Radosław Piesiewicz w areszcie. Czy zarząd PKOl go odwoła?

pap_20260501_0KS
Piesiewicz w areszcie. Zarząd PKOl zdecyduje, czy go odwoła
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Radek Pietruszka
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Co dalej z Polskim Komitetem Olimpijskim i co dalej z olimpijczykami? Dom się pali, trzeba meble wynosić i ustabilizować sytuację - takiej metafory używa były olimpijczyk Leszek Blanik. Szef PKOl Radosław Piesiewicz siedzi w areszcie, a członkowie prezydium komitetu spotkali się na naradzie. Wyjścia są dwa: ewolucja albo rewolucja. Kluczowy może być 14 września, kiedy zbierze się zarząd.

Jeszcze do niedawna Radosław Piesiewicz był w gmachu Polskiego Komitetu Olimpijskiego panem i władcą, teraz siedzi w areszcie, a członkowie prezydium PKOl-u zastanawiają się, co z tym zrobić. - Dla mnie optymalne by było, gdyby Piesiewicz sam złożył rezygnację - powiedział wiceprezes Polskiego Związku Szermierczego Adam Konopka.

Na to się nie zanosi, bo Radosław Piesiewicz ma dwa zarzuty i areszt na trzy miesiące. Obciąża go współpraca z Zondacrypto, luksusowy zegarek i doprowadzenie do upadku wizerunku PKOl-u.

- Musimy to odbudować, jest to w naszych rękach, ludzi związanych ze sportem - stwierdził wiceprezes polskiego związku żeglarskiego Tomasz Chamera.

Władze PKOl-u zwołują posiedzenie

Prezes Polskiego Związku Gimnastycznego Leszek Blanik mówi, że "dom się pali i musimy te meble jak najszybciej powynosić". - Trzeba jak najszybciej doprowadzić do ustabilizowania sytuacji - dodał.

Prezydium PKOl-u nie ma możliwości odwołania prezesa Piesiewicza, zarząd być może tak. - Statut i opinie prawne są dosyć sprzeczne - zauważył Tomasz Chamera.

Leszek Blanik twierdzi, że to zarząd musi powołać nową osobę, która będzie pełniła obowiązki prezesa do końca kadencji. Zwołany na 14 września zarząd PKOl-u zdecyduje, czy tak się stanie.

- Powinien go zastąpić ktoś z paragrafu 21, bo jest trwała niezdolność do pełnienia tej funkcji i wtedy jeden z wiceprezesów zastępuje pana Piesiewicza - ocenił Adam Konopka.

W przypadku ustąpienia lub niemożności pełnienia funkcji przez Prezesa PKOl, Zarząd na mocy uchwały powierza pełnienie tej funkcji jednemu z wiceprezesów, na okres do najbliższego Walnego Zgromadzenia Sprawozdawczo-Wyborczego tj. do końca kadencji organów władzy PKOl
- brzmi wspomniany paragraf

Środowisko sportowe podzielone w sprawie Piesiewicza

W PKOl-u są też nastroje rewolucyjne, by odwołać Piesiewicza tak szybko, jak się da, nie czekając na zakończenie kadencji. - Powinniśmy działać racjonalnie szybko, dlatego że PKOl wymaga szybkiej naprawy - uważa doradca ministra sportu i turystyki do spraw strategii sportu Robert Korzeniowski.

Większość związków sportowych ma dość Piesiewicza, jego sposobu zarządzania i niejasnych interesów. - Mój wizerunek też został sprzedany - powiedział prezes Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich Adam Korol.

To efekt ujawnionej przez "Superwizjer" TVN24 i WP umowy, którą zawarł Piesiewicz z Zondacrypto, które mogło dowolnie wykorzystywać wizerunki olimpijczyków, by promować własny biznes. Nie jest jednak pewne, czy mimo zarzutów i aresztu, uda się odsunąć Piesiewicza od rządzenia.

- Ja po prostu nie wierzę w to wszystko. Od momentu, kiedy ten pan wszedł do nas, ja go nie znałam. Była na niego nagonka - wskazała członkini prezydium PKOl Teresa Sukniewicz-Kleiber. Ta wypowiedź pokazuje, że Piesiewicz wciąż ma w Komitecie grono zwolenników. - Nie chciałabym odwołania prezesa, bo co jak za tydzień albo dwa on wyjdzie (z aresztu) - dodała.

Korzeniowski: trzeba zobaczyć, co prezes Piesiewicz nam zostawił

Piesiewicz, jak wyjdzie z aresztu, wciąż będzie miał zarzuty. Działacze chcą też sprawdzić, co tak naprawdę dzieje się w PKOl-u. Piesiewicz uczynił z niego prywatny folwark. Nawet o współpracy z Zondacrypto związki dowiadywały się już po zawarciu umowy.

- Trzeba otworzyć szafy i szuflady, i zobaczyć, co takiego pan prezes Piesiewicz nam zostawił - powiedział Robert Korzeniowski.

Leszek Blanik też przyznał, że są obawy, "co tam rzeczywiście jest w środku". - My nie mieliśmy ani wiedzy, ani dostępu - potwierdził. - Chcielibyśmy wiedzieć szczerze, ile jest pieniędzy - dodał Adam Korol.

Czas nagli także z innego powodu - Igrzyska Olimpijskie już za dwa lata. Kwalifikacje do wielu dyscyplin właśnie się rozpoczynają. To PKOl wysyła do Los Angeles sportowców i jest to ogromna logistyczna operacja.

Źródło: TVN24
Czytaj także: