Wojewoda podkarpacka poinformowała we wtorek podczas konferencji prasowej o próbach oszustw telefonicznych po wypadku z polskimi pielgrzymami na Węgrzech. - Osoba dzwoniąca przekazywała informację, że dana osoba nie żyje, co było nieprawdą, bo ta żyła i żyje. Oferowała też różne formy ubezpieczenia. To obrzydliwe, żeby wykorzystywać tę tragedię - powiedziała Kubas-Hul.
Podkreśliła, że nikt z urzędników nie kontaktuje się telefonicznie z rodzinami ofiar i poszkodowanych. Zawsze jest to kontakt osobisty.
- Uważajcie, jeżeli takie zdarzenie ma miejsce (kontakt telefoniczny - red.), zgłaszajcie to do nas i my będziemy pomagać. Nie podpisujcie żadnych dokumentów, żadnych oświadczeń. Bo może się okazać, że to są oszuści, którzy próbują na tej wielkiej tragedii coś osiągnąć - zaapelowała do bliskich ofiar tragedii.
Zginęło 12 osób
Do wypadku doszło w niedzielę około godziny 1 na węgierskiej autostradzie M3, w rejonie miejscowości Mezokeresztes we wschodniej części kraju. Autokarem podróżowało 59 obywateli Polski - 57 pasażerów oraz dwóch kierowców wracających z pielgrzymki w Bośni i Hercegowinie.
12 osób zginęło, 10 trafiło w bardzo ciężkim stanie do szpitali na Węgrzech. Wszystkie ofiary śmiertelne to mieszkańcy województwa podkarpackiego. Pozostałych 37 pasażerów odniosło lekkie obrażenia. Większość podróżnych pochodziła z Podkarpacia, dwie osoby z województwa małopolskiego.
Kierowca autobusu został zatrzymany przez policję, która - według udzielonych w poniedziałek informacji - planuje postawić go w sprawie aresztu przed sądem we wtorek.
W poniedziałek wieczorem na lotnisku w Jasionce wylądował samolot z pierwszą grupą Polaków poszkodowanych w wypadku autokaru na Węgrzech. Do kraju wróciło 21 poszkodowanych. Pięć osób trafiło do szpitali w celu hospitalizacji, a 16 wróciło do domów.
Siedem spośród dwunastu ofiar zostało zidentyfikowanych, w przypadku pięciu trwa identyfikacja ciał. Rodziny ofiar są pod opieką psychologa.