- Nie ma żadnej litości - płać i koniec. A gdy trzeba pokazać, jak państwo pomaga seniorom, to proszę bardzo – są kwiatki, są przemowy. I seniora znajdziecie, dla którego kwiatki się wręcza. Tylko to wszystko za moje pieniądze. A wy wystawiacie pierś do medalu i twarz do kamery, jacy to jesteście dobrzy. Panowie politycy - to do was mówię - powiedział przed naszą kamerą Henryk Fiłonowicz z miejscowości Łaźnie w podbiałostockiej gminie Supraśl.
Przez lata dzierżawił od Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa ponad dwa hektary ziemi. Przestał ze względu na wiek i w związku z tym, że podupadł na zdrowiu. Została mu jedynie licząca 0,7 hektara posesja, na której ma dom oraz budynki gospodarcze.
Rolnik: to jakaś komedia, pozostaje mi tylko rozebrać stodołę
Jako że działka ma mniej niż hektar, pan Henryk nie jest już w świetle przepisów rolnikiem, stąd też nie obowiązuje go zwolnienie z podatku od nieruchomości, jeśli chodzi o budynki gospodarcze. O ile do tej pory płacił jedynie ponad 30 zł za dom, i to się nie zmieniło, to za stodołę i szopę naliczono mu teraz prawie 1,5 tys. zł. Czyli po 8,17 zł za metr kwadratowy przy ponad 179 metrach, które zajmują te budynki. Stawki zostały uchwalone przez radę gminy i są niższe niż maksymalne 12 zł za metr kwadratowy, które samorząd może przyjąć.
- Zwiększono mi jednak podatek o 50 razy. Tylko dlatego, że poszedłem na emeryturę, bo nie miałem siły dalej pracować i przestałem być rolnikiem. A byłbym nim, gdybym dokupił trzy tysiące metrów i wtedy bym nie płacił. To jakaś komedia. Pozostaje mi rozebrać budynki gospodarcze. Tylko gdzie będę wtedy trzymał chociażby drewno na opał? - rozkłada ręce nasz rozmówca.
Burmistrz zaproponował dzierżawę półhektarowej łąki
Pokazuje nam swoje rachunki za zakupy w aptece. Raz wydał ponad 370, a raz ponad 440 zł. - Nie mam pieniędzy na takie podatki - mówi.
Gdy poszedł z tym do urzędu gminy, burmistrz zaproponował mu dzierżawę półhektarowej łąki w oddalonym od Łaźni o 15 kilometrów Supraślu.
- Wtedy byłbym już rolnikiem i nie płaciłbym 1,5 tys. zł podatku, a 500 zł rocznie za dzierżawę. Chociaż burmistrz powiedział, że nie musiałbym nawet tej łąki kosić, to stwierdziłem, że nie chcę tak kombinować. Najlepiej gdyby emerytowani rolnicy w całej Polsce byli zwolnieni z podatku od nieruchomości - opowiada.
Poseł PiS chce zmian w prawie
Udał się więc na dyżur do byłego ministra edukacji, a obecnie posła PiS Dariusza Piontkowskiego, który obiecał mu, że zajmie się sprawą.
- Zgłosiłem to kolegom z PiS zasiadającym w komisji rolnictwa. Rolnicy, którzy przeszli na emeryturę i mają działki o metrażu nawet poniżej hektara, powinni być zwolnieni z podatku, tak jak wtedy, gdy byli rolnikami - mówi poseł.
Minister rolnictwa: bardzo łatwo wprowadza się zmiany, będąc w opozycji
Stefan Krajewski, minister rolnictwa z PSL, komentuje, że PiS miało osiem długich lat, aby wprowadzić takie przepisy.
- Bardzo łatwo wprowadza się zmiany, będąc w opozycji. Trzeba jednak pamiętać, że każda zmiana, która niweluje wpływy do budżetu, powoduje to, że w budżecie brakuje pieniędzy na różne rzeczy. Takich osób jak ten pan pewnie znalazłyby się w całym kraju tysiące - mówi.
Prawnik: trzeba by dobrze napisać taką ustawę
Pytany o to prof. Rafał Dowgier z Katedry Prawa Podatkowego Uniwersytetu w Białymstoku mówi, że jeśli ustawodawca zdecydowałby się na wprowadzenie takich zmian, rząd musiałby dołożyć pieniędzy samorządom, żeby zniwelować poniesione straty. Podatki od nieruchomości trafiają wszak w całości do poszczególnych gmin.
- Tworząc taką ustawę, trzeba by ją dobrze napisać. Bo są bogaci ludzie z miasta, którzy kupują sobie na wsi siedliska. Zwolnienie z podatku wszystkich w czambuł sprawiłoby, że skorzystałby na tym zarówno biedny rolnik emeryt, jak i biznesmen z miasta - zaznacza.
Burmistrz może umorzyć podatek
Wskazuje też, że w obowiązującym stanie prawnym jest możliwość, aby osoby takie jak pan Henryk nie płaciły podatku, jeśli ich na to nie stać.
- Wójt, burmistrz bądź prezydent może indywidualną decyzją umorzyć mieszkańcowi podatek. O ile jest ku temu ważny interes podatnika lub ważny interes publiczny - podkreśla prof. Dowgier.
Burmistrz twierdzi, że mógłby spotkać się z zarzutem przekroczenia kompetencji
Pytany o to Radosław Dobrowolski, burmistrz Supraśla, mówi nam, że takie umorzenia stosuje się w sytuacjach losowych, gdy na przykład komuś spłonie gospodarstwo.
- W tym przypadku nic takiego nie miało miejsca. Gdybym umorzył podatek, mógłbym spotkać się z zarzutem przekroczenia kompetencji. Chciałem pójść temu panu rękę, proponując dzierżawę półhektarowej łąki, on jednak odmówił - zaznacza burmistrz.
Pan Henryk ostatecznie zapłacił 1,5 tys. zł, skarżąc się wcześniej na wysokość podatku do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Nic jednak nie wskórał. Podatek został bowiem wymierzony prawidłowo i zgodnie z prawem.