"Rozmowa Rymanowskiego" 21.03

"Jutro okaże się, że zjadam dzieci"
"Jutro okaże się, że zjadam dzieci"
Źródło wideo: TVN24
Poniedziałek, 21 marca "Kłótnie w PJN są żenujące", "jutro okaże się, że zjadam dzieci na śniadanie" - tak zarzuty pod swoim adresem, które płyną z ust byłych kolegów, komentuje Adam Bielan. Były już działacz PJN najpierw został oskarżony przez Joannę Kluzik-Rostkowską o spiskowanie z PiS a teraz o kradzież kodów, które pozwalają zarządzać stroną internetową PJN. - Joanna powinna odpocząć, odsapnąć - radzi europoseł.

Zarzuty o sabotaż i przejęcie kontroli nad stroną internetową polskajestnajważniejsza.pl najlepiej pokazują zdaniem Bielana "absurdalność działań" szefowej PJN. - Na świecie mamy dzisiaj dwa bardzo poważne konflikty międzynarodowe. W Polsce toczy się ważna dyskusja o OFE, a my zajmujemy się taką "wiadomością dnia" - ironizował europoseł.

Jeszcze raz powtórzył też, że "nie ma żadnych kodów" (do strony internetowej) oraz wpływu na jej zawartość. - Tym zajmuję się webmasterzy. Nie prowadzę nawet własnej strony internetowej - podkreślał były już członek PJN.

Konflikt był. Ale o "poważną rzecz"

Nie tylko zarzut o działanie na szkodę PJN za pomocą internetu europoseł uznaje za absurdalny. Tak samo ocenia oskarżenia o to, że w ostatnim czasie spiskował z politykami Prawa i Sprawiedliwości. - Po weekendzie chyba nikt nie ma wątpliwości, że tego nie robiłem. Dzisiaj okazuje się, że zabrałem jakieś kody. A jutro, że zjadam dzieci na śniadanie - mówił zażenowany. - To nie jest poważna dyskusja i w ten sposób PJN nie pozyska żadnych nowych wyborców - dodawał.

Bielan przyznał, że w ostatnim czasie rzeczywiście pojawił się spór między nim a Kluzik-Rostkowską, ale dotyczył on kwestii ważnych merytorycznie. Poszło o status partii. - Chciałem żeby PJN była pierwszą w Polsce w pełni demokratyczną partią - wskazywał.

Bielan chciał dać prawo wyboru przewodniczącego ugrupowania każdemu jej członkowi. - Przyjęto inny statut i dlatego ja wycofałem swój podpis pod wnioskiem o zarejestrowanie stowarzyszenia - tłumaczył Bielan w TVN24. Kategorycznie zaprzeczył aby powodem wycofania podpisu było nieprzyznanie mu funkcji sekretarza generalnego PJN. - Otrzymałem taką propozycję - między innymi od Joanny - ale ją odrzuciłem - zapewniał.

O PiS-ie nie myśli

Czy dzisiaj rzeczywiście myśli, jak przekonują niektórzy jego koledzy z PJN, o powrocie do Prawa i Sprawiedliwości? Bielan odpowiada wprost: - Odszedłem stamtąd w geście solidarności. Poświęciłem temu ugrupowaniu (PJN-owi) dużo pracy, serca i jest mi zwyczajnie przykro, że zostałem tak potraktowany. Ale proszę mnie dzisiaj nie pytać o plany na przyszłość, bo ich nie mam.

Z żadnym prominentnym - ani nawet szeregowym - posłem PiS w ciągu ostatniego miesiąca nie zamienił ponoć nawet jednego słowa. - Te zarzuty pod moim adresem okazały się kompletnie nieprawdziwe. Uważam, że Joanna powinna odpocząć, odsapnąć i wycofać się z nich - puentuje europoseł.

CO MÓWIŁA KLUZIK-ROSTKOWSKA W KROPCE NAD I - ZOBACZ

Czytaj także: