Cztery lata temu do turnieju przystąpili ze sporymi nadziejami. Mimo sensacyjnego zwycięstwa nad Hiszpanami - mistrzami Europy i późniejszymi mistrzami globu, z Afryki wylecieli już po fazie grupowej. Okazało się, że ich szanse na sprawienie niespodzianki lekko przeszacowano. Dziś jest inaczej, nikt nie ma wątpliwości - Szwajcaria to tym razem czarny koń pełną gębą. Grupa eliminacyjna Helwetów na kolana nie powalała, ale do ich awansu trzeba mieć spory szacunek. Amerykę Południową odwiedzą jako jedna z niewielu ekip, które w bitwie o mundial nie przegrały żadnego spotkania. W opublikowanym kilka dni przed startem turnieju rankingu FIFA zajmują szóstą pozycję, najwyższą w swojej historii.
Ostatnia misja Hitzfelda
Nati marzą, by powtórzyć sukcesy sprzed kilkudziesięciu lat, gdy trzykrotnie udawało im się dotrzeć do ćwierćfinału mundialu. Chociaż mówi się, że ich celem minimum jest wyjście z grupy, to znalezienie się w gronie 16 najlepszych drużyn świata na rozbudzone apetyty Helwetów może nie wystarczyć. Determinacji nie zabraknie z pewnością szefowi "operacji mundial", selekcjonerowi Ottmarowi Hitzfeldowi, który ekipę buduje od sześciu lat. Jeden z najbardziej utytułowanych szkoleniowców jeśli chodzi o piłkę klubową, w jej reprezentacyjnym wydaniu nic wielkiego na razie nie ugrał. Brazylijski turniej to dla niego ostatni dzwonek - już kilka miesięcy temu 65-letni Niemiec zapowiedział, że po powrocie z Brazylii odejdzie na emeryturę.GWIAZDA ZESPOŁU
Stephan Lichtsteiner Hitzfeld ma do dyspozycji wyrównaną kadrę. Prowadząc Szwajcarów stawia na defensywę. W eliminacjach jego piłkarzom udało się stracić zaledwie dwa gole, a ostatnie sparingi przed mundialem kończyli z czystym kontem. Potencjalnych gwiazd wypada więc szukać właśnie w bloku obronnym. Na wyróżnienie zasługuje Stephan Lichtsteiner. Defensor Juventusu nie tylko potrafi świetnie odbierać piłkę rywalom, ale również pakować ją do siatki. W eliminacjach zdobył dwa gole, co przy skromnym dorobku całej ekipy (17 bramek) jest sporym wyczynem.
CZYNNIK X - FUTBOLOWA WIEŻA BABEL
Obecna ekipa Nati jest oparta na zawodnikach pochodzących ze wszystkich stron świata. Tworzą ją imigranci oraz piłkarze o podwójnym obywatelstwie. Obce korzenie ma ponad połowa graczy. Mieszanka kultur i języków na razie spisuje się wyśmienicie. Oby przy najpoważniejszej próbie nie okazała się mieszanką wybuchową.
Autor: TG / Źródło: sport.tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: football.ch