Wysłał wiadomość do Adama Szłapki. "Jest to klasyczna groźba"

Adam Szłapka
Do zdarzenia doszło w Poznaniu
Źródło: Google Earth
Zakończył się proces Piotra R., który wysłał wiadomość z pogróżkami do Adama Szłapki. Sąd uznał go za winnego i skazał na karę sześciu miesięcy więzienia z warunkowym zawieszeniem na okres 2 lat. - Słowa, wbrew temu, co niektórym się wydaje, też potrafią zabijać - powiedział sędzia, uzasadniając prawomocny wyrok.

Sąd Apelacyjny w Poznaniu wydał w środę prawomocny wyrok w sprawie Piotra R. W 2022 roku mężczyzna wysłał poprzez komunikator wulgarną wiadomość z groźbami do Adama Szłapki - przewodniczącego Nowoczesnej, a obecnie rzecznika rządu.

Apelację skierował obrońca oskarżonego. W pierwszej instancji wyrok zapadł w maju zeszłego roku. R. został skazany na karę sześć miesięcy pozbawienia wolności, z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres dwóch lat próby oraz karę grzywny. Oskarżony miał również wpłacić pięć tysięcy złotych na rzecz Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Sąd apelacyjny uznał Piotra R. za winnego kierowania gróźb karalnych i zniewagi Adama Szłapki. Poza nieznaczną zmianą kwalifikacji prawnej czynu, w pozostałej części wyrok sądu pierwszej instancji został utrzymany w mocy.

Groźby bez związku z działalnością polityczną?

- Sąd apelacyjny nie miał najmniejszej wątpliwości, że oskarżony wyczerpał znamiona przestępstwa, które przypisaliśmy mu w wyroku (…). Jest to klasyczna groźba, groźba pozbawienia życia i spowodowania obrażeń u pokrzywdzonego i trafnie zresztą pokrzywdzony uznał, że taki ma charakter - podkreślił w uzasadnieniu wyroku sędzia Maciej Świergosz. Dodał, że brak jest jednak dowodów na uznanie oskarżonego za winnego tego, że groźby miały związek z działalnością polityczną pokrzywdzonego. - Dowodów bezpośrednich i pośrednich, które potwierdzałyby tezę zawartą w oskarżeniu w tym zakresie, jeśli chodzi o kwalifikację czynu, nie ma, są wyłącznie domniemania. Przyjęcie, że skoro pan oskarżony, jak można wyczytać z innej jego korespondencji, jest zwolennikiem opozycyjnej partii w stosunku do tej, do której należy oskarżyciel posiłkowy, jeszcze niczego nie przesądza - tłumaczył sędzia.

Wskazał, że "jest to oczywiście prawdopodobne, natomiast pomiędzy 'prawdopodobne' a 'udowodnione' jest jeszcze duża przestrzeń, której prokurator ani oskarżyciel posiłkowy, czy też jego pełnomocnik nie wypełnili stosownym materiałem dowodowym”.

 Adam Szłapka
Adam Szłapka
Źródło: PAP/Rafał Guz

"Słowa też potrafią zabijać"

Sędzia podkreślił, że sąd nie podzielił w żaden sposób stanowiska obrońcy, że wysłane Szłapce wulgarne wiadomości nie miały charakteru przestępczego. - Owszem, miały. Pokrzywdzony został znieważony i niewątpliwie był ofiarą przestępstwa gróźb, które były kierowane do niego - zaznaczył. Sędzia odniósł się w uzasadnieniu także do słów obrońcy, który wskazywał na obecny stan debaty publicznej i słowa czołowych polskich polityków, którzy swoimi wypowiedziami i zachowaniem pogłębiają podziały między Polakami. - Z panem mecenasem jedynie możemy się zgodzić (w tym względzie - przyp. red.) i odpowiedzieć na jego pytanie: kiedy powiemy dość? Ten wyrok to jest właśnie jeden z tych momentów, w których sąd może powiedzieć, że tak postępować nie wolno, że ten czyn ma charakter karygodny - podkreślił sędzia.

- Słowa, wbrew w temu, co niektórym się wydaje, też potrafią zabijać, prowadzą do nieszczęść dalej idących. Doświadczenia z polskiej historii, nawet tej nieodległej, wskazują, że nie należy tego ani lekceważyć, ani bagatelizować - dodał. Wskazał również, że "oczywiście obrońca ma rację, że są osoby, które pewnie dalece bardziej zasłużyły się w psuciu debaty publicznej. To jest prawda (…) ale to nie znaczy, że mamy odpuszczać w tego rodzaju sprawach. Być może gdyby reagowano częściej, to nie dochodziłoby do tego rodzaju eskalacji".

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracowała: Aleksandra Arendt-Czekała /tok

Czytaj także: