Strażacy dogaszają pożar lasu pod Warszawą. "Sukcesywnie kolejne zastępy są odsyłane"

Walka z pożarem lasu
Paulina Hennig-Kloska o rekordowej liczbie pożarów lasów
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: SA PSP Kraków, Państwowa Straż Pożarna/Facebook
Strażacy nadal prowadzą działania w lesie w powiecie wołomińskim, zarówno w dzień, jak i w nocy. Kawałek po kawałku przeczesują las, skupiając się na przelewaniu zarzewi ognia. Liczba zastępów pracujących na miejscu zmniejsza się. Prowadzone są też działania z powierza.

- Cały czas trwają działania związane z dogaszaniem - informuje bryg. Łukasz Darmofalski z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie. Strażacy przelewają i dogaszają kolejne odcinki leśne.

- Strażacy idą w te miejsca, które nie były jeszcze do tej pory dokładnie przelane. Te działania będą trwały jeszcze przez najbliższych kilka dni, tak aby każdy metr kwadratowy dokładnie przelać i przekopać - zapowiada Darmofalski.

Obecnie na miejscu pracuje 881 strażaków oraz 185 osób z innych służb: policji, wojska i lasów. - Sukcesywnie kolejne zastępy są odsyłane do koszar - dodaje strażak. Dla porównania w sobotę z pożarem lasu walczyło 1300 strażaków.

"Staramy się dotrzeć do każdego punktu"

- Cały czas z zewnątrz jest widoczne zadymienie, które unosi się nad lasem. Staramy się dotrzeć do każdego punktu, który je powoduje - opisuje Darmofalski. Strażacy takie punkty widzą z zewnątrz: z dronów czy samolotów, ale także z ziemi. - Strażacy, pracujący bezpośrednio w lesie, odnajdują jeszcze wiele takich miejsc, które się żarzą, dymią i wymagają przelania wodą, żeby w razie podmuchu wiatru nie rozpaliły się - dodaje.

Pogoda jest jednak bardziej optymistyczna, niż ta występująca w czwartek i piątek. Wiały wtedy silne wiatry. - Kolejne dni wiatr już jest o wiele bardziej spokojny i dzięki temu w sobotę udało się ten pożar opanować. Teraz wiatr nie jest naszym przeciwnikiem, ale najlepiej gdybyśmy się doczekali deszczu - mówi strażak. Zastrzega jednak, że każde zarzewie ognia, pozostawione nawet przy niewielkim ruchu powietrza, może ponownie się rozpalić.

Wahadło na krajowej "50"

Na drodze krajowej numer 50 cały czas ruch odbywa się wahadłowo. Jest prowadzony przez policję. - Wzdłuż tej drogi są rozstawione nasze samochody oraz linie wężowe, które zasilają strażaków, którzy walczą z zarzewiami ogrania wewnątrz lasu - wyjaśnia Darmofalski.

W niedzielę wykonano 102 zrzuty ze śmigłowców Lasów Państwowych. W poniedziałek działania wspiera jeden samolot Lasów Państwowych.

300 hektarów w ogniu

Pożar wybuchł w czwartek popołudniu w okolicy miejscowości Międzyleś, położonej w powiecie wołomińskim. Pożar rozpoczął się w lesie prywatnym. Początkowo objął kilka hektarów, jednak szybko rozprzestrzenił się na tereny Lasów Państwowych.

Silne podmuchy wiatru powodowały szybkie rozprzestrzenianie się ognia po wierzchołkach drzew, tzw. pożar wierzchołkowy. Ogień szybko rozprzestrzeniał się w kierunku powiatu mińskiego. W związku z tym do działań kierowano kolejne siły i środki.

Do wsparcia działań w powiatach wołomińskim i mińskim z terenu woj. mazowieckiego skierowano m.in. plutony z powiatów legionowskiego, wyszkowskiego i garwolińskiego. W działania zaangażowano moduły GFFF (Ground Forest Fire Fighting) – wyspecjalizowane grupy strażaków przeznaczone do zwalczania pożarów lasów z ziemi - z Rzeszowa, Wrocławia i Białegostoku, a także m.in. kompanie gaśnicze Lublin, Łódź, Wisła i Narew.

Akcja gaśnicza była prowadzona też z powietrza. Udział brał w niej policyjny Black Hawk, Dromadery i śmigłowce Lasów Państwowych.

Pożar objął 300 hektarów lasów i nieużytków.

Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: