern. Rosnieft’ w jeden dzień ściągnął z rynku 625 mld rubli, 20 razy więcej niż zwykle przy takiej emisji obligacji. Nie wiadomo, kto je skupił. Według ustaleń „Kommiersanta” i „Wiedomosti” były to cztery wielkie banki państwowe, a emisja była przygotowana w największej tajemnicy. Od razu Rosnieft” zaczął wymieniać ruble na obce waluty, żeby spłacić raty i odsetki od wcześniejszych kredytów. Wszystko wskazuje na to, że firma Sieczina była dogadana z bankami i w ten sposób rosyjskie państwo dofinansowało środkami z Funduszu Bogactwa Narodowego i funduszy emerytalnych.

- Te plotki są prowokacją - oznajmił Sieczin. I dodał, że zainteresować się trzeba tymi, którzy te plotki rozsiewają. - Co to za ludzie? Kim są ci Nawalni, Niemcowowie i Kudrinowie, czyje cele realizują? – pytał retorycznie.

"Gdzie jest prawdziwy Sieczin?"

Spekulowano, że głową za rublowy krach zapłaci ktoś z trójki: Sieczin, premier Miedwiediew, prezes banku centralnego Elwira Nabiullina. Ostatecznie Putin nie poświęcił nikogo. Ale notowania prezesa Rosnieftu szły w dół. - Kiedy pracowaliśmy w rządzie byłeś za podatkowym manewrem, jak tylko przeszedłeś do spółki – jesteś przeciwko. Gdzie jest prawdziwy Sieczin? Wtedy czy teraz? – pytał go Putin podczas narady ws. obciążeń podatkowych dla wielkich firm w związku z postępującym kryzysem.

11 marca burzę w Moskwie wywołał wpis na Twitterze naczelnego „Niezawisimoj Gaziety” na Twitterze. Konstantin Remczukow donosił, powołując się na „znajomych”, że Sieczin niebawem straci stanowisko. Zdementowano to i na Kremlu i w Rosniefti. Na jak długo?

Czystka w regionach

Niezależnie od „czynnika Sieczina”, usunięcie szefa obwodu sachalińskiego jest ważne także z innego względu. Otóż jest to jedna z szeregu podjętych w ostatnich tygodniach decyzji dotyczących władz regionów.

Zagrożony jest gubernator obwodu moskiewskiego Andriej Worobjew (człowiek Szojgu), a 27 marca FSB zatrzymała zastępcę gubernatora obwodu czelabińskiego Nikołaja Sandakowa. Podejrzany jest o wzięcie łapówki. Czarne chmury zbierają się też nad głową gubernatora Woroneża. FSB zatrzymała naczelnika tamtejszego zarządu Gosawtodornadzoru, czyli Federalnej Służby Nadzoru w Sferze Transportu (część resortu transportu) Josifa Jerknapeszjana i jego zastępcę Maksyma Łogaczewa. Z korupcją w tej instytucji wiąże się już gubernatora Aleksieja Gordiejewa.

Można się spodziewać w najbliższym czasie wysypu śledztw i zatrzymań w różnych regionach. Ale to nie jedyny sposób dyscyplinowania i zapewniania sobie przez Kreml ślepego posłuszeństwa w „terenie”.

Na początku kwietnia Duma przygotowała projekt poprawek, których przyjęcie będzie oznaczało, że gubernatorzy będą mogli sprawować urząd tylko przez dwie kadencje z rzędu maksymalnie. I ma to być liczone już od 2012 – więc to prawo zadziała wstecz. To właśnie w 2012 przywrócono bezpośrednie wybory gubernatorów. W latach 2005-2012 szefowie regionów byli wyznaczani przez prezydenta.

"Młode wilki" w natarciu

Kiedy towarzysz Stalin nie dał rady z kolektywizacją i industrializacją, na "zjeździe zwycięzców" był zmuszony wyczyścić partię z bardziej doświadczonych politycznych współpracowników, którzy rozumieli, co się dzieje. Jednocześnie dobrał sobie "młodzież" typu Chruszczowa, Malenkowa czy Berii. Oni byli gotowi wypełniać każde polecenia Stalina, nawet wiedząc, że są one przestępcze, ale uznając to za konieczne: dla ich własnej kariery. politolog Dmitrij Orieszkin

23 marca Putin zdymisjonował dwóch wysokich urzędników na Kremlu. Rzecznik prezydenta powiedział, że 61-letni Oleg Morozow, naczelnik Zarządu Polityki Wewnętrznej w administracji prezydenta, odszedł z powodów rodzinnych. Nie pracuje też już naczelnik Zarządu Współpracy Międzynarodowej Siergiej Bołchowitin, ale w tym wypadku nie podano przyczyn. Na razie nie ma następcy, natomiast Morozowa zastąpiła Tatiana Woronowa, dotychczas deputowana Jednej Rosji, protegowana Wiaczesława Wołodina, 1. zastępcy szefa administracji prezydenckiej.

40-letnia Woronowa pochodzi z Syberii, w porównaniu z poprzednikiem jest mało doświadczona, ma 40 lat. Tymczasem stanowisko sprawuje bardzo ważne. Wymiana urzędnika odpowiadającego na Kremlu za kontakty z regionami to powód do obaw gubernatorów. Zwłaszcza w kontekście wyborów parlamentarnych w 2016 roku, zabezpieczenia lojalności regionalnych elit i spełnienia putinowskich obietnic z 2012 r. Obietnic, których nie da się spełnić.

Obietnice złożył Putin, ale realizować muszą je gubernatorzy. A tymczasem przez kryzys pieniędzy brak. Kto sobie z tym nie poradzi, nie wymyśli czegoś, by przekonać wyborców do nowej wirtualnej rzeczywistości, będzie tracił stanowisko. Dymisja Morozowa to zapowiedź regionalnych czystek. Oczekiwanie wobec gubernatorów jest tylko jedno: chwalić się statystykami i zapobiegać jakimkolwiek protestom. Jak to będą robili – to już ich problem.

Mierni ale wierni

Putin odsuwa mniej lub bardziej racjonalnie i samodzielnie myślących ludzi i zastępuje ich siłowikami i takimi urzędnikami, którzy mają wypełniać rozkazy, a nie myśleć. Putin musi to robić, jeśli chce kontynuować konfrontacyjny kurs w polityce wewnętrznej i zagranicznej.

Jak napisał na swoim blogu na platformie „Jeżedniewnyj Żurnał” politolog Dmitrij Orieszkin, „kiedy towarzysz Stalin nie dał rady z kolektywizacją i industrializacją, na 'zjeździe zwycięzców' był zmuszony wyczyścić partię z bardziej doświadczonych politycznych współpracowników, którzy rozumieli, co się dzieje. Jednocześnie dobrał sobie 'młodzież' typu Chruszczowa, Malenkowa czy Berii. Oni byli gotowi wypełniać każde polecenia Stalina, nawet wiedząc, że są one przestępcze, ale uznając to za konieczne: dla ich własnej kariery”.

ROSJA PUTINA - Debata Faktów 27 marca

16.04.2015 | Putin: najbliżsi sąsiedzi nie muszą się bać Rosji, ale powinni ją szanowaćFakty TVN
wideo 2/4

Autor: Grzegorz Kuczyński / Źródło: tvn24.pl

Tagi:
Raporty: