Tak spawacz stał się milionerem. "Nie miałem pojęcia, że to urośnie do takich rozmiarów"

fabryka spawanie spawacz robotnik shutterstock_2434462411
SpaceX wchodzi na giełdę w USA
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Meksykański imigrant Juan Hernandez, podejmując pracę w SpaceX Elona Muska, otrzymał na start pakiet akcji spółki. Po spektakularnym debiucie giełdowym firmy w piątek jego udziały znacząco zyskały na wartości, dzięki czemu stał się milionerem.

Zanim Juan Hernandez został spawaczem w SpaceX, nigdy nie słyszał o tej firmie. - To była dla mnie wtedy po prostu kolejna praca kontraktowa - powiedział w wywiadzie dla CBS News korespondentce Jo Ling Kent.

Dziś, nieco ponad 10 lat później, ten krok w nieznane zaczyna się opłacać po debiucie giełdowym spółki o wartości 75 miliardów dolarów. Hernandez, który obecnie pracuje w należącym do Jeffa Bezosa startupie rakietowym Blue Origin, ma około 6,5 tys. akcji SpaceX. W piątek kurs zamknięcia wyniósł 160,95 dol. (około 590 zł), co wycenia jego pakiet na 1 046 175 dolarów (ponad 3,8 mln zł).

>>> Elon Musk został pierwszym bilionerem w historii

Akcje SpaceX zaczęły być notowane na giełdzie Nasdaq w piątek późnym rankiem pod symbolem SPCX, co oznacza długo wyczekiwany debiut firmy na Wall Street.

Od spawacza do milionera

Hernandez po raz pierwszy usłyszał o SpaceX od znajomego, który został tam zatrudniony jako spawacz. Wiedział o jego doświadczeniu i uznał, że dobrze nadawałby się do tej pracy.

- Pomyślałem wtedy: nie wiem, czym jest SpaceX, ale spróbujmy - powiedział Hernandez.

Kiedy SpaceX zatrudniło go w 2015 roku, jak wspomina, zaoferowano mu akcje warte 10 tys. dolarów. W tamtym czasie nie przywiązywał do tego większej wagi. W jego wcześniejszych pracach, w których był opłacany godzinowo, nigdy wcześniej nie dostawał akcji. - To nie było nic wielkiego. Wtedy nic o tym nie wiedziałem - powiedział w rozmowie z CBS News. - Nie miałem pojęcia, że to urośnie do takich rozmiarów - dodał.

Ścieżka kariery Hernandeza

W ciągu dziesięciu lat pracy w SpaceX Hernandez pracował jako spawacz, przygotowując rakiety do startu. Budował konstrukcje wynoszące je na stanowisko startowe oraz infrastrukturę, która utrzymywała je na miejscu. Z czasem piął się w górę i ostatecznie został kierownikiem.

Jak podkreślił, oferowanie pracownikom udziałów w firmie sprawia, że czują się jej współwłaścicielami i bardziej angażują się w pracę.

- Będą pracować znacznie lepiej, bo to przecież też ich firma - powiedział.

To zrobi ze swoim majątkiem

Hernandez, który pochodzi z Meksyku, powiedział, że jako imigrant został wychowany w przekonaniu o wartości ciężkiej pracy i nowo zdobyty majątek tego nie zmieni. Dodał, że zamierza dalej pracować i przekazywać swoim dzieciom wyciągnięte z życia lekcje.

Uczy teraz trójkę swoich dzieci, w tym 16‑letnią córkę, jak inwestować - na podstawie doświadczeń zdobytych przy posiadaniu akcji SpaceX. Jego córka jest już udziałowcem w Mecie oraz kilku innych spółkach. - Ona sama jest małą przedsiębiorczynią - powiedział.

Zapytany, co powiedziałby Elonowi Muskowi, Hernandez przyznał, że podziękowałby mu za pomoc w spełnieniu marzenia, o którym wcześniej nawet nie wiedział.

- Sprawił, że stało się to możliwe dla takich ludzi jak my - wie pan, dla kucharza czy… elektryka - powiedział. - On sprawia, że życie wielu ludzi staje się lepsze i bardziej wartościowe także dla ich rodzin.

Źródło: CBS News
Zobacz także: