|

Szyny-buch, trakcja-lód. Zima działa jak dywersanci

Do ubytku na torach w Będzelinie najprawdopodobniej przyczyniły się niskie temperatury
Do ubytku na torach w Będzelinie najprawdopodobniej przyczyniły się niskie temperatury
Źródło: OSP Będzelin
Pociąg towarowy wykoleił się pod Warszawą, prawdopodobnie mróz uszkodził sieć trakcyjną. Kilkanaście dni wcześniej w Małopolsce doszło do wykolejenia składu Polregio. "Nastąpiło naturalne wyłupanie szyny z powodu działania niskiej temperatury" - przekazywała policja. Z kolei pod Koluszkami na długości ponad metra pękła szyna. Czy w sferze komunikacyjnej przegrywamy z mrozem? Ekspertów to, co się dzieje, nie dziwi - kiedyś w jedną noc na danej linii potrafiło pęknąć kilkadziesiąt szyn. Zima utrudnia też ruch w miastach. W Szczecinie oblodzona została sieć trakcyjna i przez kilka dni nie kursowały tam tramwaje. Ewenement? Nie, to samo było w Berlinie.Artykuł dostępny w subskrypcji

Zima na kolei przyzwyczaiła do opóźnień. W ostatnim czasie doszło do zdarzeń, które spowodowały zatrzymanie jadących składów. We wtorek po godzinie 1 w nocy w okolicy Jaroszowej Woli (Mazowieckie) wykoleiło się osiem wagonów pociągu towarowego relacji Szczecin - Chełm.

"Wstępne opinie pracujących (...) na miejscu ekspertów wskazują jako prawdopodobną przyczynę czynniki eksploatacyjne w połączeniu z aktualnymi warunkami pogodowymi - bardzo niskie temperatury" - podała Komenda Stołeczna Policji na portalu X. A wiceszef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Wiesław Szczepański powiedział w RMF FM, że "najbardziej prawdopodobną przyczyną" tego, co stało na Mazowszu, była "awaria sieci trakcyjnej spowodowana niską temperaturą".

Zdarzenie zbada Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych. Jak informowała reporterka TVN24 Michalina Czepita, w nocy w miejscu zdarzenia było -20 stopni Celsjusza.

Wykolejenie pociągu towarowego w powiecie piaseczyńskim
Wykolejenie pociągu towarowego w powiecie piaseczyńskim
Źródło: Leszek Szymański / PAP

20 stycznia doszło do wykolejenia się składu Polregio w Małopolsce. Na trasie Miechów - Słomniki (na linii kolejowej Warszawa - Kraków) pękła szyna. Pociągiem podróżowało 20 osób. Wtedy policja także informowała, że powodem wykolejenia nie była "ingerencja zewnętrzna". Doszło natomiast do "naturalnego wyłupania szyny z powodu działania niskiej temperatury".

6 stycznia po godzinie 13 maszynista pociągu relacji Lublin Główny - Szczecin Główny zauważył na torach w miejscowości Będzelin (Łódzkie) ubytek. - Zatrzymał pociąg i zgłosił brak szyny. Okazało się, że jest to ubytek o długości 112 centymetrów - powiedziała tvn24.pl niedługo po zdarzeniu Katarzyna Michalska, rzeczniczka PKP PLK.

Przez jakiś czas pociąg stał w miejscu, w którym się zatrzymał. Po wykonaniu prowizorycznej wstawki ruszył, przejeżdżając przez uszkodzony fragment z prędkością pięciu kilometrów na godzinę, a następnie odjechał w dalszą podróż.

W związku z wcześniejszymi aktami sabotażu na kolei wprowadzony został stopień alarmowy CHARLIE. A to nakłada na kolejarzy obowiązek bycia w gotowości do reagowania na potencjalne zagrożenia terrorystyczne.

Tym razem jednak dywersantem miał być mróz. 112 centymetrów szyny pękło, a następnie wyłamało się na skutek niskiej temperatury - wynikało z pierwszych ustaleń PKP PLK.

Eksperci nie mają wątpliwości - to realny scenariusz. W tej konkretnej sprawie nie dysponują danymi, które pozwoliłyby na potwierdzenie wstępnej wersji podawanej przez kolejarzy, ale podobne przypadki miały już miejsce w historii.

Czytaj także: