"Fakty po Faktach"

Sobota pod znakiem rozmów dyplomatycznych. "Nie przypominam sobie takiego wydarzenia w ostatnich kilkudziesięciu latach"

fpfstil
Cimoszewicz: sama intensywność kontaktów na najwyższym szczeblu jest sygnałem ogromnej powagi sytuacji
Źródło: TVN24

Napiętą sytuację wokół Rosji i Ukrainy i rozmowy dyplomatyczne wokół tego konfliktu komentował w "Faktach po Faktach" europoseł i były premier Włodzimierz Cimoszewicz. - Sama intensywność kontaktów na najwyższym szczeblu, w tym kontaktów z dnia na dzień, jest sygnałem ogromnej powagi sytuacji - ocenił.

Gościem sobotniego wydania "Faktów po Faktach" był eurodeputowany, były premier i były minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz. Komentował sobotnie rozmowy Władimira Putina z Emmanuelem Macronem i Joe Bidenem, a także piątkowe ostrzeżenie ze strony Jake'a Sullivana, doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego prezydenta Bidena. Ten ostatni mówił, że rosyjska "inwazja może zacząć się w każdym momencie, także podczas trwających igrzysk olimpijskich" w Pekinie.

- Ja sobie nie przypominam takiego wydarzenia w ostatnich kilkudziesięciu latach, które spowodowałoby tak intensywne kontakty na najwyższym szczeblu przywódców państw jak dzisiejsza Rosja, Stany Zjednoczone, Francja Niemcy i tak dalej - powiedział w TVN24 Włodzimierz Cimoszewicz.

Dodał, że "sama intensywność kontaktów na najwyższym szczeblu, w tym kontaktów z dnia na dzień, jest sygnałem ogromnej powagi sytuacji". Nawiązał do Joe Bidena, którego biuro o rozmowie z Putinem poinformowało zaledwie dzień przed samą rozmową.

- Tylko Putin, niestety, wie do czego w najbliższych dniach dojdzie czy nie dojdzie - zauważył.

OGLĄDAJ ROZMOWĘ Z WŁODZIMIERZEM CIMOSZEWICZEM W TVN24 GO

Elementarny błąd według Cimoszewicza: to Zachód ciągle się zastanawia, co zrobi Putin, a nie Putin się zastanawia, co zrobi Zachód

Cimoszewicz zauważył dalej, że od mniej więcej piętnastu lat, czyli od wystąpienia Władimira Putina w Monachium w 2007 roku, "inicjatywa czy nowe przedsięwzięcia cały czas pochodzą od Putina". 10 lutego 2007 roku Putin, zabierając głos podczas monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, zaatakował werbalnie USA za plany rozmieszczenia w Europie elementów tarczy antyrakietowej.

- Błędem Zachodu jest nieumiejętność odwrócenia tej sytuacji. To Zachód ciągle się zastanawia co zrobi Putin i stara się to sobie wyobrazić, a nie Putin się zastanawia co zrobi Zachód. To dość elementarny błąd, jeśli chodzi o stosunki międzynarodowe, zwłaszcza te związane z napięciem i konfliktami - ocenił.

Według Cimoszewicza sygnalizowane ewentualne sankcje Zachodu "w przypadku ich wprowadzenia będą dla Rosji bardzo bolesne".

Włodzimierz Cimoszewicz w "Faktach po Faktach"
Włodzimierz Cimoszewicz w "Faktach po Faktach"
Źródło: TVN24

"Ryzyko pewnego rozłamu" wśród krajów Zachodu "oczywiście istnieje"

Były premier uznał za "bardzo możliwe" to, iż Putin "liczył, że niektóre kraje zachodnie, zwłaszcza europejskie jak Niemcy i Francja, nie będą reagowały bardzo stanowczo".

- Mógł liczyć na to, że nowy rząd niemiecki (pod przewodnictwem Olafa Scholza - red.), który jest lub był dość łagodny w postępowaniu wobec Rosji, nie będzie stał w szeregu - komentował. Zwrócił przy tym uwagę, że "ryzyko pewnego rozłamu, podziału świata zachodniego oczywiście istnieje".

Wspomniał o prorosyjskiej postawie węgierskiego premier Viktora Orbana. - Niedawno pan Orban był w Moskwie i wypowiadał się przeciwko sankcjom. A nałożenie sankcji, na przykład przez Unię Europejską, będzie wymagało jednomyślności - sugerował.

Czytaj także: