"Trójmiejski klan sutenerów". Dlaczego bracia od 10 lat nie usłyszeli wyroku? "Są zdolni do wszystkiego"

Źródło:
TVN24
"Trójmiejski klan sutenerów" - fragment reportażu
"Trójmiejski klan sutenerów" - fragment reportażuTVN24
wideo 2/2
"Trójmiejski klan sutenerów" - fragment reportażuTVN24

Bracia Aleksander, Leszek oraz Paweł mieli tatuować ciała pracujących dla nich prostytutek oznaczając jako "swoją własność", a na nierządzie zarobić niemal sześć milionów złotych. Do tego dochodzą oskarżenia o produkcję narkotyków i handel nimi, podpalenie agencji towarzyskiej w Danii i śmierć dwóch osób. Jak to możliwe, że od prawie 10 lat wciąż nie usłyszeli wyroku? Reportaż Patryka Szczepaniaka i Kamili Wielogórskiej "Trójmiejski klan sutenerów".

Aalborg - portowe miasto na północy Danii. W latach 80. było popularnym celem Polaków, uciekających przed stanem wojennym. 40 lat później emigranci z Polski są tutaj kojarzeni ze zgoła innymi wydarzeniami. Na internetowych portalach, dziennikarze "Superwizjera" odnajdują setki ofert pracy w Danii, w tym Aalborgu. Kuszą one gigantycznymi zarobkami, wysokim standardem życia i bezpieczeństwem pracy. Znaczna część ofert pochodzi od dwóch grup przestępczych wywodzących się z Trójmiasta. Obydwie od kilku lat zakładają w Danii kolejne agencje towarzyskie. Konkurują o terytorium i pieniądze z prostytucji.

ZOBACZ CAŁY REPORTAŻ NA TVN24 GO>>>

W styczniu 2017 roku, w willowej dzielnicy Aalborga wybucha pożar. Oficjalnie płonie salon masażu. Nieoficjalnie działa tu agencja towarzyska prowadzona przez Polaków. Chwilę przed pożarem, ośmiu napastników barykaduje drzwi budynku. Wlewają do środka benzynę, podpalają i uciekają. Dziennikarze "Superwizjera" rozmawiali z duńską dziennikarką śledczą Anne Skjerning z Danish Broadcasting Corporation, która przez kilka miesięcy opisywała kulisy tego tragicznego zdarzenia. 

- To był olbrzymi wybuch. Nagle zrobiło się bardzo gorąco. Płomienie buchały z okien. Dosłownie wszystko zajęło się ogniem. Strażacy odnaleźli dwa ciała w środku budynku. Oni nie próbowali uciekać stamtąd. Nie mieli jak uciec. Zidentyfikowanie ich tożsamości było bardzo trudne. Śledczy potrzebowali na to wielu miesięcy – mówi Anne Skjerning.

"Nikt nie zwracał na to uwagi"

Zwęglone zwłoki kobiety należą do 32-letniej Honoraty H. Pracowała tu jako prostytutka. Do Danii przyjechała kilka lat wcześniej z Gdyni, gdzie również świadczyła usługi seksualne. W zgliszczach śledczy znaleźli jeszcze jedno ciało. Był to jeden z podpalaczy.

Te makabryczne sceny wstrząsnęły duńską opinią publiczną, dla której dotąd, seksbiznes prowadzony przez polskie grupy przestępcze pozostawał niedostrzeżony. - Sąsiedzi wiedzieli, że obok nich działa agencja towarzyska z polskimi prostytutkami. One pracowały tam od kilku lat. To była taka tajemnica poliszynela. Nikt nie zwracał na to uwagi. Wszystko było w porządku, aż do nocy, kiedy wybuchł pożar. Sąsiedzi byli przerażeni – opowiada Anne Skjerning.

Polscy śledczy twierdzą, że za podpaleniem stoi trzech braci z Gdyni - Paweł, Leszek i Aleksander B. W Trójmieście znani są jako gang Braciaków. W Danii prowadzą wówczas kilka domów publicznych. Spalony salon masażu należał do ich konkurencji. Kim są bracia B.? Dziennikarze "Superwizjera" spotkali się z kobietą, która w przeszłości pracowała dla nich jako prostytutka. - W Gdyni nie można było żadnych domówek otworzyć. Jak dziewczyna pracowała na własnym rachunek, to ściągali od niej haracze. Gdynia to był ich rejon. Braciaki rządzili Gdynią. Boję się ich, są zdolni do wszystkiego - mówi.

Olek, Leszek i Paweł, trzech braci z gdyńskiego Witomina. Pierwsze agencje towarzyskie otwierali jako dwudziestolatkowie. Niechlubną sławę zyskali kilka lat temu, gdy media obiegły fotografie wytatuowanych prostytutek.

Na czele gangu Braciaków stoi Aleksander ps. Olo, pedagog z wykształcenia - to on odpowiada za werbowanie nowych dziewczyn. Leszek, ps. Boski, księgowy, numer dwa w organizacji. Ostatni z braci, Paweł, ps. Trzeci - artysta fotograf, zajmuje się promocją dziewczyn w internecie. 

Jak dziewczyny trafiały do braci? - Z tego, co mi wiadomo z imprez, z dyskotek, z klubów fitness. Albo dziewczyna nagabywała jedna drugą, że jest możliwość zarobienia pieniędzy. Bracia powiedzieli, że jak znajdziemy dziewczynę do pracy, to dostaniemy za to tysiąc złotych - opowiada była prostytutka.

Sauna, basen, jacuzzi, solarium, tak między innymi nazywali swoje agencje towarzyskie Bracia B. Robili to z obawy przed podsłuchami policji. Takich lokali w Gdyni mieli kilkanaście. Najwięcej na Witominie. Przewinęło się przez nie około 70 kobiet, które zarobiły dla Braciaków prawie 13 milionów złotych. Według śledczych, co najmniej jedna z zatrudnionych była nieletnia.

- Generalnie trzon tej grupy stanowili trzej bracia. Pod nimi byli ochroniarze, część bardzo zaufanych, którzy też partycypowali w uzyskanych zyskach. Część tylko dostawała określone kwoty. Część członków pochodziła z czynnej bojówki Arki Gdynia i nadzorowali ten rejon - słyszymy od funkcjonariusza Centralnego Biura Śledczego Policji.

Ochroniarze demolowali konkurencyjne agencje

W sądzie dziennikarze odnajdują bogatą kartotekę ochroniarzy braci B. W przeszłości, skazywani byli między innymi za pobicia, rozboje, kradzieże czy handel narkotykami. Na zlecenie braci B. mieli też demolować konkurencyjne agencje towarzyskie. 

Policjant CBŚP tak opisuje ich pracę: - Pilnowali lokali i codziennie rozliczali się z uzyskanych zysków. A było tak, że każda usługa była wyceniana na starcie, czyli czas, określona dziewczyna, bo jedne były droższe, drugie były tańsze, preferencje, jakie klient chce. I to było wyceniane, zapisywane i codziennie były rozliczenia z tego.

Dziennikarze dotarli do kilku rozmów pomiędzy ochroniarzami a braćmi B. na temat wzajemnych rozliczeń. – Możesz mi wysłać, ile wyszło na przykład? – pyta jeden z mężczyzn. - K… mogę, ale ty musisz dopisać trzy dwudziestki – odpowiada drugi. Zapytany, o szczegóły, wyjaśnia: "Jeden wpis to był taki: dwadzieścia Kura, Lena, Weronika. Po dwadzieścia każda". W odpowiedzi słyszy: "bujnę się do Sopotu po punkty". O co chodziło?

- 10 punktów to jest 100 złotych, 20 punktów to jest 200 złotych. To była kontrola nad nami, ile tak naprawdę zarobimy przez jeden dzień. Do tysiąca złotych się wyciągało jednego dnia, jak byli klienci - wyjaśnia była prostytutka, do której dotarli dziennikarze. I przyznaje, że połowę musiała oddawać sutenerom. Ile można było zarobić? - Sporo. Do 10 tysięcy miesięcznie wychodziło - odpowiada.

Byłe prostytutki pracujące dla Braciaków twierdzą, że wobec nieposłusznych kobiet bracia stosowali kary finansowe, a nawet przemoc. Musiały pracować nawet, gdy źle się czuły, a także podczas miesiączki. Relacjonuje jedna z kobiet: - Jak dziewczyna chciała uciec, no to powiedzieli, że ją znajdą, przywiążą do kaloryfera, obetną włosy i będzie tutaj pracowała za darmo. I będzie miała tylu klientów, że naprawdę nie będzie mogła już chodzić.

Na jednym z nagrań słychać, jak jeden z mężczyzn stwierdza, że "z Weroniką, tym debilem, jest problem". – Bo pojechała na wyjazd z Agą, Ciemną i tam trzy typy chcą show i dali punkty, a ona wymyśla, że ona nie będzie tego robiła, że jej nie będzie lizała – informuje jeden z mężczyzn. - Czego, że Weronika nie będzie robiła? Lesby Show z Agą i Czarną? A punkty już są, tak? – dopytuje drugi mężczyzna. Po twierdzącej odpowiedzi, decyduje: "Zadzwoń do niej i powiedz jej, że rozmawiałeś ze mną i ma robić. Nie ma żadnej dyskusji, absolutnie. Albo powiedz, że rozmawiałeś z nami wszystkimi i że tak powiedzieliśmy". – I wyegzekwuj, żeby to zrobiła – dodaje po chwili.

Wyszli z aresztu za kaucją

W 2013 roku bracia B. otwierają agencję towarzyską w Klubie Las Vegas. Tym samym gang ściąga na siebie uwagę śledczych. Lokal ten jest doskonale znany w półświatku. To tu w latach 90. Zastrzelono Nikodema S. ps. Nikoś, ówczesnego szefa trójmiejskiej mafii. 

Kilka miesięcy po otwarciu klubu, gang Braciaków zostaje rozbity przez Centralne Biuro Śledcze Policji. Funkcjonariusze znajdują przy nich kilka kilogramów narkotyków, broń, amunicję i dziesiątki telefonów komórkowych. Prokuratura stawia 21 osobom zarzuty między innymi udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, sutenerstwa i handlu narkotykami. Cały gang trafia do aresztu. Sprawa dla wielu pozostaje zamknięta. Do czasu gdy, sąd niedługo po wszczęciu procesu, wypuszcza ich na wolność. 

Po dwóch latach w areszcie, sąd zdecydował o wypuszczeniu braci na wolność, pod warunkiem, że wpłacą oni po 60 tysięcy złotych kaucji. Musieli też zgodzić się na dozór policji i zakaz opuszczania kraju. Prokurator podczas rozprawy ustnie sprzeciwił się decyzji sądu. Jednakże tego samego dnia na konto banku wpłynęły pieniądze, a bracia B. wyszli na wolność.

Rola ojca trzech braci

- Krążyła taka legenda trochę, że mogą wszystko, że wszystko wiedzą, że względu na historię, pochodzenie ich ojca - mówi funkcjonariusz CBŚP.

Jan B., ojciec trzech braci, jest oskarżony razem z synami o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i czerpanie zysków z sutenerstwa. W tym samym procesie jego synowie sądzeni są za zlecenie zabójstwa dwóch osób. W latach 90. Jan B. był funkcjonariuszem Komendy Miejskiej Policji w Gdyni. Jednocześnie, miał wtedy współpracować z gangiem zajmującym się napadami z bronią, wyłudzeniami oraz porwaniami dzieci. 

- Zostało uprowadzone dziecko znajomego Ryszarda Krauzego, 14-letnia dziewczynka Agnieszka. W tym gangu funkcjonowało sześciu policjantów wywodzących się z gdyńskiej komendy. Jan B. był wtyczką w gdyńskiej komendzie, w wydziale kryminalnym. Co istotne Jan B. jako jedyna osoba był poszukiwany listem gończym, dość długo się ukrywał - wspomina Krzysztof Wójcik, dziennikarz, autor książki "Policjanci i gangsterzy".

W 2008 roku Jan B. został złapany, ale szybko uniewinniony od najcięższych zarzutów. Sąd skazał go jedynie za próbę ucieczki policjantom podczas zatrzymania i wymierzył karę grzywny. W sądowych aktach trafiamy za to na trop, z którego wynika, że w czasach kiedy Jan B. był policjantem, interesował się zyskami z agencji towarzyskich. Czy policjant już wtedy zajmował się sutenerstwem, o co dziś oskarża go prokuratura? Tego nie wiadomo, pewne jest że, przez kilka lat ukrywał się przed polskim wymiarem sprawiedliwości w krajach skandynawskich, gdzie później swoje agencje mieli jego synowie.

Jaka była rola Jana B. w działalności jego synów? - Mając doświadczenie z policji, z wielu lat, wiedział czego można unikać, jak ten światek funkcjonuje, na pewno wyniósł wiele kontaktów z tego światka. To był funkcjonariusz operacyjny, który na co dzień miał kontakt z przestępcami na pierwszej linii - zauważa Wójcik.

"Polskich prostytutek jest coraz więcej w Danii"

W lipcu 2015 roku gang Braciaków rozpoczyna działalność w Danii. Wiedzą, że w Polsce nie mają już szans na dalsze życie z sutenerstwa. Tam też, dzięki kontaktom ojca, ich imperium rozrasta się po całej Danii. Swoje mieszkaniówki otwierają w Kopenhadzie, Soborg, Hasselager, Naestved, Vejle i Aalborgu.

- Polskich prostytutek jest coraz więcej w Danii. I jest to coraz bardziej powszechne zjawisko. Polki pracują w najróżniejszych zakątkach Danii, w miastach, a nawet niewielkich miasteczkach. Polskie prostytutki są wszędzie i coraz więcej rekrutuje się ich do pracy w Danii – zwraca uwagę duńska dziennikarka Anne Skjerning.

Dziennikarze spotykają się z jedną z prostytutek pracujących w przeszłości dla Braciaków, między innymi w Aalborgu. Twierdzi, że zarabiała 30-40 tysięcy złotych miesięcznie, z czego połowa trafiała do nich.

Prostytucja w Danii jest legalna - dopiero sutenerstwo jest przestępstwem. Prostytutki legalizują swoją pracę, zakładając na przykład salony masażu. To właśnie pod taką przykrywką działała agencja towarzyska, w której spłonęła Honorata H.

Marcin Krakowski jest adwokatem jednego z oskarżonych, który brał udział w podpaleniu salonu masażu. Natomiast Piotr Michalewski jest obrońcą rodziny B. od prawie 14 lat. To on doprowadził do uniewinnienia Jana B. w 2009 roku. Braci B. reprezentuje od 2013 roku, gdy pierwszy raz zostali zatrzymani przez CBŚP. Według Krakowskiego, celem organizatorów podpalenia był jedynie "pokaz siły".

- Mówimy o ludziach, którzy nie są harcerzami, tylko jest jakaś robota, mniej bądź bardziej legalna. Jedzie się na robotę i dostaje się za to jakieś pieniądze. Plan był taki: wyprowadzamy wszystkich ze środka i podpalamy budynek. Taki był plan. To, że zginął jeden z podpalaczy, a drugi cudem uszedł z życiem świadczy o tym, że coś poszło nie tak - przekonuje Piotr Michalewski.

Ktoś zlecił zabójstwo Sandry P.?

Spalony salon masażu zarejestrowany był na prostytutkę Sandry P., sutenerki z Gdyni. Jej biznesowy i życiowy partner, Adam S., pseudonim Szlachcik, miał współprowadzić z nią agencje towarzyskie w Danii. Oboje są doskonale znani w trójmiejskim półświatku. "Szlachcik" był oskarżony o brutalne zabójstwo w marcu 2008 roku. Świadkowie wycofali jednak zeznania i został uniewinniony. Zanim Sandra P. i Adam S. przenieśli swoje agencje do Danii, dzielili z braćmi B. część gdyńskiego Śródmieścia. Informatorzy "Superwizjera" twierdzą, że już wtedy byli skonfliktowani. I właśnie zabójstwo Sandry P. – według prokuratury – mieli zlecić bracia B.

- Tak naprawdę to jest porachunek gangów, które ze sobą walczą o to, żeby mieć więcej kasy, więcej dziewczyn... Oni żyją zasadą oko za oko, ząb za ząb - tłumaczy jedna z informatorek "Superwizjera".

Wśród duńskich anonsów towarzyskich odnajdujemy Martę M., współoskarżoną w procesie Braciaków za zlecenie zabójstwa Sandry P. Jest prostytutką i skazywaną w przeszłości sutenerką, to ona zakładała braciom B. agencje towarzyskie w Danii. Dzisiaj jest poszukiwana do odbycia kary więzienia, mimo to, cieszy się wolnością i pracuje w Danii. Czy to możliwe, że ciągle prowadzi domy publiczne dla siedzących w aresztach braci B.? Nie chce rozmawiać. - To jakaś pomyłka - ucina najpierw. A potem dodaje tylko: - Ja nie mam państwu nic do powiedzenia.

Mecenas Michalewski, że Marta M. nie pełniła żadnej roli w gangu Braciaków. - Nie wiem, żeby dla moich klientów pani Marta prowadziła cokolwiek dla moich klientów - mówi adwokat.

Gang Braciaków to niemalże 10-letnia batalia wymiaru sprawiedliwości. Mimo dwóch procesów, akt sądowych liczących tysiące kart, dziesiątków świadków i setek godzin pracy funkcjonariuszy CBŚP, nadal, według prawa, pozostają niewinni. Przestępczego biznesu, na którym zarabiali miliony nie porzucili. Przenieśli go poza granice Polski i wiele na to wskazuje, że dalej czerpią zyski z sutenerstwa.

ZOBACZ CAŁY REPORTAŻ NA TVN24 GO>>>

Rodzice tragicznie zmarłej Honoraty H. nie mogą doczekać się sprawiedliwości. Minęły prawie cztery lata od śmierci ich córki, a nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Czują się bezradni i pozbawieni nadziei. Oskarżeni w procesie, który niedawno się rozpoczął, nie przyznają się do winy, a bracia B. są pewni swojego uniewinnienia.

Autorka/Autor:Patryk Szczepaniak, Kamila Wielogórska, "Superwizjer"

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości

Izba Reprezentantów zajmie się osobnymi pakietami środków na pomoc dla Ukrainy, Izraela, państw regionu Indo-Pacyfiku, a także ustawą pozwalającą na użycie zamrożonych rosyjskich aktywów - informuje spiker Izby Mike Johnson. Zapowiedź polityka daje nadzieję na uchwalenie pakietu dla Ukrainy przed końcem tygodnia.

Izba Reprezentantów USA zajmie się osobno pakietami wsparcia dla Ukrainy, Izraela i Tajwanu

Izba Reprezentantów USA zajmie się osobno pakietami wsparcia dla Ukrainy, Izraela i Tajwanu

Źródło:
PAP

Iran pokazał światu, że jego władze są zinfiltrowane przez zachodnie wywiady - napisał w poniedziałek publicysta "New York Timesa" Thomas Friedman, wskazując na dokładne przewidzenie irańskiego ataku przez USA. Friedman nawoływał do zwiększenia izolacji irańskiego reżimu zamiast odpowiedzi militarnej.

"NYT": Iran pokazał światu, że jego władze są zinfiltrowane przez zachodnie wywiady

"NYT": Iran pokazał światu, że jego władze są zinfiltrowane przez zachodnie wywiady

Źródło:
PAP

Bardzo ceniłem profesor Jadwigę Staniszkis za otwartość na innych ludzi, za mądrość, ona wiedziała, co mówi - tak zmarłą socjolożkę i politolożkę wspominał w "Kropce nad i" w TVN24 Włodzimierz Czarzasty, wicemarszałek Sejmu i współprzewodniczący Nowej Lewicy. Przypomniał też okoliczności powstania słynnej fotografii sprzed ponad 40 lat.

Czarzasty przypomina historię słynnego zdjęcia ze Staniszkis

Czarzasty przypomina historię słynnego zdjęcia ze Staniszkis

Źródło:
TVN24

Sytuacja jest na krawędzi i wydaje się, że z każdą godziną przesuwa się coraz dalej - powiedział w "Faktach po Faktach" szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacek Siewiera, odnosząc się do napięcia na Bliskim Wschodzie po ataku Iranu na Izrael.

Iran zaatakował Izrael. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego: sytuacja jest na krawędzi

Iran zaatakował Izrael. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego: sytuacja jest na krawędzi

Źródło:
TVN24, PAP

Komisja Europejska wypłaciła Polsce 6,3 miliarda euro z Krajowego Planu Odbudowy. Premier Donald Tusk wyraża intencję, by Polska dołączyła do projektu budowy "kopuły chroniącej nasze niebo europejskie przed ewentualnymi atakami rakietowymi". Z kolei prezydent Andrzej Duda udaje się we wtorek do Stanów Zjednoczonych. Oto siedem rzeczy, które warto wiedzieć we wtorek 16 kwietnia.

Siedem rzeczy, które warto wiedzieć we wtorek 16 kwietnia

Siedem rzeczy, które warto wiedzieć we wtorek 16 kwietnia

Źródło:
PAP, TVN24

Liderzy koalicji rządzącej nie spotkali się wspólnie po pierwszej turze wyborów samorządowych - przyznał w "Kropce nad i" w TVN24 wicemarszałek Sejmu i współprzewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty. Polityk ocenił też, że żaden z nich "nie jest uśmiechnięty i zadowolony z rzeczywistości".

Czarzasty: od pierwszej tury wyborów samorządowych nie doszło do spotkania z liderami koalicji rządzącej

Czarzasty: od pierwszej tury wyborów samorządowych nie doszło do spotkania z liderami koalicji rządzącej

Źródło:
TVN24

Producent samochodów Alfa Romeo ogłosił, że jego nowe auto, który będzie produkowane w Tychach, nie będzie nazywało się Milano, jak wcześniej ogłoszono, ale Junior. Stało się to kilka dni po tym, jak włoski rząd skrytykował pierwotną nazwę modelu.

Gigant zmienia nazwę auta, które ma być produkowane w Polsce

Gigant zmienia nazwę auta, które ma być produkowane w Polsce

Źródło:
PAP

Prezydent Andrzej Duda udaje się we wtorek do Stanów Zjednoczonych. W Nowym Jorku spotka się między innymi sekretarzem generalnym ONZ Antonio Guterresem. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacek Siewiera zapytany w TVN24, czy Duda spotka się z byłym prezydentem USA Donaldem Trumpem, powiedział, że w programie takiego spotkania nie ma, "natomiast wykluczanie go jest błędem".

Prezydent leci do USA. Szef BBN: wykluczanie spotkania z Donaldem Trumpem jest błędem

Prezydent leci do USA. Szef BBN: wykluczanie spotkania z Donaldem Trumpem jest błędem

Źródło:
PAP, TVN24

W wieku 81 lat zmarła Jadwiga Staniszkis - socjolożka, politolożka, profesor nauk humanistycznych, wykładowczyni akademicka i publicystka.

Jadwiga Staniszkis nie żyje. Rodzina podała datę pogrzebu

Jadwiga Staniszkis nie żyje. Rodzina podała datę pogrzebu

Źródło:
PAP, tvn24.pl

Szef sztabu armii Izraela Herzi Halevi poinformował w poniedziałek, że Izrael odpowie na irański atak, do którego doszło w nocy z soboty na niedzielę. W bazie lotniczej Nevatim w środkowym Izraelu Halevi oświadczył, że "wystrzelenie tak wielu rakiet i dronów na terytorium Izraela musi spotkać się z reakcją".

Szef sztabu izraelskiej armii o odpowiedzi na irański atak

Szef sztabu izraelskiej armii o odpowiedzi na irański atak

Źródło:
PAP

Nie trzeba mieć dużo wyobraźni, żeby zrozumieć, że Europa jest w strefie zagrożenia - powiedział w poniedziałek premier Donald Tusk po spotkaniu z przebywającą w Polsce premier Danii Mette Frederiksen. Wyraził intencję, by Polska dołączyła do projektu, który buduje "kopułę chroniącą nasze niebo europejskie przed ewentualnymi atakami rakietowymi". Przekazał też, że duńska premier odniosła się pozytywnie do tej inicjatywy.

"Europa jest w strefie zagrożenia". Tusk chce, by Polska dołączyła do krajów budujących "kopułę" 

"Europa jest w strefie zagrożenia". Tusk chce, by Polska dołączyła do krajów budujących "kopułę" 

Źródło:
TVN24, PAP

Hannah Gutierrez-Reed, odpowiedzialna za broń na planie filmu "Rust", została w poniedziałek skazana na 18 miesięcy więzienia w związku ze śmiercią operatorki Halyny Hutchins. W lipcu odbędzie się z kolei proces aktora Aleca Baldwina, który śmiertelnie postrzelił Hutchins.

Śmierć na planie filmu "Rust". 26-latka odpowiedzialna za broń skazana na 18 miesięcy więzienia

Śmierć na planie filmu "Rust". 26-latka odpowiedzialna za broń skazana na 18 miesięcy więzienia

Aktualizacja:
Źródło:
NBC News, ABC News, Reuters, TVN24.pl

783 dni temu rozpoczęła się inwazja zbrojna Rosji na Ukrainę. - W 1968 roku widziałem rosyjskie czołgi na ulicach Pragi i nie chcę ich nigdy więcej widzieć - powiedział premier Czech Petr Fiala podczas spotkania z prezydentem USA. Joe Biden stwierdził, że Rosja nie zatrzyma się na Ukrainie. Podsumowujemy, co wydarzyło się w ostatnich godzinach w Ukrainie i wokół niej.

Ukraina. Najważniejsze wydarzenia ostatnich godzin

Ukraina. Najważniejsze wydarzenia ostatnich godzin

Źródło:
PAP

Charakterystyczny ślad na powierzchni Plutona przypominający serce najprawdopodobniej powstał w wyniku zderzenia z innym ciałem niebieskim. Doszło do niego, gdy karłowata planeta była jeszcze młoda. Nietypowy sposób kolizji wyjaśnia zarówno kształt, jak i na pozór niemożliwe położenie struktury.

Naukowcy rozwiązali tajemnicę serca na Plutonie

Naukowcy rozwiązali tajemnicę serca na Plutonie

Źródło:
The University of Arizona

Rozpoczęło się czwarte światowe blaknięcie raf koralowych. Jak potwierdzili badacze z amerykańskiej Narodowej Służby Oceaniczno-Atmosferycznej, doszło do niego w ponad połowie wodnych ekosystemów. Chociaż proces ten do tej pory był odwracalny, naukowcy obawiają się, że tym razem stracimy wiele raf.

Rafy koralowe blakną przez stres cieplny. "Przekroczyliśmy punkt krytyczny"

Rafy koralowe blakną przez stres cieplny. "Przekroczyliśmy punkt krytyczny"

Źródło:
Reuters, NOAA

Chiny wspierają Rosję w wojnie z Ukrainą, pomagając Moskwie w największej rozbudowie przemysłu zbrojeniowego od czasów Związku Radzieckiego - poinformowali w piątek wysocy rangą urzędnicy amerykańscy, cytowani przez agencję Reutera. Według nich Pekin dostarcza Rosjanom między innymi technologię do dronów i rakiet, zdjęcia satelitarne czy obrabiarki.

Bez ich pomocy "Rosja miałaby trudności z utrzymaniem wysiłków wojennych" w Ukrainie

Bez ich pomocy "Rosja miałaby trudności z utrzymaniem wysiłków wojennych" w Ukrainie

Źródło:
Reuters

Piotr Samson w poniedziałek został odwołany ze stanowiska prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego - potwierdziło redakcji biznesowej tvn24.pl Ministerstwo Infrastruktury. Decyzję w tej sprawie podjął premier Donald Tusk. Samson pełnił tę funkcję od lipca 2016 roku.

Prezes odwołany. Zmiana po niemal ośmiu latach

Prezes odwołany. Zmiana po niemal ośmiu latach

Źródło:
tvn24.pl

Nowelizacja Kodeksu cywilnego oraz Kodeksu postępowania cywilnego, nad którą pracuje Ministerstwo Sprawiedliwości, ma wprowadzić nową formę testamentu - testament audiowizualny. Rząd planuje, że projekt w tej sprawie zostanie przyjęty w drugiej połowie roku.

Rząd szykuje rewolucję w testamentach

Rząd szykuje rewolucję w testamentach

Posłanka Koalicji Obywatelskiej Magdalena Łośko znalazła się wśród osób, do których Prokuratura Krajowa wysłała list w sprawie śledztwa dotyczącego inwigilacji Pegasusem - wynika z informacji, do których dotarł reporter "Faktów" TVN Michał Tracz. W styczniu Łośko zastąpiła w ławach poselskich Krzysztofa Brejzę, który został europosłem.

Dostała list w sprawie inwigilacji Pegasusem. Kim jest Magdalena Łośko?

Dostała list w sprawie inwigilacji Pegasusem. Kim jest Magdalena Łośko?

Źródło:
PAP, tvn24.pl

Motorniczy przytrzasnął w drzwiach tramwaju nogę czteroletniego Aleksandra i ruszył. Chłopiec zginął na miejscu. Zaczął sie proces w sprawie tragicznego wypadku na ulicy Jagiellońskiej.

Czterolatek nie żyje. Motorniczy przeprasza rodziców, ale do winy się nie przyznaje

Czterolatek nie żyje. Motorniczy przeprasza rodziców, ale do winy się nie przyznaje

Źródło:
tvnwarszawa.pl, PAP

Argentyna zmaga się z największą epidemią dengi w historii kraju. W ostatnich miesiącach z jej powodu zmarło prawie 200 osób. Choroba ta roznoszona jest przez komary i według lokalnych mediów władze z nadzieją czekają teraz na dostawę preparatów owadobójczych z Polski.

Argentyna walczy z największą w historii epidemią. Czeka na pomoc z Polski

Argentyna walczy z największą w historii epidemią. Czeka na pomoc z Polski

Źródło:
PAP
Komendant główny przyznaje: policja też korzystała z Pegasusa

Komendant główny przyznaje: policja też korzystała z Pegasusa

Źródło:
tvn24.pl
Premium

W Ćottogramie żyje najwięcej: Banglijczyków, Banglów, Bangladeszkijczyków czy Bangladeszów? Na to pytanie za 20 tysięcy złotych odpowiadała Małgorzata Golonka.

W Ćottogramie żyje najwięcej? Pytanie w "Milionerach" za 20 tysięcy złotych

W Ćottogramie żyje najwięcej? Pytanie w "Milionerach" za 20 tysięcy złotych

Źródło:
Milionerzy TVN

Nowy gatunek mrówki, nazwany na cześć Lorda Voldemorta, czarnego charakteru z serii "Harry Potter", został odkryty w Australii. Jak tłumaczyli badacze, którzy wpadli na jego ślad, owad ma sporo wspólnego z Mrocznym Panem - ma smukłe i wydłużone ciało, a swoje dnie spędza w ciemnościach.

Oto mrówka Lorda Voldemorta. "Przerażający łowca w ciemności"

Oto mrówka Lorda Voldemorta. "Przerażający łowca w ciemności"

Źródło:
University of Western Australia

Jest jedynym odznaczeniem, które dorosłym przyznają dzieci z całego świata. W wiosennej edycji wśród Dam Orderu Uśmiechu znalazła się Wanda Traczyk-Stawska, żołnierka AK ps. "Pączek" i psycholożka.

Wanda Traczyk-Stawska z Orderem Uśmiechu

Wanda Traczyk-Stawska z Orderem Uśmiechu

Źródło:
PAP

Przeszło miliard dolarów zarobiły już filmy Warner Bros. Discovery ze sprzedaży biletów kinowych na całym świecie - poza Stanami Zjednoczonymi i Kanadą. Według magazynu "Deadline", to nowy rekord firmy, która zawdzięcza go przede wszystkim dwóm głośnym produkcjom.

Warner Bros. Discovery z rekordem zysków z box office. "Prawdziwy dowód uznania"

Warner Bros. Discovery z rekordem zysków z box office. "Prawdziwy dowód uznania"

Źródło:
Deadline, tvn24.pl