W czwartek w rejonie miejscowości Siviri na Półwyspie Chalcydyckim wybuchł pożar roślinności, którego wciąż nie udało się opanować. Uszkodzone zostały domy i pojazdy, a silny wiatr podsyca płomienie, co doprowadziło do rozprzestrzenienia się gryzącego dymu po całym półwyspie. Władze rozpoczęły ewakuację morską z miejscowej plaży, wykorzystując statek straży przybrzeżnej, prywatne łodzie oraz łodzie straży pożarnej.
>>> CZYTAJ TEŻ: Spędziła 36 godzin pod gruzami. Media piszą o "cudzie"
Kilkaset osób ewakuowanych
Jak podał portal eKathimerini, ponad 300 osób już ewakuowano do przystani w miejscowości Sani. Wcześniej ewakuowano również ludzi z hotelu w pobliskiej miejscowości Fourka, przebywała tam grupka dzieci z Ukrainy. Z żywiołem walczy 155 strażaków przy użyciu 59 samochodów strażackich, dziewięciu samolotów i siedmiu śmigłowców. Dwóch strażaków zostało rannych i zabrano ich do szpitala.
Grecka publiczna telewizja ERT podała, że przyczyną pożaru mogła być iskra powstała w wyniku przewrócenia przez silny wiatr jednego ze słupów wysokiego napięcia, ale władze na razie nie potwierdziły tej wersji.
Relacja Polaka. "Czuć było zapach palącego się drewna"
W tym regionie przebywa pan Szymon, który w czwartek podzielił się swoją relacją, wysyłając ją na Kontakt24.
- Jestem tutaj na wakacjach, a dokładnie na wycieczce objazdowej. Byłem dzisiaj na plaży w miejscowości Fourka. Z odległości około pięciu kilometrów było widać pierwsze zarzewie ognia. Pojawiło się na terenach leśnych. Pożar zaczął się około godziny 12.30. Czasem było czuć zapach palącego się drewna, ale nie przez cały czas - relacjonował internauta.
Pożar w Grecji na Chaiklidiki
Mężczyzna relacjonował też, że na telefon otrzymał alerty w języku angielskim o konieczności ewakuacji do innej miejscowości. - Na drodze zrobił się duży korek. Do hotelu zamiast dwudziestu minut jechaliśmy ponad godzinę - przyznał.