To było wejście smoka - tak szybkich działań chyba nikt w Krakowie się nie spodziewał.
Pierwszy sygnał
Kardynał Grzegorz Ryś już w pierwszych dniach zmienił kanclerza kurii i na miejsce poprzednika wprowadził zasłużonego w walce ze skandalem wykorzystania seksualnego małoletnich i zależnych dorosłych prawnika kanonicznego księdza prof. Jana Dohnalika. I to był pierwszy sygnał, który i krakowski Kościół, i kuria musiały odczytać.
Ten drugi - związany z kurią - też był bardzo jasny, bo na stanowisko rzecznika prasowego archidiecezji został powołany ksiądz dr Piotr Studnicki, czyli człowiek, który przez lata był kierownikiem Biura Delegata KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży i ma naprawdę dobrą opinię wśród osób skrzywdzonych.
Obie te nominacje pokazały jasno, że kardynał Ryś zamierza się oprzeć w zarządzaniu i komunikacji na skrajnie odmiennych osobowościach niż te, które otaczały (i odgradzały od innych) jego poprzednika w Krakowie - arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. Ale te nominacje pokazują także, że odmienne będzie podejście do wyjaśnienia kwestii pedofilii i jej tuszowania. I Studnicki, i Dohnalik z całą pewnością nie należą do środowiska, które chce w tej sprawie cokolwiek tuszować, bo to ludzie, którzy na pomocy skrzywdzonym w Kościele zjedli zęby. Kardynał Ryś, biorąc takich współpracowników, dał jasny sygnał.