Polska

Wietnamskie ręce sięgnęły Belwederu

Polska

TVN24Wietnamska dziennikarka została wyprowadzona przez funkcjonariuszy BOR ze spotkania premierów Polski i Wietnamu

Wietnamska działaczka opozycyjna, jednocześnie dziennikarka radia Wolna Azja, została wyprowadzona przez funkcjonariuszy BOR ze spotkania premierów Polski i Wietnamu. - To łamanie praw wolności słowa i to w Polsce, w kraju, który kieruje się zasadami demokracji - mówi oburzona Ton Van Anh.

Co zdarzyło się w Belwederze

- Miałam akredytację. Mimo to funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu powiedział, że goście z Wietnamu nie życzą sobie mojej obecności - opowiada Ton Van Anh. - Nie mogę w to uwierzyć, że w Polsce, w kraju, który kieruje się zasadami demokracji, na życzenie zagranicznych gości wyprasza się dziennikarzy - dodaje.

Wietnamska działaczka nie kryje rozczarowania wobec polskich władz. - Premier Kaczyński powiedział potem dziennikarzom na konferencji prasowej, że zajmie się wyjaśnieniem tej sprawy. Trzymam go za słowo - mówi kobieta. Jak dodaje - zastanawia się, czy sprawy nie oddać do sądu.

BOR odpiera zarzuty Rzecznik Biura Ochrony Rządu wyjaśnia, że funkcjonariusze zatrzymali dziennikarkę, bo otrzymali od przedstawicieli wietnamskiej delegacji sygnał, że Ton Van Anh może zakłócić spotkanie. - Naszym obowiązkiem jest zapewnienie pełnego bezpieczeństwa osobom ochranianym. Nie było czasu na zweryfikowanie tych doniesień. Dlatego ta pani została poproszona o opuszczenie spotkania - powiedział tvn24.pl rzecznik prasowy Biura Ochrony Rządu Dariusz Aleksandrowicz.

Rzecznik zapewnia, że funkcjonariusze zachowaliby się w ten sam sposób bez względu na to jaka delegacja i jacy dziennikarze gościliby w Polsce. - Nie chodziło o poglądy polityczne - zapewnia. - Biuro Ochrony Rządu odpowiada za zdrowie i życie ochranianych osób. Dlatego na każde takie wezwanie musimy reagować - dodaje. Przyznaje, że choć wniesienie niebezpiecznych przedmiotów czy narzędzi było w tym wypadku wykluczone, to trudno przewidzieć, co w takiej sytuacji mogłoby się wydarzyć.

Pikieta pod Belwederem Wcześniej Ton Van Anh uczestniczyła w demonstracji, która odbyła się przed Belwederem. Pikieta była protestem przeciwko łamaniu praw człowieka w Wietnamie. Według polskiego Stowarzyszenia Wolnego Słowa, które zorganizowało demonstrację, premier Socjalistycznej Republiki Wietnamu Nguyen Tan Dung w latach 80. był szefem oddziałów, które rozprawiały się z tzw. "boat people" - ludźmi, którzy na małych statkach i łodziach próbowali wydostać się z Wietnamu. Ocenia się, że życie straciło wtedy co najmniej pół miliona osób.

Stowarzyszenie Wolnego Słowa określa współczesny Wietnam jako kraj komunistycznej dyktatury, w którym działacze opozycji padają ofiarą skrytobójczych mordów i są umieszczani w szpitalach psychiatrycznych. Międzynarodowa organizacja broniąca praw człowieka Humar Rights Watch ocenia, że pod tym względem "sytuacja w Wietnamie jest najgorsza od 20 lat".

Polsko-wietnamskie kontakty handlowe - Wietnam powinien być dla Polski stałym i mocnym partnerem w Azji - powiedział w piątek na wspólnej konferencji prasowej premier Kaczyński.

Efektem dzisiejszego spotkania premierów jest porozumienie w sprawie pożyczki, której Polska udzieli Wietnamowi na rozwój dwustronnej wymiany handlowej. Po podpisaniu umowy, premier Jarosław Kaczyński podkreślił, że oba kraje łączy długa historia współpracy. Zaznaczył, że Polska przywiązuje wielką wagę do relacji z państwami Azji południowo-wschodniej.

Wietnam jest ważnym i coraz ważniejszym krajem Azji, a co za tym idzie całego świata. To jest kraj 84-milionowy - powiedział Jarosław Kaczyński. Jak dodał, Wietnam jest krajem bardzo szybko rozwijającym się gospodarczo, o bardzo szybko wzrastającym eksporcie. Premier ocenił, że dwustronne stosunki są "naprawdę dobre".

Podczas wspólnej konferencji prasowej obu premierów Nguyen Tan Dung zapytany został przez dziennikarzy o powody wyproszenia z Belwederu - gdzie odbywało się spotkanie premierów - wietnamskiej dziennikarki opozycyjnej wobec komunistycznych rządów tego kraju. Dung odparł, że nic nie wie o sprawie.

Radio Wolna Azja jak Wolna Europa Rozgłośnia nadaje z Waszyngtonu i jako cel stawia sobie przekaz informacji w dziewięciu językach azjatyckich tym słuchaczom, którzy nie mają dostępu do wolnych mediów. W powszechnej opinii jest współczesnym odpowiednikiem dawnego Radia Wolna Europa.

Ton Van Anh od kilkunastu lat mieszka w Polsce. Jest tłumaczką i publicystką. Jak sama mówi, opowiada o prawdziwym życiu w Wietnamie: prześladowaniach, torturach, obozach koncentracyjnych. Pomaga rodakom, którzy dopiero przyjechali do Polski. Obecnie pracuje w Radiu Wolna Azja. Wcześniej była związana z redakcją wietnamskiego, dysydenckiego pisma "Can Vong".

Źródło: tvn24.pl, TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości