Szukali haków na Kwaśniewskiego? Będzie śledztwo

 
Kwaśniewski donosi do prokuratury ws. nacisków
Źródło zdj. gł.: TVN24
Prokurator, który według Aleksandra Kwaśniewskiego miał namawiać podejrzanego, do obciążenia byłego prezydenta, znalazł się pod lupą śledczych. Prokuratura Okręgowa w Siedlcach właśnie wszczęła śledztwo w sprawie ewentualnych nacisków. Doniesienie złożył pełnomocnik byłego prezydenta.

- Dotyczy ono podejrzenia o nakłanianie do fałszywych zeznań przez jednego z prokuratorów podejrzanego w sprawie tzw. afery paliwowej - wyjaśniła rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Siedlcach, prok. Krystyna Gołąbek. Materiały w tej sprawie trafiły do śledczych z Siedlec w drugiej połowie sierpnia. - Po wszczęciu śledztwa prokuratura będzie prowadziła normalne czynności w sprawie, m.in. przesłuchania świadków - dodała rzecznik.

- Doniesienie dotyczy podejrzenia o nakłanianie do fałszywych zeznań przez jednego z prokuratorów podejrzanego w sprawie tzw. afery paliwowej. Po wszczęciu śledztwa prokuratura będzie prowadziła normalne czynności w sprawie, m.in. przesłuchania świadków. Krystyna Gołąbek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Siedlcach

Doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prokuratora złożył pełnomocnik Aleksandra Kwaśniewskiego. Najpierw trafiło ono do Prokuratury Krajowej. Ta przekazała je Prokuraturze Apelacyjnej w Lublinie. Lubelska PA w drugiej połowie sierpnia zdecydowała z kolei, że sprawą zajmie się Prokuratura Okręgowa w Siedlcach.

Obciążenie za zwolnienie

Według doniesienia, do składania fałszywych zeznań, które miały obciążyć m.in. Aleksandra Kwaśniewskiego, miał namawiać podejrzanego w aferze paliwowej jeden z krakowskich prokuratorów. - Doniesienie oparte jest na artykule tygodnika "Polityka" - zaznaczyła rzecznik Maj.

20 lipca gazeta napisała, że Prokuratura Apelacyjna w Krakowie miała naciskać m.in. na baronów z firmy BGM, którą uważano za trzon mafii paliwowej. Śledczy mieli im sugerować, by obciążyli zeznaniami m.in. Aleksandra Kwaśniewskiego i byłych premierów Leszka Millera i Józefa Oleksego. Prezes spółki BGM Jan B., (od dwóch lat przebywający w areszcie) w zamian za zwolnienie z aresztu, zeznał, że mafia płaciła haracz politykom, a pieniądze miały wpływać na szwajcarskie konto Kwaśniewskiego. Według "Polityki" prokuratorzy chcieli jednak, by te informacje potwierdzili także inni podejrzani.

Źródło: PAP

Czytaj także: