Tu doszło do tragedii. Kierowcy omijają progi na Solnej. Sypią się mandaty

Nowe progi na Solnej
Kierowcy omijają zabezpieczenia na Solnej
Źródło wideo: Mikołaj Kasiej - Radny Dzielnicy XIII Podgórze
Źródło zdj. gł.: KrakowPL / Facebook
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Miasto zamontowało na ulicy Solnej, w miejscu tragicznego wypadku, w którym rozpędzony kierowca zabił młode małżeństwo, progi zwalniające. Po jednym na każdy pas. Kierowcy je omijają, jadąc środkiem jezdni.

Organizacja ruchu na Solnej zmieniła się w piątek, 4 września. Miasto odtrąbiło sukces. "To kolejne rozwiązanie poprawiające bezpieczeństwo na ulicach Podgórza" - czytamy na stronie urzędu miasta.

Okazuje się jednak, że przejeżdżający Solną kierowcy łamią przepisy i omijają progi, przejeżdżając środkiem jezdni. Mikołaj Kasiej, radny dzielnicowy z Podgórza, w mediach społecznościowych opublikował film, na którym widać, jak kierowcy omijają przeszkodę.

Posypały się mandaty.

- W poniedziałek na ulicy Solnej policjanci nałożyli 12 mandatów, w tym sześć za przekroczenie podwójnej linii ciągłej. We wtorek policjanci nałożyli 22 mandaty, w tym 12 za przekroczenie podwójnej linii ciągłej - przekazał Piotr Szpiech, oficer prasowy krakowskiej komendy miejskiej.

Jak dodał rzecznik, w środę ta liczba w pewnym momencie dobiła do sześciu mandatów, jednak prawdopodobnie ukaranych kierowców było więcej. Poprosiliśmy policję o podanie danych z wcześniejszych i późniejszych dni.

- Mandat za przekraczanie podwójnej linii ciągłej to 200 złotych i pięć punktów karnych. Jeśli są uzasadnione przyczyny, tę linię można przekroczyć, ale z tych nagrań nie wynika, żeby jakiś pojazd blokował drogę i trzeba go było wyprzedzić lub była jakaś przeszkoda uniemożliwiająca dalszą jazdę - zauważa Szpiech w rozmowie z tvn24.pl. - W najbliższym czasie mają tam zostać zamontowane elementy, które mają uniemożliwiać kierowcom przekraczanie podwójnej linii ciągłej - dodaje.

Ulica Solna. Przy tym zakręcie doszło do tragedii
Ulica Solna. Przy tym zakręcie doszło do tragedii
Źródło zdjęcia: TVN24

Spokojne uliczki z autostradowymi warunkami

O tym, że ulica Solna jest problematyczna, przekonaliśmy się dotkliwie, gdy zginęło tam młode małżeństwo. Mikołaj Kasiej, Radny Dzielnicy XIII Podgórze, przekonuje jednak, że problem leży znacznie głębiej i nie da się go skutecznie rozwiązać jednym znakiem lub progiem zwalniającym.

- Tak naprawdę problemem nie jest konkretnie ten odcinek drogi, gdzie się wydarzył ten wypadek, tylko problem jest w myśleniu projektantów naszych ulic, naszych dróg i organizacji ruchu. Dbamy o to, żeby było szeroko, żeby na zakrętach kierowcy mogli się wyrobić. I na drodze, gdzie jest ograniczenie 30 km/h, szerokość jezdni jest taka jak na autostradzie, jeden pas ma od 3,5 do 4 metrów – zauważa radny w rozmowie z tvn24.pl.

Kasiej wskazuje, że według informacji przekazywanych przez Wydział Gospodarki Komunalnej i Inżynierii Ruchu krakowskiego Urzędu Miasta zmiany są wprowadzane dopiero na podstawie analizy wypadkowości. - Czyli oni tak naprawdę potwierdzają, że aby cokolwiek ruszyć, poprawić bezpieczeństwo, nie wystarczą sygnały mieszkańców, nie wystarczą sygnały rady dzielnicy. Urząd potwierdza narrację, że najpierw musi dojść do wypadków, żeby oni cokolwiek zrobili – alarmuje radny.

Według informacji przekazywanych mu przez mieszkańców, newralgicznych punktów, takich jak na Solnej, jest w Podgórzu znacznie więcej. Wymienia między innymi ulice Zabłocie, Piwną, Nadwiślańską i Plac Bohaterów Getta.

- Przytoczę rozmowę sprzed dwóch lat, kiedy wyszła pierwsza uchwała za mojej kadencji z Rady Dzielnicy na temat uspokojenia ruchu na ulicy Zabłocie [przedłużenie ulicy Solnej – red.]. Zapytałem: czy musi dojść do jakiejś tragedii, żebyście coś tutaj zmienili? Odpowiedziano mi, że to jest szantaż emocjonalny. Tak się współpracuje w tym mieście z osobami odpowiedzialnymi za organizację ruchu – podsumowuje gorzko samorządowiec.

Wypadek na Solnej

W wypadku, do którego doszło 28 sierpnia na Solnej, zginęli rodzice ośmiomiesięcznego dziecka. Chłopiec w ciężkim stanie trafił do szpitala. Hubert B., który wjechał w rodzinę, nie przyznał się do winy.

- Kierujący samochodem Volkswagen Golf nie opanował pojazdu w związku z nadmierną prędkością. W tym miejscu obowiązywało ograniczenie prędkości do 30 kilometrów na godzinę. Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że kierowca jechał z prędkością około 70 kilometrów na godzinę, utracił panowanie nad samochodem i uderzył w pokrzywdzonych - opisuje Tomasz Waszczuk z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

- W tym momencie wina kierowcy jest ewidentna, natomiast sprawa jest na wstępnym etapie. Na pewno będzie powołany biegły do spraw rekonstrukcji wypadków - dodaje prokurator Waszczuk. Prokuratura powołała też biegłego, który ma pobrać dane z czarnej skrzynki auta.

Zginęło małżeństwo, niemowlę trafiło do szpitala. Co się zmieni po tragedii?
Źródło: "Fakty po południu" TVN24

"Większość pojazdów nie przekraczała prędkości"

W maju 2024 roku Rada Dzielnicy XIII Podgórze zawnioskowała do Wydziału Miejskiego Inżyniera Ruchu Urzędu Miasta Krakowa o wprowadzenie zmian w organizacji ruchu między ulicami Solną i Przemysłową. "Pomimo ograniczeń prędkości wynikających z organizacji ruchu i przepisów prawa, limity nagminnie nie są respektowane" - podkreślali radni dzielnicy.

W uchwale, w której rada apelowała o wprowadzenie zmian, czytamy, że "zachodzi konieczność zastosowania barier fizycznych, mających na celu uspokojenie ruchu w przedmiotowej lokalizacji, poprzez zastosowanie szykan na długim prostym odcinku drogi".

Parę miesięcy po uchwale rady dzielnicy o bezpieczeństwo mieszkańców Podgórza dopominał się też miejski radny Rafał Zawiślak z opozycyjnego klubu Kraków dla Mieszkańców. W interpelacji z sierpnia 2024 roku zwracał się do ówczesnego prezydenta Aleksandra Miszalskiego "o podjęcie działań mających na celu zapewnienie wzrostu poziomu bezpieczeństwa niechronionym uczestnikom ruchu drogowego", proponując budowę małego ronda i przejść wyspowych w rejonie ulicy Zabłocie. Ulica Zabłocie łączy się z Solną tuż obok miejsca tragedii.

Radnemu Zawiślakowi odpowiedział ówczesny wiceprezydent, a dziś - po przegranym dla Miszalskiego referendum - komisarz Krakowa Stanisław Kracik. Z przekazanych przez niego informacji wynikało, że pracownicy podlegli miejskiemu inżynierowi ruchu przeprowadzili wizję lokalną i pomiary prędkości pojazdów. Okazało się, że "większość pojazdów nie przekraczała dozwolonej prędkości i nie ma przesłanek dla wprowadzania natychmiastowych zmian w aktualnej organizacji ruchu".

Klatka kluczowa-651010
Komisarz Krakowa o wnioskach po wypadku na ulicy Solnej. "Nie ma zastrzeżeń"
Źródło: TVN24
Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: