Fabian Zydor zaginął w nocy z 30 na 31 października 2016 r. Ostatni raz widziany był podczas imprezy w gminie Pyzdry (woj. wielkopolskie). Jak ustalili śledczy, 17-latek został napadnięty i zabity ze szczególnym okrucieństwem przez trzech mężczyzn: 40-letniego Łukasza B. oraz 31-letnich - Jana K. i Radosława M. Motywem miał być dług za narkotyki. Ciała nastolatka do tej pory nie odnaleziono.
W poniedziałek Sąd Okręgowy w Koninie skazał całą trójkę na 25 lat więzienia. Wobec oskarżonego Radosława M. zastosowano szczególne ograniczenie dotyczące możliwości ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie. Zgodnie z decyzją sądu będzie ono mogło nastąpić dopiero po odbyciu minimum 20 lat kary. Sędzia wskazał jego rolę jako "najbardziej znaczącą", a jego samego opisał jako "najbardziej zdemoralizowanego".
W uzasadnieniu sąd wskazał na wysoki stopień brutalności czynu oraz ogromną społeczną szkodliwość przestępstwa. Podkreślono, że materiał dowodowy, w tym zeznania świadków, ekspertyzy biegłych oraz dowody rzeczowe, nie pozostawiają wątpliwości co do winy oskarżonych.
Pogrążyły ich zeznania kobiety
Przewodniczący składu sędzia Karol Skocki zaznaczył, że z powodu nieodnalezienia ciała nastolatka sąd musiał przeprowadzić postępowanie "ze szczególną dokładnością".
- Ustalenia co do istoty czynu w głównej mierze zostały poczynione na podstawie zeznań naocznego świadka - kobiety, która opisała okoliczności zdarzenia nad Wartą i zachowanie się oskarżonych wobec Fabiana Z. skutkujących jego śmiercią - przyznał sędzia Skocki. Jak dodał, był to jedyny bezpośredni dowód w tym zakresie.
Przewodniczący ocenił, że kobieta tylko przy pierwszym przesłuchaniu zasłaniała się niepamięcią, później wydarzenia opisywała konsekwentnie i wiarygodnie. Biegła psycholog oceniła poziom rozwoju logicznego myślenia świadka jako prawidłowy i nie stwierdziła, by kobieta była manipulowana.
Działanie oskarżonych sędzia Skocki ocenił jako cechujące się szczególnym okrucieństwem i wynikające z motywacji zasługujących na szczególne potępienie. Przypomniał, że mężczyźni zostali już skazani za wymuszenie rozbójnicze należności za narkotyki, które miało miejsce zaledwie trzy tygodnie przed wydarzeniami z października 2016 r. - Skazanie to pokazuje zuchwałość oskarżonych, którzy w swoim zachowaniu posuwali się coraz dalej, aby zastraszyć odbiorców i wyegzekwować swoje należności za narkotyki - ocenił przewodniczący.
Jednocześnie przewodniczący zaznaczył, że sąd nie przychylił się do wniosku prokuratury o dożywocie dla mężczyzn. Zdaniem sądu wieloletnia resocjalizacja może rokować na zmianę zachowania oskarżonych.
"To nie jest sprawiedliwy wyrok"
Wyrok nie jest prawomocny, a stronom przysługuje prawo wniesienia apelacji.
Z wyrokiem nie zgodzili się oskarżeni. "To nie jest sprawiedliwy wyrok", "jesteśmy niewinni" - mówili na sali rozpraw.
- Odbieramy ten wyrok jako porażkę wymiaru sprawiedliwości - ocenił obrońca Jana K. mecenas Sławomir Kubat. Jego zdaniem proces nie przyniósł odpowiedzi na podstawowe pytania - kto i w jakich okolicznościach pozbawił Fabiana Zydora życia. Jak zaznaczył mec. Kubat, wyrok oparty został w głównej mierze na zeznaniach tylko jednego świadka. Obrońca wskazał na problemy kobiety z uzależnieniem, a co za tym idzie - jej wiarygodnością. Zapowiedział apelację od wyroku.
Z oceną obrony nie zgodził się prokurator Ireneusz Zięba z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Przypomniał, że w sprawie były również inne dowody, m.in. nagrania z rozmów operacji kontrolowanych czy zapisy monitoringu. Decyzja o ewentualnej apelacji ma zapaść po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroku.
Skazani to notowani przestępcy
Proces w sprawie śmierci Fabiana Zydora toczył się przed Sądem Okręgowym w Koninie od listopada 2024 roku.
Żaden z trzech oskarżonych mężczyzn nie przyznał się do zarzucanych przez prokuraturę czynów. Wszyscy to notowani przestępcy. W przeszłości byli już zatrzymywani przez policję między innymi za uprowadzenie i uwięzienie człowieka z powodu porachunków. Za te przestępstwa zostali już skazani i aktualnie odbywają wyroki wieloletniego więzienia. Z tego powodu zatrzymania w sprawie Fabiana odbywały się w zakładach karnych.
"Ciało włożyli do worka i wrzucili do Warty"
- Zebrane i przedstawione przez prokuratora dowody wskazują, że Radosław M., Łukasz B. i Jan K., porywając pokrzywdzonego, założyli mu na głowę materiałowy worek i wciągnęli przemocą do samochodu. Pojazdem tym przemieścili się w okolicę mostu nad rzeką. Tam wyciągnęli go z pojazdu i brutalnie pobili. Gdy nastolatek padł na ziemię i przestał się ruszać, jeden z nich stanął na jego głowie. Potem oskarżeni "wkopali" ciało pokrzywdzonego na rozłożony na ziemi brezent, rozebrali do bielizny, oblali nieustaloną substancją, a następnie owinięte w brezent włożyli do worka, który obciążając dodatkowymi przedmiotami wrzucili do Warty - tłumaczył Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Śledczy twierdzą, że udało im się ustalić motyw działania sprawców zbrodni. Ich zdaniem powodem działania mężczyzn był dług za zakupione przez siedemnastolatka narkotyki.
O przełomie w tej sprawie policjanci informowali w marcu 2023 roku.
Funkcjonariusze, którzy doprowadzili do zatrzymania mężczyzn, pracowali nad tą sprawą przez dwa lata. - Zbierali informacje, materiały dowodowe, prowadzili poszukiwania ciała zaginionego Fabiana Zydora na niespotykaną skalę. Komendant Wojewódzki Policji w Poznaniu wyznaczył także nagrodę finansową za pomoc w ustaleniu okoliczności zaginięcia 17-latka - przypominał mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.
Jak mówił, "policjanci prowadzący tę sprawę wielokrotnie przekazywali do wiadomości opinii publicznej informacje o tym, czym się zajmują, apelując również o kontakt do wszystkich tych osób, które mogły mieć wiedzę o tej całej sprawie". - Między innymi powstał bardzo szczegółowy reportaż w telewizji TVN i te materiały telewizyjne sprawiły, że wielu ludzi dowiedziało się o tym, że wracamy do tego śledztwa - przekazywał.
- Otrzymaliśmy wiele różnych sygnałów, które zostały przez policjantów i przez prokuratorów bardzo dokładnie sprawdzone, a kiedy pojawiały się tam pewne fakty dotyczące całej tej sprawy, oczywiście docieraliśmy do świadków, do źródeł dowodowych i te materiały z całą pewnością, można powiedzieć, bardzo wydatnie pomogły w rozwikłaniu zagadki tego zabójstwa - dodawał Borowiak.