TVN24 | Polska

Ogólnopolski protest ratowników medycznych. Minister zdrowia Adam Niedzielski komentuje

TVN24 | Polska

Autor:
momo,
mart//now
Źródło:
TVN24
Niedzielski: dzisiaj ten stan niedysponowania karetkami wynosił mniej więcej 25 procent w skali krajuTVN24
wideo 2/3
TVN24Niedzielski: dzisiaj ten stan niedysponowania karetkami wynosił mniej więcej 25 procent w skali kraju

Piątek był kolejnym dniem ogólnopolskiego protestu ratowników medycznych. - Mamy opracowane procedury, co robić w przypadku kryzysów. Korzystamy z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, karetek pozasystemowych, a także z obsady, która brana jest z wojska czy straży pożarnej - mówił w programie "Sprawdzam" w TVN24 minister zdrowia Adam Niedzielski. - To nie jest działalność spontaniczna - dodał. Przyznał, że ewentualna eskalacja strajku ratowników "jest zagrożeniem".

Ratownicy medyczni od tygodni czekają na negocjacje i podwyżki. Od 1 września rozpoczęli ogólnopolski protest. Odmówili przyjścia do pracy bądź wzięli minimalną liczbę godzin podczas dyżurów. Chcą pokazać, że nie zgadzają się na warunki pracy, w której spędzają nawet po kilkaset godzin na miesiąc. Jak informowaliśmy, pierwszego dnia blisko połowa karetek nie wyjechała na ulice, a do zdarzeń latają śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Wojewoda mazowiecki wezwał na pomoc wojsko.

ZOBACZ CAŁY PROGRAM W TVN24 GO >>>

Ratownicy protestują. Niedzielski o "niedysponowaniu karetkami"

- Dzisiaj ten stan niedysponowania karetkami wynosił mniej więcej 25 procent w skali kraju. To jest informacja bardzo niepokojąca - powiedział minister zdrowia Adam Niedzielski, który był w piątek gościem programu "Sprawdzam" w TVN24.

Zapewnił, że dojazd i bezpieczeństwo karetek są zapewnione. - Obserwujemy równolegle, jak wyglądają czasy dojazdu zespołów ratownictwa medycznego i one się póki co nie zmniejszyły - stwierdził. Dodał, że było to możliwe, gdyż wojewodowie uruchomili "specjalne procedury"

- To nie jest działalność spontaniczna, mamy opracowane procedury, co robić w przypadku kryzysów. Korzystamy z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego czy z karetek pozasystemowych, czyli tak zwanego transportu medycznego, czy również z obsady, która brana jest chociażby z wojska czy straży pożarnej - tłumaczył minister.

Niedzielski o proteście ratowników: analizujemy przyczyny tej sytuacji

Przyznał, że ewentualna eskalacja strajku ratowników "jest zagrożeniem". Powtórzył jednak, że ciągłość pracy oddziałów ratunkowych i bezpieczestwo są zapewnione. - Analizujemy przyczyny tej sytuacji dotyczące postulatów formułowanych przez ratowników, a z drugiej strony analizujemy, jak wygląda kwestia organizacji systemu ratownictwa medycznego. Tutaj mamy kilka wątpliwości, które musimy wspólnie rozstrzygnąć - stwierdził Niedzielski.

W piątek w związku z brakiem dostępnych karetek, w ścisłym centrum Warszawy, na placu Konstytucji, wylądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. - Wygląda to bardzo spektakularnie, ale to jednak standardowa procedura - przekonywał minister zdrowia.

Śmigłowiec LPR lądował na placu KonstytucjiTVN24

- Dyspozytor po prostu szuka zespołu medycznego, który jest najbliżej dostępny. Jeżeli karetka nie jest możliwa do uruchomienia, to następuje kontakt z Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym, bo to też jest część systemu ratownictwa medycznego - wyjaśnił. Dodał, że w dalszej kolejności do wykorzystania w tym systemie jest wojsko.

- Przygotowujemy się na wszystkie scenariusze, również na te, które zakładają, że kolejne linie wsparcia będą się być może wyczerpywały - zaznaczył. 

Czy będą podwyżki dla ratowników?

Pytany, czy można było uniknąć strajku ratowników, Niedzielski stwierdził, że "sytuacja jest bardzo skomplikowana". - To nie jest obrazek czarno-biały. Tutaj nawarstwiło się wiele problemów. Wiadomo, że system opieki zdrowotnej działa w sposób utrudniony po pandemii. Mamy bardzo dużo kłopotów organizacyjnych, przede wszystkim braki kadrowe - mówił szef resortu zdrowia. Przyznał, że ministerstwo wiedziało o zbliżającym się proteście. - Cały czas prowadzimy rozmowy ze środowiskiem - zapewnił.

Na pytanie, czy ratownicy medyczni mogą spodziewać się podwyżek, Niedzielski odparł: - Nie chciałbym sprowadzać wszystkich problemów do tego, byśmy eskalowali żądania płacowe.

- Dodatki były płacone również ratownikom medycznym. Ostatnia regulacja, którą przyjęliśmy w lipcu, która podniosła minimalne wynagrodzenia, z niej skorzystało w sektorze medycznym 250 tysięcy osób, prawie 100 tysięcy pielęgniarek. Nie budujmy obrazka, w którym mamy do czynienia z poczuciem stagnacji finansowej, że nic się nie dzieje. Zwiększamy nakłady i zwiększamy je bardzo wyraźnie - przekonywał Niedzielski.

Czy będą podwyżki dla ratowników medycznych? Niedzielski odpowiada TVN24

Niedzielski: podwyżki dla ratowników już były

Minister zdrowia stwierdził, że podwyżki dla ratowników "już były" i otrzymali je "wszyscy zatrudnieni na umowę o pracę". - Problem, z którym mamy do czynienia dotyczy pracowników kontraktowych, których jest nieco więcej niż połowa - dodał.

Protesty zapowiadają także lekarze rezydenci. Minister zdrowia zadeklarował otwartość na rozmowy. - Zaprosiłem przewodniczącego porozumienia rezydentów do siebie. Niestety, odmówił. Ostatnio te osoby, które najgłośniej krzyczą o różnych postulatach, odmawiają udziału w jakichkolwiek cywilizowanych forach, na jakich można prowadzić dyskusję - skomentował Niedzielski. 

Niedzielski o czwartej fali pandemii

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w piątek o 349 nowych potwierdzonych przypadkach zakażenia koronawirusem oraz śmierci pięciu osób z COVID-19. Te liczby w ostatnich dniach rosną. Eksperci coraz częściej ostrzegają, że nad Polską wisi widmo czwartej fali pandemii.

- Rzeczywiście w ciągu ostatnich dni mamy przyspieszenie dziennej liczby zakażeń. Ono jest radykalne, jeżeli chodzi o dynamikę, natomiast są to liczby, które nie powodują większej presji na system opieki zdrowotnej - ocenił Niedzielski. Dodał, że uznaje te liczby za "pewne urealnienie tego, w jakim miejscu pandemii jesteśmy, bo wakacje na pewno nie dawały nam prawdziwego obrazu".

Jak mówił Niedzielski, mamy też dosyć dużą liczbę osób zaszczepionych. Do piątku w pełni zaszczepionych przeciw koronawirusowi zostało ponad 18,8 miliona Polaków. - Jak na doświadczenia do tej pory i stosunek do szczepień to myślę, że te liczby są imponujące - stwierdził minister zdrowia.

Jego zdaniem spowolnienie szczepień w okresie letnim miało dwie zasadnicze przyczyny. - Pierwsza była taka, że doszliśmy do bariery osób, które były przekonane, że chcą się szczepić. Drugi podstawowy powód, który przesądza o mniejszym zainteresowaniu szczepieniami to brak poczucia zagrożenia - tłumaczył.

- Ten brak poczucia zagrożenia wynikał z tego, że codziennie słyszeliśmy, że liczba zakażeń przez całe wakacje nie przekraczała dwustu, że liczba hospitalizacji w skali kraju to było trzysta, czterysta, a przede wszystkim liczba zgonów, bo to robi największe wrażenie, wynosiła kilka dziennie, a czasami zdarzały się dni, kiedy tego nie było - analizował. Dodał, że "teraz ta sytuacja na pewno się zmieni".

Zdaniem Niedzielskiego we wrześniu zainteresowanie szczepieniami się zwiększy.

Niedzielski o obostrzeniach: cały czas głównym parametrem jest liczba zakażeń

Pytany o to, czy i kiedy zostaną przywrócone obostrzenia, minister odparł, że "nie może być takiej sytuacji, żeby osoby, które się zaszczepiły, ponosiły w równym stopniu odpowiedzialność, co osoby, które się nie zaszczepiły".

Powiedział, że według jego rekomendacji ewentualne obostrzenia powinny mieć "charakter powiatowy". - Zasada będzie stosunkowo prosta. Cały czas głównym parametrem będzie liczba zakażeń, tylko my chcemy tę liczbę przeskalować - wyjaśnił. 

- Te najnowsze prognozy mówią, że na koniec września będziemy mieli około tysiąca zakażeń, a to jeszcze nie jest bariera, przy której trzeba wprowadzać jakiekolwiek obostrzenia - stwierdził. Dodał, że jest "fundamentalne założenie", że zgonów będzie "proporcjonalnie mniej do liczby zakażeń niż było podczas trzeciej fali".

- Zakładamy, że hospitalizacji będzie mniej o 40-50 procent. To znaczy, że w gruncie rzeczy dwa razy większa liczba zakażeń będzie dawała to samo obciążenie - powiedział. Dodał, że ministerstwo chce co najmniej dwukrotnie, chociaż zaznaczył, że to póki co "robocze założenia", podnieść progi ilości zakażonych dla kolejnych stref obostrzeń.

Niedzielski o szczepieniach obowiązkowych i w szkołach

Niedzielski został również zapytany o możliwość wprowadzenia obowiązkowych szczepień. Odpowiedział, że to "zależy od sytuacji epidemicznej". - O powszechnym obowiązku to jest za wcześnie, żeby mówić - stwierdził. - Na pewno w wybranych grupach taki obowiązek powinien być. Powinien być chociażby wśród medyków, powinien być wśród tych grup, które są najbardziej narażone - dodał. Poinformował, że w trzecim tygodniu września mają rozpocząć się szczepienia w szkołach. - Zdecydowaliśmy się, że zawsze w szkole, jeśli będzie szczepienie, będzie obecny lekarz, po to, żeby dokonywał bezpośrednio tej kwalifikacji do szczepienia albo, bo to jest też taka alternatywa, dzieci będą przemieszczały się grupą do punktu szczepień, jakiegoś stosunkowo bliskiego względem szkoły - powiedział. Zapewnił, że dyrektorzy są o tym poinformowani i zbierane są deklaracje i zgody od rodziców.

Niedzielski o przepisach umożliwiających pracodawcy zapytanie o szczepienieTVN24

Czy pracodawca będzie miał prawo zapytać pracownika o szczepienie?

Niedzielski powiedział również, że ministerstwo pracuje nad przepisami, które mają umożliwić pracodawcom weryfikację, czy dany pracownik jest zaszczepiony czy nie. - Celujemy na najbliższe posiedzenie Sejmu. W tej chwili prowadzimy wewnętrzne konsultacje z różnymi resortami - dodał.

Wyjaśnił, że pracodawca będzie miał prawo zapytać pracownika o szczepienie i na tej podstawie podjąć ewentualną decyzję o przesunięciu na inną część wykonywanych obowiązków. Zaznaczył, że pracownik będzie musiał potwierdzić swój status szczepienia certyfikatem. 

Dla kogo trzecia dawka? 

Zapytany o wprowadzenie trzeciej dawki szczepienia Niedzielski odpowiedział, że zgodnie z zaleceniami europejskich organizacji "na tę chwilę nie ma naglącej potrzeby stosowania powszechnie trzeciej dawki, bo zakładamy zgodnie z deklaracjami producentów, że ta odporność w standardowym przypadku utrzymuje się co najmniej rok". 

- Oczywiście mamy grupy pacjentów, które nie mają standardowej odporności ze względu na upośledzenie swojego systemu immunologicznego i w tym przypadku wykonaliśmy krok wyprzedzający - poinformował. Dodał, że do tej pory wystawiono około 140 tysięcy skierowań na trzecią dawkę i zidentyfikowano około 220 tysięcy osób, które są dotknięte chorobami, które osłabiają system immunologiczny. 

Dodał, że jeżeli ktoś nie ma wystawionego automatycznie skierowania, a ze swoimi dolegliwościami pójdzie do lekarza, który oceni, że jest to upośledzenie systemu immunologicznego, to będzie mógł wystawić takie skierowanie. 

Autor:momo, mart//now

Źródło: TVN24