Do sobotniego ataku, w ramach którego podpalono kable na jednym z berlińskich mostów, przyznała się ekstremistycznie lewicowa Vulkangruppe (pol. Grupa Wulkan). Jako swoje cele wskazała ona "wyłączenie prądu rządzącym" oraz atak na "przemysł paliw kopalnianych".
O grupie tej niewiele wiadomo, w przeszłości przypisywano jej już jednak sprawstwo co najmniej kilku innych ataków na niemiecką infrastrukturę. W toku gromadzenia informacji służby uznały osiem tropów za szczególnie obiecujące. Pisaliśmy o tym również w portalu tvn24.pl. Władze Berlina uznały odpowiedzialność Grupy Wulkan także za ostatni atak, jednak władze na szczeblu federalnym, m.in. niemieckie MSW, zachowują wstrzemięźliwość w ocenach.
Rosyjski trop po ataku w Berlinie
Dziennik "Tagesspiegel" w poniedziałek odnotował, że autentyczność oświadczenia z przyznaniem się Grupy Wulkan do ataku badana jest obecnie przez niemiecki kontrwywiad. Dotychczas oświadczenia Grupy Wulkan po jej atakach miały być do siebie podobne. Tym razem jednak forma przyznania się do ataku "nie do końca" pasuje do wcześniejszego schematu działania grupy, wskazuje gazeta. "Dotychczasowe listy były publikowane na stronach internetowych skrajnej lewicy. Tym razem został on wysłany do różnych mediów, w jednym przypadku za pośrednictwem formularza kontaktowego na stronie internetowej RBB (regionalny nadawca - red.)" - czytamy.
Niemiecki dziennik zwrócił także uwagę na wpis Andrei Schlüter na platformie Bluesky. Ta ekspertka od sztucznej inteligencji na początku tygodnia opublikowała szereg wpisów, w których przeanalizowała rzekomy list Vulkangruppe pod kątem językowym. "Jako osoba, która od wielu lat pracuje z narzędziami językowymi i tłumaczeniowymi, jestem prawie pewna, że niektóre sformułowania NIE zostały pierwotnie napisane w języku niemieckim" - oceniła Schlüter.
Ekspertka zwróciła uwagę na "zdania gęsto wypełnione faktami opartymi na liczbach, przeplatane całymi akapitami abstrakcyjnych argumentów światopoglądowych, niemal stereotypowych, ale bez wyraźnego odniesienia do faktów, tak jakby fakty zostały dodane później - nie tworzą one spójnej całości".
Nazwiska z błędami
Co więcej, w dokumencie pojawiają się błędnie zapisane nazwiska. Na przykład nazwisko wiceburmistrzyni Berlina Franziski Giffey zapisano jako "Giffay", a wiceprezydenta USA J.D. Vance'a - jako "Vans". "Portale tłumaczeniowe rozpoznają błąd w rosyjskiej pisowni, ale jako alternatywę podają również 'Vans' lub 'Wans'. W przypadku Giffey błąd jest zgodny z rosyjską pisownią nazwiska" - przekazał "Tagesspiegel", opisując analizę Schlüter.
"Również pod względem gramatycznym tekst ten częściowo odbiega od standardowego niemieckiego. Niektórzy znawcy języka rosyjskiego uważają również, że tekst mógł pochodzić z automatycznego tłumaczenia z języka rosyjskiego na niemiecki. W każdym razie, tłumaczenie w drugą stronę dałoby płynny rosyjski" - pisze niemiecki dziennik.
"Chociaż jesteśmy już w trakcie wojny hybrydowej, nie jestem w stanie z całą pewnością stwierdzić, czy za tym (atakiem - red.) stoi konkretny podmiot" - zastrzegła ekspertka w jednym z postów.
Oświadczenie tłumaczone z rosyjskiego?
Dalej czytamy w "Tagesspiegel", że w kręgach związanych z bezpieczeństwem teorię o udziale Rosji w ostatnim ataku na infrastrukturę uważa się za "możliwą, ale mało prawdopodobną. Możliwe jest również, że w zamachu brali udział sterowani aktywiści lub tzw. agenci jednorazowi, działający za pieniądze. Nie jest jednak jasne, czy atak rzeczywiście jest częścią hybrydowej wojny Rosji, której celem jest destabilizacja społeczeństw zachodnich" - zaznaczono.
Wpisy ze spekulacjami, że oświadczenie grupy, która przyznała się do wywołania blackoutu w południowo-wschodniej części Berlina, jest tłumaczeniem z języka rosyjskiego, pojawiły się również na innych kontach w serwisach społecznościowych w Niemczech. W ocenie "Frankfurter Allgemeine Zeitung" argumenty przytaczane na poparcie tej tezy nie są jednak przekonujące.
"FAZ" uważa, że w przypadku transliteracji z cyrylicy nazwisko wiceprezydenta USA powinno brzmieć "Vens". "Także błędy ortograficzne i gramatyczne oraz liczne niezgrabne sformułowania nie stanowią żadnej wskazówki na istnienie rosyjskiego pierwowzoru" - uważa gazeta.
Blackout w Berlinie
Wskutek ataku dostęp do elektryczności utraciło blisko 50 tysięcy gospodarstw domowych w dzielnicy Steglitz-Zehlendorf w południowo-zachodnim Berlinie. Do wtorku prąd przywrócono połowie z nich. Od godz. 11 w środę prąd popłynął ponownie do większości mieszkańców. Była to najdłuższa tak duża przerwa w dostawach prądu w niemieckiej stolicy od zakończenia drugiej wojny światowej.
Autorka/Autor: wac//mm
Źródło: PAP, Deutsche Welle, Tagesspiegel, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/CLEMENS BILAN