Dyskusja o kandydaturze Macieja Berka. Były prezes TK Jerzy Stępień podaje jeden przykład

Donald Tusk, Maciej Berek
Stępień o kandydaturze Berka. "Będzie musiał się wyłączać albo będzie wyłączany"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Piotr Nowak/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Faktyczna sprawczość Macieja Berka przy rozpoznawaniu spraw w Trybunale Konstytucyjnym jest moim zdaniem prawie zerowa - tak były prezes TK Jerzy Stępień komentował ewentualną kandydaturę ministra. W "Faktach po Faktach" w TVN24 przywołał przykład z czasów, gdy pełnił funkcję senatora.

Premier Donald Tusk poinformował w czwartek, że wyraził warunkową zgodę na odejście z rządu przez Macieja Berka i na kandydowanie przez niego do Trybunału Konstytucyjnego. O to, czy to dobra decyzja, byli pytani "Faktach po Faktach" w TVN24 były prezes TK Jerzy Stępień i były Rzecznika Praw Obywatelskich Marcin Wiącek.

Stępień zwrócił w tym kontekście uwagę na "pewien aspekt praktyczny tej sprawy". - Pan Berek jest członkiem Rady Ministrów, czyli bierze udział w wydawaniu wszystkich aktów normatywnych, które przygotowuje rząd, ale także opiniuje jako rząd projekty poselskie - powiedział.

- W gruncie rzeczy, jak pójdzie do Trybunału Konstytucyjnego, to - jakakolwiek sprawa, jaka się nie pojawi na tle aktu normatywnego uchwalonego po przejęciu rządu przez obecną ekipę - on będzie musiał się wyłączać albo będzie wyłączany - wyjaśnił Stępień. Dodał też, że w związku z tym "obecność [Berka - red.] jest kontrproduktywna".

Były prezes TK o "prawie zerowej" sprawczości

Były prezes TK jako przykład przywołał swoje własne doświadczenia, gdy "był senatorem do 1993 roku i w 1991 roku głosował w sprawie pewnej ustawy". Jak sprecyzował, chodziło o Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny (PAKP).

- Po 10 latach ta sprawa znalazła się w Trybunale Konstytucyjnym i nawet pytałem kolegów, jak mam się zachować w sytuacji, kiedy byłem senatorem i głosowałem, ale nie podejmowałem żadnych prac - że tak powiem - legislacyjnych - wspominał Stępień.

Jak przekazał, sprawa ta trafiła o Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, a polski rząd musiał "za tę jego obecność zapłacić ciężkie pieniądze". Dopytywany o to, czy chodziło o karę, wyjaśnił, że aby nie dopuścić do rozpoznania sprawy w Strasburgu, rząd poszedł na ugodę z PAKP.

Stępień powrócił następnie do przypadku Berka. - On będzie mógł brać udział tylko właśnie w zgromadzeniach ogólnych, ale ta jego faktyczna sprawczość (...) przy rozpoznawaniu spraw jest moim zdaniem prawie zerowa - ocenił.

Wiącek o Berku. "Trudno mi zachować bezstronność"

Decyzję o kandydowaniu przez Berka do TK komentował też Wiącek. - Muszę powiedzieć, że trudno mi zachować bezstronność, ponieważ my się od wielu lat znamy, współpracowaliśmy. Pan minister był szefem Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, jak ja zostałem rzecznikiem w 2021 roku - wspomniał.

W jego ocenie Berek jest "jednym z najlepszych prawników i urzędników spośród tych, których zna". - Natomiast rzeczywiście należy mieć na względzie te argumenty, które są dzisiaj przedstawiane, dotyczące wizerunku Trybunału Konstytucyjnego. (...) Od 2015 roku ten wizerunek jest istotnie zachwiany ze względu na to, co można nazwać upolitycznieniem Trybunału Konstytucyjnego - mówił. - Gdy chodzi o ten wizerunek, to tu wydaje się, ta kwestia powinna być przedmiotem dyskusji i debaty parlamentarnej - dodał Wiącek.

Jeśli chodzi o ewentualne wyłączanie Berka z orzekania, jeśli zostałby sędzią TK, powiedział, że "chodzi o ustawy uchwalone w czasie, gdy był członkiem Rady Ministrów, a więc akty prawne do 2023 roku nie wchodzą do tego katalogu".

OGLĄDAJ: Paulina Hennig-Kloska o Macieju Berku: zawsze bardziej zajmował się legislacją, nie polityką
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: