Tragiczny wypadek na Grochowskiej. Śledczy postawili zarzuty obojgu kierującym

Znicze w miejscu tragicznego wypadku na Grochowskiej
Prokuratura o zarzutach dla kierujących po wypadku na Grochowskiej
Źródło: TVN24
Skończyły się przesłuchania kierujących zatrzymanych po tragicznym wypadku na Grochowskiej w Warszawie. Prokurator zdecydował, że oboje usłyszą zarzuty. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że śledczy dysponują nagraniem z chwili zdarzenia.

Na ulicy Grochowskiej doszło w poniedziałek po południu do tragicznego wypadku. Przy skrzyżowaniu z Zamieniecką i placem Szembeka zderzyły się dwa auta osobowe. Jedno z nich uderzyło w pieszych. Cztery osoby zostały poszkodowane i trafiły do szpitali. Życia jednej z nich - sześcioletniego chłopca - nie udało się uratować.

Sprawą wypadku zajmuje się Prokuratura Rejonowa Praga Południe. We wtorek jej siedzibie przy ulicy Kamiennej odbyły się pierwsze przesłuchanie: najpierw kierowcy Toyoty, potem kierowczyni Forda.

- Śledczy dysponują nagraniem z kamery monitoringu miejskiego. Obraz jest dobrej jakości i na filmie widać przebieg wypadku - dowiedział się reporter tvnwarszawa.pl Artur Węgrzynowicz.

Oboje kierujący usłyszeli zarzuty

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prokurator Karolina Staros przekazała w rozmowie z tvnwarszawa.pl, że po zapoznaniu się z materiałami sprawy zgromadzonymi przez policję, prokurator zdecydował o przedstawieniu zarzutów 28-letniej kierującej fordem i 48-letniemu kierowcy toyoty.

- Oboje nie zachowali ostrożności wymaganej w ruchu drogowym, dlatego prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu im zarzutu spowodowania wypadku komunikacyjnego skutkującego śmiercią jednej osoby oraz obrażeniami trzech innych osób - poinformowała.

Chodzi o artykuł 177 par. 1 Kodeksu karnego, który odnosi się do nieumyślnego spowodowania wypadku, w którym zostały poszkodowane osoby (przewiduje karę do trzech lat pozbawienia wolności) oraz paragraf 2 – do wypadku ze skutkiem śmiertelnym (zagrożony karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia).

Później prokurator Staros poinformowała nas, że zakończono już przesłuchania kierujących. - Podejrzany w tej sprawie mężczyzna nie przyznał się i odmówił składania wyjaśnień. Kobieta przyznała się i złożyła wyjaśnienia. Prokurator zdecydował, że nie będzie stosował żadnych środków zapobiegawczych w postaci tymczasowego aresztu czy dozoru policji - przekazała.

Staros zastrzegła, że prokuratura nie może ujawniać szczegółów dotyczących przebiegu zdarzenia. Wyjaśniła jednak, dlaczego zarówno kobiecie, jak i mężczyźnie przedstawiono zarzuty. - Oboje zawinili w takim samym stopniu. Naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym pojazdu Toyoty i tak samo Forda, przyczyniły się (do wypadku - red.) - wytłumaczyła nam Staros.

- Te naruszenia po obu stronach się zsumowały. Gdyby chociaż jedno z nich zachowało się na drodze jak powinno, to nie byłoby tego zdarzenia. Szczegółów, precyzyjnie, na czym te naruszenia polegały, jeszcze nie możemy wskazać - podkreśliła prokurator. Ale w rozmowie z "Gazetą Stołeczną" zdradziła, że 28-latka nie ustąpiła pierwszeństwa (o czym informowała również policja), a 48-latek "nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze". 

Znicze w miejscu tragicznego wypadku na Grochowskiej
Znicze w miejscu tragicznego wypadku na Grochowskiej
Źródło: Mateusz Mżyk / tvnwarszawa.pl

Uderzona toyota wpadła w grupę pieszych

"Ze wstępnych informacji wynika, że kierująca Fordem 28-latka, wykonując manewr skrętu w lewo, nie ustąpiła pierwszeństwa nadjeżdżającej ulicą Grochowską Toyocie. Doszło do zderzenia obu pojazdów, w wyniku którego Toyota została wytrącona ze swojego pasa ruchu i uderzyła w grupę osób oczekujących przed przejściem dla pieszych. Poszkodowane zostały cztery osoby, w tym sześcioletnie dziecko. Niestety, pomimo zaangażowania ratowników i lekarzy życia sześcioletniego, chłopca nie udało się uratować. W szpitalu pomocy udzielono trzem kobietom. Zarówno kierująca Fordem kobieta, jak i prowadzący Toyotę mężczyzna zostali przebadani na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Byli trzeźwi" - przekazywała w poniedziałek wieczorem stołeczna policja.

OGLĄDAJ: "Dominują głosy oszołomów". Burza wokół programu SAFE
15 2000 kuluary cl-0019

"Dominują głosy oszołomów". Burza wokół programu SAFE
NA ŻYWO

15 2000 kuluary cl-0019
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: