Pseudopatrole w Warszawie. Sprawą zajmuje się policja i prokuratura

Ludzie przebrani za służby zaczepiają osoby o ciemnej karnacji
Pseudopatrole w Warszawie. Sprawą zajmuje się policja i prokuratura
Źródło zdj. gł.: Facebook/BPG
Osoby przebrane za służby zaczepiają obcokrajowców - do takich akcji ma dochodzić na warszawskich dworcach. Nad sprawą pracują już stołeczna policja i prokuratura. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Pod osłoną nocy na warszawskich dworcach grupa przedstawiająca się jako patrole broniące polskich granic, w mundurach do złudzenia przypominających służby, zaczepiała obcokrajowców.

Oglądaj najnowsze wydania programu "Polska i Świat" >>>

Socjolog prof. Rafał Pankowski ze stowarzyszenia "Nigdy Więcej" powiedział, że "jest sytuacją zupełnie skandaliczną to, że w sercu stolicy naszego kraju pojawiają się bojówki, które próbują nękać i zastraszać".

Ludzie przebrani za służby zaczepiają osoby o ciemnej karnacji
Ludzie przebrani za służby zaczepiają osoby o ciemnej karnacji
Źródło zdjęcia: Facebook/BPG

Sprawę "kontroli" nagłośnił Kamil Syller, prawnik zajmujący się między innymi problemami uchodźców na granicy polsko-białoruskiej. - Cudzoziemcy kompletnie mylą służby i nawet jeśli ktoś nie wygląda na policjanta, tylko na żołnierza, to oni i tak uważają, że rozmawiają z policją - zauważył aktywista.

Prof. Pankowski zwrócił uwagę, że osoby te "próbują selekcjonować osoby przejezdne, sugerując się przede wszystkim ich kolorem skóry”. - Czyli de facto ta akcja ma charakter rasistowski - ocenił.

Policja i prokuratura badają sprawę pseudopatroli w Warszawie

Reakcją na te akcje są działania prawdziwych służb - nad sprawą pracują stołeczna policja i prokuratura. - Mówimy tu o dwóch bądź trzech rolkach internetowych. Podlega to analizie karnoprawnej. Aby doszło do przestępstwa, musimy mieć więcej informacji. Temu służy ta analiza i dlatego te materiały są wysyłane do prokuratury - powiedział podkom. Jacek Wiśniewski z Komendy Stołecznej Policji.

Jeżeli służby doszukają się przestępstwa, osobom biorącym udział w tym procederze może grozić do roku pozbawienia wolności.

Karolina Gałecka z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji stwierdziła, że "tego rodzaju sytuacje nie tylko eskalują poczucie strachu, dezinformację, niewiedzę tego, co tak naprawdę się dzieje, ale też podważają zaufanie do służb, w tym do policji".

Komentarze polityków o pseudopatrolach w Warszawie

Politycy Prawa i Sprawiedliwości nie chcieli udzielać odpowiedzi, czy do takich pseudokontroli powinno dochodzić. Pytani o nagrania politycy obozu rządzącego dla odmiany odpowiedzi się nie bali.

- To jest skandal. To jest zadanie dla prawdziwych polskich służb mundurowych, żeby takich ludzi namierzać i identyfikować z odpowiednią grupą - powiedział Tomasz Trela z Lewicy. - Jakbym miał obstawiać w ciemno - to albo Bąkiewicz, albo ktoś od Bąkiewicza, albo ktoś ze skrajnej prawicy - dodał.

- Muszę się samemu obawiać, bo nie wiadomo, czy do mnie nie będą podchodzili. To jest skandal, co jest wyprawiane. To jest znów budowanie nienawiści - podkreślił Paweł Śliz z Polski 2050.

OGLĄDAJ: Tortem w prezydenta. Czym skończyła się sesja rady miasta w Poznaniu?
pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: