W środę po godzinie 20 zakończyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego zwołane przez prezydenta Karola Nawrockiego. Posiedzenie z udziałem premiera, ministrów i liderów ugrupowań sejmowych dotyczyło programu SAFE, Rady Pokoju i wyjaśnienia kwestii poświadczeń bezpieczeństwa marszałka Sejmu.
Na konferencji prasowej po zakończeniu posiedzenia Zbigniew Bogucki podkreślił, że podczas dyskusji dotyczącej programu SAFE "wybrzmiało bardzo wiele pytań". - To nie jest tak, że zapadły w tej kwestii decyzje co do podpisania przyszłej ustawy czy też nie, ale żeby podchodzić do tak poważnego programu poważnie, trzeba mieć pełen komplet informacji - powiedział. Jego zdaniem, jest to "kwestia szczegółów, ważnego, ale wymagającego wyjaśnień, pogłębionej analizy programu".
- Na pewno nie wybrzmiały wszystkie odpowiedzi, nie zostały rozwiane wszystkie wątpliwości, które były podnoszone ze strony pana prezydenta, ze strony Biura Bezpieczeństwa Narodowego czy administracji prezydenta. Nie wyobrażamy sobie, żeby tych wszystkich wątpliwości, pytań nie rozwiać - powiedział szef kancelarii prezydenta.
Bogucki: nie znamy stanowiska rządu w sprawie Rady Pokoju
Odnosząc się do kolejnego tematu spotkania RBN, czyli Rady Pokoju, Bogucki poinformował, że prezydent prezentował swoje stanowisko. - Nie znamy stanowiska rządu niestety dalej po tej Radzie Bezpieczeństwa Narodowego - przekazał. W środę premier Donald Tusk powiedział przed rozpoczęciem posiedzenia rządu, że "Polska nie przystąpi do Rady Pokoju w obecnym kształcie".
Bogucki dodał, że w każdym z punktów głos zabierali także przedstawiciele klubów i kół parlamentarnych. - Padały pytania, nie zawsze padały odpowiedzi - mówił dalej szef KPRP.
Bogucki przekazał, że tematem, który wzbudzał najwięcej emocji, dotyczył marszałka Sejmu. - To nie jest kwestia i spór na linii prezydent Nawrocki i marszałek Czarzasty. To nie jest nawet kwestia sporu na linii prezydent i marszałek Sejmu. Tutaj linia sporu jest między bezpieczeństwem, a pytaniem o to bezpieczeństwo - przekonywał Bogucki.
Zwrócił uwagę, że posiedzenie trwało około 6 godzin. - Sam ten fakt przesądza jak potrzebna była ta dyskusja - ocenił szef KPRP.
Przydacz: nie można spuścić zasłony milczenia na ważną propozycję
W konferencji uczestniczył również szef Biura Polityki Międzynarodowej Pałacu Prezydenckiego Marcin Przydacz, który także poruszył kwestię dołączenia Polski do Rady Pokoju. - Przez ponad trzy i pół tygodnia nie byliśmy w stanie jako kancelaria prezydenta powziąć informacji na temat stanowiska polskiego rządu (…) Polacy nadal nie wiedzą, czy rząd jest zwolennikiem wejścia do Rady Pokoju - powtórzył za Boguckim.
W ocenie Przydacza w kwestii relacji polsko-amerykańskich po stronie rządowej "widać bardzo wyraźnie przebijający europocentryzm". - Rząd patrzy przede wszystkim na świat przez pryzmat Europy, europejskich sojuszników i ogląda się na to, co, jak to zostało ujęte, poważne państwa europejskie będą robiły w danej sprawie - dodał.
- Nie można spuścić zasłony milczenia na ważną propozycję [USA -red.] - powiedział. Przydacz przyznał, że nie wiemy, jaka będzie dalsza "przyszłość i funkcjonowanie" Rady Pokoju, ale "ta decyzja, która stoi przed nami, będzie miała także i potencjalne konsekwencje w temperaturze relacji polsko-amerykańskich".
Powołana przez prezydenta USA organizacja wzbudza wątpliwości nie tylko w Polsce, ale i całej Unii Europejskiej. Zaproszenie do Rady Pokoju otrzymali między innymi przywódcy Rosji i Białorusi. Nawrocki powiedział w środę, w trakcie jawnej części obrad RBN, że jeśli będzie wymagał tego interes państwa polskiego, to jest gotowy usiąść do stołu z Putinem.
Członkostwo w Radzie Pokoju ma kosztować miliard dolarów. Nie wiadomo, kto zdecyduje się na uiszczenie kwoty, ani na co dokładnie zostaną przekazane. Według Przydacza "Polska nie ma takiego obowiązku". Jak wynika ze statutu Rady Pokoju, znaczna część władzy spocznie w rękach Donalda Trumpa z dożywotnią funkcją przewodniczącego i ostatecznym głosem w każdej kwestii.
Opracowała Aleksandra Sapeta /akw
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Radek Pietruszka