Kropka nad i

Prezydent Nawrocki "postawił na przegranego konia i będzie ponosił tego konsekwencje"

Karol Nawrocki i Viktor Orban
Siemoniak: Nawrocki postawił na kompletnie przegranego konia i będzie ponosił tego konsekwencje
Niepojęte, że można w taki sposób się zachować, bo to był wybór między kandydatem Putina i kandydatem w interesie Polski - powiedział w "Kropce nad i" w TVN24 koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak, komentując decyzję Karola Nawrockiego o wsparciu premiera Viktora Orbana przed przegranymi przez niego wyborami na Węgrzech. Mówił też o roli, jaką na ostatniej prostej kampanii odegrały doniesienia o kontaktach szefa węgierskiego MSZ z Kremlem.

W niedzielę Węgrzy wybrali nowy parlament. Rządzący od 16 lat Fidesz Viktora Orbana stracił władzę na rzecz partii Tisza Petera Magyara. Na ostatniej prostej kampanii wyborczej Orbana w Budapeszcie odwiedził prezydent Karol Nawrocki. Wizyta ta wzbudziła duże kontrowersje, przede wszystkim ze względu na relacje Orbana z przywódcą Rosji Władimirem Putinem i politykę Węgier wobec Ukrainy.

Decyzję Nawrockiego o wsparciu Orbana w obliczu przegranych przez niego wyborów komentował w "Kropce nad i" w TVN24 koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

Podkreślił, że prezydent Nawrocki "nie musiał tam jechać, nie musiał się w tej sprawie wypowiadać". - Nikt od niego nie oczekiwał tutaj w Polsce czy w Europie, że się opowie po którejś ze stron. I w tym momencie postawił na kompletnie przegranego konia i będzie ponosił tego konsekwencje - ocenił Siemoniak.

"Popełnia masywne błędy na szkodę Polski"

- Fatalna decyzja, po prostu błąd - ciągnął. - Niepojęte, że można w taki sposób się zachować, bo to był wybór między kandydatem Putina i kandydatem Europy i kandydatem w interesie Polski - mówił Siemoniak. Jak dodał, konsekwencje te ponosił będzie również "cały PiS, usprawiedliwiający Orbana, jeżdżący (na Węgry - red.) politycy, prezes Kaczyński, który wyraźnie wspierał Orbana".

- Myślę, że to jest też dla prezydenta Nawrockiego taki kolejny moment w krótkim czasie po SAFE, że widzi, że skończył się miodowy miesiąc i popełnia po prostu masywne błędy na szkodę Polski. To jest błąd na szkodę Polski po prostu - podkreślił Siemoniak.

"Nie wierzyłem, że to jest w ogóle możliwe"

Tomasz Siemoniak odniósł się też do wtorkowych słów Jarosława Kaczyńskiego o Peterze Magyarze. Prezes PiS powielił nieprawdziwą informację rozpowszechnioną przed wyborami przez partię Orbana w celu zdyskredytowania swojego konkurenta. 

- Brak słów. Ja jak przeczytałem, to sam sobie to puściłem, bo nie wierzyłem, że to jest w ogóle możliwe - powiedział gość "Kropki nad i". Zaznaczył, iż "jasne było, że prezes Kaczyński popierał Orbana i na pewno mu się nie podoba wynik tych wyborów". - Ale to było tak słabe, tak bez klasy, tak obraźliwe wobec Węgrów - podkreślił.

Jak ocenił, "to pokazuje, że prezes Kaczyński jest kompletnie oderwany od rzeczywistości". - To dlatego PiS się zbliża do 20 punktów procentowych. Jeszcze parę takich wypowiedzi prezesa i będzie 10 punktów procentowych - mówił Siemoniak. 

- Bo to po prostu pokazuje, że nie jest w stanie politycznie tego ocenić. Rozumiem, że popierał Orbana, popierał kandydata Putina, powinien coś politycznego w tym momencie powiedzieć. I dla dobra Polski powinien powiedzieć: "gratuluję nowemu przywódcy Węgier" - podkreślił Siemoniak.

- Jeśli prezes Kaczyński tak samo ocenia sytuację w Polsce jak na Węgrzech, jeśli tak samo ocenia sytuację w świecie, to PiS będzie dalej jechał po równi pochyłej - skwitował. 

"Dało to wiele do myślenia Węgrom"

W ostatnich tygodniach przed wyborami media ujawniły bliskie relacje szefa węgierskiego MSZ z jego rosyjskim odpowiednikiem. Peter Szijjarto miał między innymi regularnie przekazywać Siergiejowi Ławrowowi informacje z europejskich szczytów.

Według Siemoniaka nie można bagatelizować wpływu tych doniesień na wynik wyborów. - Oceniam, że te nagrania z telefonów Ławrowa i Szijjarto odegrały ogromną rolę - powiedział. Jak dodał, "na pewno w tych ostatnich dniach wiele osób podejmowało decyzję".

- Węgrzy zobaczyli, że ich minister spraw zagranicznych, tak naprawdę postać numer dwa w tej władzy Orbana, jest kompletnie chłopakiem na posyłki, który w uniżony sposób wyniesie jakiś dokument, coś obieca, coś zrobi - mówił.

- Myślę, że to było poniżające, że ich czołowi przedstawiciele mogą się w taki sposób zachowywać, podczas gdy Orban budował całą swoją władzę na takiej węgierskiej dumie, na odwoływaniu się do historii, na suwerenności. Okazało się, że są lokajami Putina po prostu - podkreślił Siemoniak. 

Jak dodał, istotną rolę odegrała również wizyta na Węgrzech wiceprezydenta USA J.D. Vance'a, choć, jak zaznaczył, "mogło to wywrzeć wręcz odwrotny efekt" od zamierzonego. - Ta kombinacja, że Orban, Szijjarto rozmawiają z Putinem i Ławrowem jak lokaje i tak masywne wsparcie w ostatnich dniach ze strony innego mocarstwa myślę, że to dało wiele do myślenia Węgrom - powiedział. 

OGLĄDAJ: Kaczyński wierzy w fejk o Magyarze? "Jeszcze parę takich wypowiedzi i PiS będzie miało 10 procent"
pc

Kaczyński wierzy w fejk o Magyarze? "Jeszcze parę takich wypowiedzi i PiS będzie miało 10 procent"

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: