Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała we wtorek rano, że badane w toku śledztwa czyny nie zawierały znamion czynu zabronionego.
Jak czytamy w komunikacie, dotyczy to wątku doprowadzenia austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera "do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości, w postaci pieniędzy w kwocie nie mniejszej niż" 1,3 mln euro przez osoby działające w imieniu spółki Srebrna "poprzez wprowadzenie pokrzywdzonego w błąd co do posiadania uprawnień do podejmowania decyzji w imieniu w/w spółki"; a także "przyjęcia 7 lutego 2018 r. w Warszawie korzyści majątkowej" w kwocie 50 tysięcy złotych przez członka Rady Fundacji "Instytut im. Lecha Kaczyńskiego'".
Śledczy nie znaleźli też znamion czynu zabronionego, badając wątek "nakłaniania w lutym 2018 r. w Warszawie, w krótkich odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, Geralda Birgfellnera do udzielenia korzyści majątkowej" w postaci 100 tysięcy złotych członkowi Rady Fundacji "Instytut im. Lecha Kaczyńskiego", a następnie ułatwienia udzielenia korzyści majątkowej w postaci 50 tysięcy złotych i jej przyjęcia "w zamian za nadużycie przez Radę udzielonych jej uprawnień lub niedopełnienie ciążących na niej obowiązków".
"Do czasu uzyskania tłumaczenia postanowienia na język niemiecki, Prokuratura Okręgowa nie będzie podawała szczegółowych podstaw umorzenia" - przekazała prokuratura.
Sprawę skomentowali pełnomocnicy austriackiego biznesmena: Jacek Dubois i Roman Giertych. Zapowiedzieli zażalenie.
Sprawa "dwóch wież"
Sprawa "dwóch wież" wyszła na jaw w 2019 roku i związana jest z niedoszłymi planami wybudowania dwóch wieżowców na należącej do powiązanej z PiS-em spółki Srebrna działce w Warszawie. Austriacki biznesmen Gerald Birgfellner uważa, że Jarosław Kaczyński oszukał go podczas przygotowywania tej inwestycji.
W czasach rządów Zjednoczonej Prawicy, gdy resortem sprawiedliwości kierował Zbigniew Ziobro, odmówiono wszczęcia śledztwa. O ponownym przyjrzeniu się sprawie zdecydowała w lutym ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Po ponad siedmiu latach od wybuchu afery, na początku czerwca, prokuratura przesłuchała w tej sprawie prezesa PiS.