"Zlecamy kontrolę". Główny Inspektorat Ruchu Drogowego o firmie organizującej przejazd pielgrzymów

Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech
Konkolewski: będzie kontrola w firmie odpowiadającej za przejazd autokaru
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/ZOLTAN MATHE
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Jutro zlecamy kontrolę tej firmy przewozowej - powiedział w niedzielę w "Faktach po Faktach" w TVN24 Marek Konkolewski, pełniący obowiązki Zastępcy Głównego Inspektora Transportu Drogowego. Przekazał, że firma, która organizowała przejazd pielgrzymów, była już wielokrotnie kontrolowana i były przypadki nieprawidłowości. Głos zabrał właściciel firmy.

Konkolewski w "Faktach po Faktach" w TVN24 pytany był o to, co inspektorat wie o firmie przewozowej organizującej wyjazd autokaru z pielgrzymami, który uległ wypadkowi na Węgrzech. Konkolewski przekazał, że od rana jest w kontakcie z ministrem infrastruktury Dariuszem Klimczakiem, i przypomniał, że kontrole autokarów to dla inspektoratu "normalna praca".

- To zdarzenie drogowe, ta dramatyczna katastrofa nie doprowadza do tego, że działamy pod publikę. Nie - podkreślił.

Marek Konkolewski
Marek Konkolewski
Źródło zdjęcia: TVN24

Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Będzie kontrola

- Codziennie policja, Inspekcja Transportu Drogowego dba o bezpieczeństwo i powiem więcej, nasze autokary są w dobrej kondycji technicznej, jest coraz bardziej bezpiecznie - mówił.

- Jutro zlecamy kontrolę tej firmy przewozowej - zapowiedział. Przekazał, że taką decyzję podjął Klimczak.

Zaznaczył, że kontrole tej firmy były prowadzone "wielokrotnie". - W ciągu ostatnich sześciu lat autokary tej firmy były przez Inspekcję Transportu Drogowego kontrolowane 11 razy.  Dziewięć razy ta kontrola zakończyła się pozytywnie, a więc inspektorzy nie stwierdzili żadnych usterek, żadnych naruszeń, natomiast w dwóch przypadkach, no niestety, stwierdzili uchybienia - przekazał.

Uchybienia w firmie odpowiadającej za przejazd autokaru

Jakiego rodzaju były to uchybienia? - Raz brak wykresówek w tachografie. Zakończyła się ta kontrola mandatem karnym w wysokości 1000 złotych dla kierującego - powiedział.

W drugim przypadku "inspektorzy stwierdzili uchybienia, jeżeli chodzi o czas pracy, czas odpoczynku". - Tutaj zostały nałożone kary w wysokości też około 1000 złotych - przekazał.

- To nie były duże rozbieżności, ale te usterki zostały przez inspektorów ujawnione - powiedział Konkolewski. Przekazał, że ostatnia kontrola miała miejsce 25 lutego 2025 roku.

Konkolewski wyjaśnił, że kontrole prowadzone w tej firmie były rutynowe, nie wynikały z zawiadomienia. - Jeżeli chodzi o zawodowców, takie naruszenia nie powinny mieć miejsca - zaznaczył.

Zapowiedział, że sprawdzony zostanie każdy pojazd tej firmy. - Sprawdzimy dokumenty, czy są odpowiednie zezwolenia, licencje i tak dalej - przekazał.

"Nie wiem po prostu, jak to się stało"

Właściciel firmy przewozowej Tadeusz Dykas przekazał, że obaj kierowcy, którzy kierowali autokarem, jeżdżą do Medjugorje regularnie. Stamtąd właśnie wracali pielgrzymi. - Nie wiem po prostu, jak to się stało, czy rzeczywiście [kierowca prowadzący pojazd - red.] zasnął, czy zasłabł. Nie mam pojęcia. To wszystko wyjaśni dochodzenie - oświadczył.

Tadeusz Dykas powiedział ponadto, że osobiście zna pielgrzymów z tej grupy, gdyż oni również jeżdżą do Medjugorje regularnie - "co roku". W niedzielę odwiedził rannych i zostawił im "jakieś drobne na wodę i takie rzeczy".

Klatka kluczowa-631009
Właściciel firmy przewozowej o wypadku ich autokaru na Węgrzech
Źródło: TVN24

- Pobudzili się, jak już autobus, z tego, co relacjonowali, już był położony na boku. (...) Wyjechali zgodnie z czasem, tak jak mieli wyjechać. Wszyscy nawet mówią, że była pielgrzymka super. Do 6 rano mieli dotrzeć na miejsce. Nie udało się - opowiedział przedsiębiorca. 

Przyczyna katastrofy nie została jeszcze ostatecznie ustalona. Attila Janasóczki, rzecznik komendy policji komitatu Borsod-Abaúj-Zemplén, przekazał portalowi 24.hu, że według wstępnych ustaleń kierujący mógł zasnąć. Śledczy wciąż jednak wyjaśniają okoliczności zdarzenia. Zbierają między innymi materiał potrzebny do odtworzenia przebiegu wypadku. Dopiero po tym będzie możliwe ustalenie, dlaczego doszło do tej tragedii.

OGLĄDAJ: Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. "Stawiałbym na zmęczenie i zaśnięcie kierowcy"
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: