Zarzuty dla lekarki po śmierci 29-latka

Karetka pogotowia (zdjęcie ilustracyjne)
Rzeszów
Źródło: Google Earth
Lekarka ze szpitala MSWiA w Rzeszowie usłyszała zarzuty w związku ze śmiercią 29-letniego pacjenta. Mężczyzna zmarł chwilę po opuszczeniu placówki. Śledczy zarzucają lekarce błędy diagnostyczne. Grozi jej do 5 lat więzienia.

Decyzja o postawieniu zarzutów zapadła 6 marca 2026 roku po zgromadzeniu obszernego materiału dowodowego. Prokuratura przesłuchała świadków, w tym lekarzy i ratowników medycznych, oraz przeanalizowała zabezpieczoną dokumentację medyczną. Kluczowe okazały się ekspertyzy przygotowane przez Instytut Badań i Ekspertyz Sądowych w Krakowie.

"Opinie specjalistyczne w tym zakresie zostały opracowane przez biegłych z zakresu kardiologii, medycyny ratunkowej, chorób wewnętrznych, a także z zakresu kardiochirurgii” - przekazała w piątkowym komunikacie prokurator Dorota Sokołowska-Mach.

Na podstawie tych opinii prokurator 4. Wydziału Organizacyjno-Sądowego zarzucił Justynie Z. postępowanie niezgodne z zasadami wiedzy i praktyki medycznej.

Śmierć 29-letniego pacjenta, zarzuty dla lekarki

Jak informuje prokuratura, zarzuty dotyczą nieprawidłowo przeprowadzonych badań diagnostycznych, które w konsekwencji doprowadziły do zgonu pacjenta.

W toku śledztwa badano również podejrzenie poświadczenia nieprawdy w dokumentacji medycznej pacjenta. Prokuratura sprawdzała, czy po śmierci mężczyzny doszło do nieuprawnionych zmian w zapisach dotyczących przebiegu leczenia. Ten wątek został jednak zamknięty.

"Nie stwierdzono nieuprawnionej ingerencji w treść dokumentacji medycznej pacjenta wytworzonej w szpitalu MSWiA w Rzeszowie" - wyjaśniła rzeczniczka.

Justynie Z. grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Prokuratura zaznacza, że postępowanie w niniejszej sprawie pozostaje w toku.

Zmarł po opuszczeniu szpitala

29-letni Mateusz O. zgłosił się 29 kwietnia 2024 roku do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej z bólami w klatce piersiowej. Od lekarza otrzymał skierowanie na oddział kardiologiczny. Następnie udał się do pracy, a po południu stawił się na izbę przyjęć szpitala MSWiA w Rzeszowie.

- Tam przeprowadzono wobec niego proces diagnostyczny i leczniczy, który doprowadził do ustąpienia objawów i poprawy samopoczucia. Dlatego też pacjent został około godziny 17 wypisany. Po opuszczeniu szpitala udał się na przystanek autobusowy przy ulicy Krakowskiej, znajdujący się w odległości około 50 metrów od szpitala, gdzie doszło u niego do utraty przytomności i zatrzymania krążenia - relacjonował po zdarzeniu rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie prokurator Krzysztof Ciechanowski.

Na miejsce przybył powiadomiony przez świadków personel medyczny ze szpitala MSWiA i podjął akcję reanimacyjną, która była kontynuowana w szpitalu. Jednak nie przyniosła ona skutku i Mateusz O. zmarł.

- W szpitalu MSWiA w Rzeszowie pomimo sprzeciwu rodziny Mateusza O. przeprowadzono administracyjną sekcję zwłok, która wykazała, że przyczyną śmierci był tętniak rozwarstwiający łuku aorty - mówił nam rzecznik prokuratury.

Opracował Michał Malinowski /tok

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: