Wysoki oficer SOP zatrzymany przez policję za jazdę pod wpływem alkoholu

TVN24 | Polska

Autor:
Grzegorz Łakomski (grzegorz_lakomski@tvn.pl)
Źródło:
tvn24.pl
Google Maps, tvn24.plSiedziba Służby Ochrony Państwa w Warszawie

Major Służby Ochrony Państwa został zatrzymany przez policję za jazdę samochodem pod wpływem alkoholu – dowiedział się portal tvn24.pl. Biuro prasowe SOP tłumaczy, że do zdarzenia doszło w czasie wolnym od służby.

Według informacji tvn24.pl, pochodzących ze źródeł zbliżonych do SOP, wysoki oficer tej służby został zatrzymany przez partol policji w połowie lipca, kiedy jechał swoim prywatnym samochodem. Nazwisko majora jest znane redakcji.

Major przechodzi do cywila

Biuro prasowe SOP pytane przez nas o sprawę odpowiedziało, że "na polecenie Komendanta Służby Ochrony Państwa zostało wszczęte postępowanie wyjaśniające". "Jednocześnie informujemy, że do zdarzenia doszło w czasie wolnym od służby" – podkreślono w odpowiedzi.

Zdaniem naszych informatorów postępowanie dyscyplinarne nie mogło być kontynuowane, bo sam major złożył podanie o zwolnienie ze służby na własną prośbę, które zostało przyjęte przez komendanta SOP Pawła Olszewskiego.

Oficer SOP wyciąga broń i trafia do izby wytrzeźwień

To kolejny przypadek problemów z dyscypliną w SOP. Pod koniec czerwca napisaliśmy na portalu tvn24.pl, że funkcjonariusz tej służby z ponad dwoma promilami został odwieziony przez policje do izby wytrzeźwień w Rzeszowie po tym, jak w jednym z lokali wyjął broń służbową. Rzecznik SOP Bogusław Piórkowski tłumaczył wówczas, że był on "w czasie wolnym od służby".

W kwietniu ujawniliśmy, że na początku marca podczas kursu przygotowującego do pracy w Służbie Ochrony Państwa doszło do przypadku molestowania seksualnego kursantki.

Wyrok za kradzież samochodów

W drugiej połowie lutego w tvn24.pl informowaliśmy o zatrzymaniu przez policję funkcjonariusza SOP podejrzanego o udział w szajce złodziei samochodów. Kamil L. został wydalony ze służby, a na początku czerwca został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Jego obrońcy – jak napisała "Gazeta Wyborcza" - złożyli wniosek o wydanie wyroku skazującego bez przeprowadzenia rozprawy, z czym zgodził się zarówno prokurator, jak i sędzia.

Autor:Grzegorz Łakomski (grzegorz_lakomski@tvn.pl)

Źródło: tvn24.pl