Prokuratura ustala, dlaczego autokar na prostym odcinku nagle zjechał z drogi. - Prawdopodobnie przyczyną tego tragicznego zdarzenia było zaśnięcie kierowcy za kierownicą - stwierdził pełniący obowiązki Zastępcy Głównego Inspektora Transportu Drogowego Marek Konkolewski.
Oglądaj najnowsze wydania programu "Polska i Świat" >>>
By zapobiec takim sytuacjom, wprowadzono restrykcyjne przepisy. Kierowca nie może siedzieć za kierownicą zbyt długo. - Kierowca może prowadzić autokar dziewięć godzin dziennie. Dwa razy w tygodniu, 10 godzin. Co ważne, po czterech i pół godzinie ciągłej jazdy, musi mieć minimum 45 minut przerwy - powiedział dr Alvin Gajadhur, doradca prezydenta ds. transportu.
Mariusz Rudnik z Instytutu Kierowcy Zawodowego zwrócił uwagę, że jeżeli jest podwójna obsada kierowców w autobusie - mogą oni jechać przez 20 godzin.
Prokuratura zbada, czy podczas podróży autokaru doszło do złamania procedur
Marek Konkolewski już zlecił kolegom po fachu kontrolę firmy, która wysłała autokar na Węgry. Mają sprawdzić czy 60-letni, doświadczony kierowca, przestrzegał wszystkich zasad.
Przez ostatnie sześć lat inspektorzy kontrolowali autokary tej firmy 11 razy. W dwóch przypadkach skończyło się karami. - Nie były to aż tak rażące naruszenia, ale były to naruszenia polegające na uchybieniach, jeżeli chodzi o czas jazdy, czas pracy i czas odpoczynku - stwierdził Konkolewski.
Prokuratura ustali, jak było tym razem. W wielu przypadkach przyczyną zdarzeń na drodze w nocy jest właśnie zaśnięcie kierowcy.
- Jeśli już widzimy, że ziewamy, że naprawdę jest trudno utrzymać koncentrację. Jeśli już jest informacja z organizmu, że jesteśmy zmęczeni, to za tą informacją należy pójść, a nie z tą informacją walczyć. To jest z naszego punktu najważniejsze - powiedziała psycholog transportu dr Ewa Odachowska-Rogalska.
- Nie wiem dlaczego akurat w Polsce bardzo modne są przejazdy nocne. Mam wrażenie, że wszyscy chcą trochę oszczędzić, bo część z moich turystów zastrzegała, że nie chce jeździć w nocy autobusem, i biura podróży organizowały im noclegi, to jest około 30 euro nocleg od osoby - wskazał biegły sądowy w zakresie rekonstrukcji wypadków Maciej Kulka.
W autokarach często lekceważy się obowiązek zapinania pasów przez pasażerów
Bezpieczeństwo jest w rękach kierowcy, ale też pasażerów. Każdy pasażer ma obowiązek zapiąć pas, ale to teoria. W praktyce pasażerowie często nie wiedzą, że jest taki przepis albo go ignorują. Kierowca, który przeżył wypadek, miał zapięte pasy. Czy podróżni też - tego inspekcja jeszcze nie wie.
- Jest wysoce prawdopodobne, że gdyby te osoby miały prawidłowo zapięte pasy bezpieczeństwa, można byłoby ograniczyć liczbę ofiar śmiertelnych, a także liczbę ciężko rannych. Proszę zauważyć, że niektóre osoby znajdowały się pod tym autobusem – zwrócił uwagę Konkolewski.
To, że w autokarach często lekceważy się przepis dotyczący obowiązku zapinania pasów przyznał wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec.
Problemy w działaniu mobilnych stacji kontroli pojazdów
Autokar miał 15 lat. Niecały miesiąc temu przeszedł badanie. Od początku roku inspekcja skontrolowała ponad 14,5 tysiąca autokarów. Może byłoby ich więcej, gdyby nie awarie mobilnych stacji.
- Jeśli chodzi o kontrolę stanu technicznego pojazdów, Inspekcja Transportu Drogowego, nie wykorzystuje sprzętu, który powinien być wykorzystany - powiedział dr Alvin Gajadhur.
- Dziewięć jest sprawnych, siedem jest niesprawnych. Firma, która wyprodukowała nam mobilne stacje kontroli pojazdów, jest na skraju upadku. Natomiast mamy już dwie firmy, które przywrócą do życia te mobilne stacje - stwierdził Konkolewski.