Ambrey, brytyjska firma zajmująca się bezpieczeństwem morskim poinformowała, że jej zespół uczestniczy w międzynarodowej akcji ratunkowej. W jej skład wchodzą statki i samoloty "z ponad 100 tonami sprzętu". Wkrótce dotrze on do tankowca Caroline Bezengi. Jednak działania ratowników utrudniają wiatry i wysoka fala związana z porą monsunową.
Oman poinformował o wysłaniu wyspecjalizowanych zespołów w celu monitorowania wycieku, który dotarł już do plaż Ras Madraka na południowym wschodzie kraju, zanieczyszczając około 40 km wybrzeża. Według szacunków w najbliższych godzinach ropa dotrze do wyspy Masira położonej ok. 15 km od wybrzeży Omanu, która jest znana z bogatych ekosystemów przybrzeżnych i stanowi miejsce lęgowe kilku gatunków żółwi morskich.
Problem rosyjskiego tankowca
Tankowiec Caroline Bezengi, który wypłynął z portu czarnomorskiego Noworosyjsk przewoził około 800 tys. baryłek ropy, gdy w czerwcu doszło do eksplozji. Statek osiadł na mieliźnie poza wodami terytorialnymi Omanu, u wybrzeży wyspy Dżazirat al-Kiblijja. Charakter incydentu nie został ustalony, a żadna ze stron trwającego w regionie konfliktu nie wzięła odpowiedzialności za atak.
Tankowiec był obłożony sankcjami za łamanie ograniczeń nałożonych na Rosję po ataku na Ukrainę.
Jak dotąd nic nie wskazuje na to, że zarejestrowani właściciele Caroline Bezengi przyjęli na siebie odpowiedzialność za oczyszczenie zgodnie z Konwencją Narodów Zjednoczonych o prawie morza. Tankowiec pływający pod banderą Kamerunu jest najprawdopodobniej niewystarczająco ubezpieczony.
Rosyjskie tankowce z tzw. floty cieni często nie mają żadnego ubezpieczenia i operują na podstawie fałszywych certyfikatów ubezpieczeniowych - przekazał wcześniej branżowy portal Maritime Executive.
Ryzyko skażenia
Omańska agencja ochrony środowiska poinformowała wcześniej w środę, że rozległa plama ropy z uszkodzonego tankowca zaczęła docierać do wybrzeża kraju. Istnieje ryzyko, że stanie się ona jednym z największych takich skażeń na świecie w ostatnich latach, ponieważ przez wiele tygodni rozprzestrzeniała się praktycznie bez kontroli - podał Reuters.
Przedstawicielka Greenpeace, Hanen Keskes powiedziała, że analiza zdjęć satelitarnych wykazała występowanie rozproszonych plam ropy. To oznacza, że wyciek obejmuje wiele obszarów.