Jedna ze zjeżdżalni awaryjnych, w jakie wyposażony jest podarowany przez Katar samolot, uruchomiła się na krótko przed wejściem prezydenta na pokład. Donald Trump w środę wyruszył do Dallas na konwencję Partii Republikańskiej poświęconą zbliżającym się wyborom środka kadencji (midterms). Incydent spowodował krótkie opóźnienie lotu z bazy wojskowej Andrews. Reuters, powołując się na źródła, twierdzi, że uruchomił ją przypadkiem personel wojskowy. Potwierdzają to również źródła CNN.
Trump o uruchomieniu zjeżdżalni w samolocie
Prezydent zapytany przez dziennikarza, czy z uwagi na takie okoliczności jest pewien, że samolot jest bezpieczny i zdatny do lotu, odparł: - Tak, jestem, w przeciwnym razie bym nim nie leciał. Sugerował też, że chodziło o kontrolę zjeżdżalni. - Chcą się upewnić, że wszystko działa perfekcyjnie - stwierdził cytowany przez CNN.
Podobną wersję wydarzeń przedstawiał Biały Dom, według którego rozłożenie zjeżdżalni w maszynie używanej jako Air Force One stanowiło test mający potwierdzić sprawność wyposażenia awaryjnego. Zjeżdżalnie w Boeingu 747-8 zaprojektowano tak, by umożliwić pasażerom bezpieczne zejście na ziemię z wysokości około 9 metrów w sytuacji awaryjnej.
Kontrowersyjny prezent
Prezydent korzysta z maszyny od 1 lipca. Została ona podarowana w ubiegłym roku przez władze Kataru, a następnie przeszła modernizację. Wyróżnia ją między innymi kolorystyka - w przeciwieństwie do poprzednich, błękitnych samolotów, nowy Air Force One został pomalowany w barwy czerwieni, bieli, granatu i złota, czyli według wzoru wybranego przez Donalda Trumpa. CNN przypomina, że prezydent wielokrotnie zachwalał sprezentowany samolot jako lepszy od poprzednich.
Przyjęcie Boeinga od katarskiej rodziny królewskiej wywołało protesty, nawet wśród niektórych republikanów. Konstytucja USA zabrania członkom administracji przyjmowania prezentów od "książąt, królów lub obcych państw". Sam Trump powiedział, że "byłby głupi", gdyby nie przyjął samolotu od Kataru.
Redagował AM