Pierwszego dnia marca dziewczynka jedzie do Egiptu, żeby walczyć o koronę miss.
- Bez nagrody nie wrócimy - przekonuje ojciec Janki Oleg Krasowski.
Codzienność dziewczynki nie jest taka, jak jej rówieśników. Czasu na zabawę nie ma praktycznie w ogóle, bo ciągle ćwiczy, żeby wygrać. - Chodzę do szkoły baletowej, do ogniska, do szkoły estradowej, na basen - wylicza Janka.
Zaplanowane dzieciństwoW konkursie bardzo ważna jest umiejętność tańca i bardzo dobra dykcja. Liczy się również strój. Rodzice zdobyli dla niej tradycyjny strój mazurski. - Łatwo nie było, ale jakoś nam się na szczęście udało - wspomina ojciec.
Rodzice dziewczynki, żeby spełnić jej i swoje marzenie, musieli też przenieść się z Mińska do Białegostoku. Ojciec dziewczynki wyjaśnił, że "na Białorusi nie mógł zrealizować nadziei pokładanych w córce". W Polsce, jak sam przyznaje, "już zgłaszają się firmy, które chcą wykorzystać w reklamach twarz Janki".
Janka nie narzekaDziewczynka, choć nie ma czasu dla siebie, nie narzeka. Mówi, że zawsze chciała być modelką lub aktorką.
- Cały czas ma zajęty. Ale to nawet dobrze, przynajmniej jej głupoty nie przychodzą do głowy - mówi Oleg Krasowski.