Strzelił samobója, chciał się poddać. "Pomyślałem, że lepiej zejść z boiska"

Brazylia wygrała z Chorwacją na otwarcie mundialu
Brazylia wygrała z Chorwacją na otwarcie mundialu
Źródło: sport.tvn24.pl, PAP/EPA
Po trafieniu do własnej bramki w meczu otwarcia mistrzostw świata z Chorwacją (3:1) Marcelo rozważał opuszczenie boiska. Jest on pierwszym Brazylijczykiem, który strzelił gola samobójczego na mundialu, a Canarinhos uczestniczyli we wszystkich turniejach.

"Wspierali mnie koledzy"

- Pomyślałem, że może lepiej zejść z boiska, ale z drugiej strony mógłbym osłabić zespół - powiedział Marcelo w wywiadzie telewizyjnym.

Pechowca jako pierwszy pocieszył bramkarz Canarinhos Julio Cesar, który poklepał kolegę po plecach i powiedział kilka słów otuchy.

- Bardzo pomogli mi też kibice. Po tym, jak strzeliłem samobójczego gola, skandowali moje nazwisko. Wspierali mnie również koledzy z zespołu i w ten sposób zapomniałem o tym zdarzeniu i skupiłem się na grze. Nie myśleliśmy już o tym trafieniu, ale o doprowadzeniu do wyrównania i to się dość szybko udało - dodał.

Bezlitośni internauci

Tak wyrozumiali nie byli jednak internauci, którzy wyśmiewali zawodnika na portalach społecznościowych.

"Dilma, tę jedną dedykuję tobie" - widniał podpis pod zdjęciem Marcelo z szyderczym uśmiechem. To nawiązanie do prezydent Brazylii Dilmy Rousseff, której popularność znacznie spadła w ostatnich miesiącach.

Inny podpis pod zdjęciem obrońcy to: "A jednak strzeliłem pierwszą bramkę na mistrzostwach świata...".

Tym niechlubnym wyczynem Marcelo zapisał się w historii, bo to pierwszy przypadek, by premierowe trafienie na mundialu było samobójem. Poza tym został pierwszym Brazylijczykiem, który trafił do własnej bramki w tej imprezie.

Mimo to gospodarze mundialu wygrali mecz otwarcia po dwóch bramkach Neymara i jednej Oscara. W piątek o godz. 18 odbędzie się drugi mecz w grupie A pomiędzy Meksykiem a Kamerunem. Natomiast we wtorek Brazylia spotka się z Meksykiem, a w środę Chorwacja - z Kamerunem.

Autor: kris / Źródło: PAP

Czytaj także: