|

"Odchodząc, zabierz mnie", ale nie zabieraj Republiki

Portret Grzegorza Ciechowskiego autorstwa Andrzeja Świetlika, podczas aukcji portretów polskich i zagranicznych gwiazd
Portret Grzegorza Ciechowskiego autorstwa Andrzeja Świetlika, podczas aukcji portretów polskich i zagranicznych gwiazd
Źródło zdj. gł.: Leszek Szymański/PAP
Republika nie musi się reaktywować. Ona cały czas jest, tylko nie gra - mówi Leszek Biolik. W rozmowie z TVN24+ instrumentalista, kompozytor i producent muzyczny opowiada o zespole Republika i zbliżających się koncertach "Moja Krew, Twoja Krew". Wspomina również Grzegorza Ciechowskiego: - Nie ma drugiej takiej osoby. Nie chodzi o talent czy głos, po prostu każda inna osoba nie jest nim.Artykuł dostępny w subskrypcji

Pierwszy koncert Republika zagrała 25 kwietnia 1981 roku w toruńskim klubie Od Nowa, ostatni w pełnym składzie - 11 listopada 2001 roku w Poznaniu.

W 1986 roku rozwiązali działalność, aby powrócić po czterech latach. W 1991 roku z grupy odszedł basista Paweł Kuczyński i w ten sposób uformował się skład: wokalista i autor tekstów Grzegorz Ciechowski, Sławomir Ciesielski na perkusji, gitarzysta Zbigniew Krzywański i Leszek Biolik na gitarze basowej.

Wspólnie nagrali pięć płyt, z których pochodzą, m.in. utwory "Biała flaga", "Odchodząc" czy "Śmierć na pięć" z albumu "Ostatnia płyta", wydanej już po śmierci Ciechowskiego.

W filmie Bergmana "Siódma pieczęć" śmierć gra z rycerzem w szachy o życie. Nie liczę na taką łaskawość. Liczę się z tym, że założy mi czarną szarfę na oczy w najmniej oczekiwanym momencie.
Grzegorz Ciechowski
Boooklet albumu "Siódma pieczęć" zespołu Republika

W 2001 roku Grzegorz Ciechowski, Leszek Biolik i menedżer Republiki Jerzy Tolak otrzymali zaproszenie na firmową wigilię wydawnictwa muzycznego. - Pamiętam, że dojechałem na miejsce i dostałem informację, że Grzegorz jest w szpitalu. Biorąc pod uwagę różne przygody, jakie mieliśmy przez lata w trasach koncertowych, początkowo trochę machnąłem na to ręką - wspomina Biolik.

To przekonanie nie trwało długo, bo okazało się, że konieczna była operacja. - Wtedy do niego zadzwoniłem, chociaż w mojej głowie to ciągle było na zasadzie: "nic się nie martw, w razie czego będę wyprowadzać twojego psa". Chciałem, aby wiedział, że o nim myślę. Dopiero słysząc jego głos, który mnie przeraził, po raz pierwszy poczułem lęk - przyznaje.

I dodaje: - W noc operacji nie zmrużyłem oka. Około pierwszej lub drugiej dostałem informację, że wszystko się udało, ale wciąż nie mogłem zasnąć. Wypiłem wino i przekonywałem siebie, że teraz wszystko będzie dobrze. O siódmej rano zadzwonił kolejny telefon od naszego menedżera, który przekazał, że Grzegorz nie żyje.

Był 22 grudnia.

Pozostało 79% artykułu
Z tego artykułu dowiesz się:
Dlaczego Republika nie planuje reaktywacji?
Jak wyglądał proces twórczy Grzegorza Ciechowskiego według jego współpracowników?
Co dla muzyków oznacza udział w projekcie "Moja Krew, Twoja Krew"?
Jaką rolę dla Leszka Biolika w dalszych działaniach odgrywa pamięć o Ciechowskim?
Czytaj także: