Czy jesienią zabraknie nauczycieli? Starszych są w szkołach tysiące, drżą o zdrowie. Wakatów przybywa

TVN24 | Polska

Autor:
Justyna Suchecka
Źródło:
tvn24.pl
Szef MEN: planujemy powrót do szkół 1 wrześniaTVN24
wideo 2/6
TVN24Szef MEN: planujemy powrót do szkół 1 września

Na trzy tygodnie przed rozpoczęciem nauki w placówkach oświatowych wciąż brakuje tysięcy nauczycieli. A wakatów może być jeszcze więcej, bo najstarsi pedagodzy obawiają się powrotu do szkół i przedszkoli, które mimo epidemii od 1 września mają zostać otwarte.

- Mam szczęście - mówi Andrzej Karaś, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących na poznańskich Krzesinach. Gdybym miał zatrzymać w domach nauczycieli po sześćdziesiątce, musiałbym odesłać tylko cztery osoby z niemal stu. Gorzej, że sam musiałbym też zostać w domu, bo jestem już w tym wieku - zaznacza. Każdego dnia wakacji zastanawia się, jak najlepiej zabezpieczyć szkołę przed pandemią. - Wymyśliłem już podział na grupy, pracownicy obsługi uszyli tysiące maseczek, a ostatnio oglądałem bramki do mierzenia temperatury, ale to wydatek aż 19 tysięcy złotych - wzdycha. I dodaje: - O siebie akurat boję się najmniej, ale co zrobię, gdy jakieś dziecko zachoruje? Boję się to sobie wyobrażać.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

Emerytów są w szkołach tysiące

Karaś jako dyrektor placówki oświatowej jest w sytuacji dość komfortowej. Inni mają znacznie gorzej.

- 80 procent nauczycieli przedmiotów zawodowych ma u mnie więcej niż 60 lat. I bez pandemii mam problem ze skompletowaniem kadry - przyznaje dyrektor jednego z poznańskich techników.

W Poznaniu aż 1050 spośród około 9,5 tysiąca nauczycieli ma więcej niż 60 lat. - Temat jest przedmiotem analiz zespołu doradczego. Będziemy się też konsultować z sanepidem - zapowiada Mariusz Wiśniewski, wiceprezydent Poznania odpowiedzialny za edukację.

Wiek nauczycieli to problem również w innych miastach. W Gdańsku powyżej tego wieku jest 618 nauczycieli i do tego aż 753 pracowników administracji i obsługi placówek oświatowych. W całym mieście pracuje około 7700 nauczycieli.

- W nadchodzącym roku szkolnym będziemy mieć około 4300 nauczycieli w wieku powyżej 60 lat - informuje z kolei Renata Kaznowska, wiceprezydent Warszawy. W stolicy w publicznych szkołach i przedszkolach pracuje ponad 30 tysięcy nauczycieli.

Uczelnie, pomóżcie szkołom!

Okazuje się, że Kaznowska już 30 czerwca wysłała pisma do rektorów uczelni wyższych z Warszawy.

“Zwracam się z uprzejmą prośbą o podjęcie działań na rzecz zainteresowania pracowników naukowych oraz absolwentów uczelni możliwością podjęcia pracy w różnym, dogodnym dla zainteresowanych, wymiarze czasu pracy (na część etatu, na godziny) w liceach ogólnokształcących, technikach, szkołach branżowych oraz szkołach podstawowych” - pisała Kaznowska. I przyznawała, że z przeprowadzonej przez magistrat analizy wynika, że warszawskim szkołom będzie brakowało nauczycieli właściwie wszystkich przedmiotów ogólnokształcących, a w technikach dodatkowo także specjalistów od informatyki, ekonomii, mechatroniki, budownictwa czy logistyki.

Kaznowska zapewniała w swoim piśmie, że władze stolicy dofinansują stosowne kursy pedagogiczne tym, którzy zdecydują się podjąć pracę w stołecznej oświacie.

A przecież miesiąc temu jeszcze nie było wiadomo, czy dzieci wrócą do szkół i na jakich warunkach.

Nie będzie tak, że kto się boi, ten nie idzie do pracy

Dlaczego włodarze miast nagle ze szczególną wnikliwością zaczęli przyglądać się wiekowi nauczycielskiej kadry? Bo przyjmuje się, że na koronawirusa szczególnie narażone są osoby starsze. Tych, jak się okazuje w edukacji nie brakuje.

- Mam znajomych dyrektorów liceów, u których to nawet 30 procent kadry - mówi Marcin Jaroszewski, dyrektor stołecznego XXX LO im. Jana Śniadeckiego. - Wszyscy się obawiamy, że ci nauczyciele w trosce o swoje zdrowie pójdą jesienią na urlopy zdrowotne, a to sprawi, że zostaniemy bez pracowników. Dla nas oczywiście ich zdrowie jest najważniejsze, ale musimy też jakoś zorganizować pracę szkoły. Chcielibyśmy, żeby ministerstwo wprowadziło zapisy, które umożliwiłoby przesunięcie na nauczanie zdalne tylko części, na przykład właśnie najstarszych nauczycieli - dodaje.

Na to się jednak na razie nie zanosi. - Nauczyciele po sześćdziesiątym roku życia oczywiście zawsze mają wybór, natomiast nie będzie tak, że taki pedagog będzie mógł prowadzić zdalnie naukę, dlatego że skończył sześćdziesiąt lat - mówiła kilka dni temu wiceminister edukacji Marzena Machałek w TVN24 zaznaczając, że "taki nauczyciel" zyskał też prawa do przejścia na emeryturę i "to jego decyzja". - Nie możemy jednak spowodować dzisiaj, że będzie dowolność, że ktoś się boi, ten nie idzie do pracy - dodawała.

Wiceminister edukacji: nie możemy spowodować, że będzie dowolność, że ten kto się boi, ten nie idzie do pracyTVN24

Polska szkoła się starzeje

Z danych Ośrodka Rozwoju Edukacji wynika, że w roku szkolnym 2014/2015 przeszło 20 tysięcy spośród 670 tysięcy wszystkich zatrudnionych w Polsce nauczycieli miało już ukończone 60 lat. W tym czasie największy odsetek stanowili nauczyciele w wieku 46–50 lat (16,95 proc. wszystkich uczących), następnie w wieku 51–55 lat (15,47 proc.).

Czy sytuacja mogła się poprawić? Wątpliwe. Z raportu Komisji Europejskiej wynika, że w 2017 roku około jednej trzeciej polskich nauczycieli w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych było w wieku powyżej 50 lat. To ponad 200 tysięcy nauczycieli. KE pisała wtedy, że "w ujęciu ogólnym nauczycieli nie brakuje, natomiast zaczyna ich brakować, jeśli chodzi o matematykę i język angielski oraz wychowanie przedszkolne, zwłaszcza w dużych miastach". W raporcie KE "Monitor edukacji i kształcenia 2019" możemy przeczytać: "Niedawne zmiany w systemie szkolnictwa (likwidacja gimnazjów - red.), skutki strajku nauczycieli w 2019 r. i krytyka w mediach doprowadziły do tego, że nauczyciele rezygnują z pracy w zawodzie. Zastąpienie nauczycieli odchodzących na emeryturę lub rezygnujących z pracy może stanowić duże wyzwanie".

Z danych Ministerstwa Edukacji Narodowej wynika, że średni wiek nauczycieli kształcących w polskich szkołach zwiększa się. W roku szkolnym 2017/2018 średnia wieku w tej grupie zawodowej wynosiła 43,9 lat. W roku szkolnym 2018/2019 były to już 44,1 lata. W tym czasie tylko co piąty nauczyciel był stażystą lub nauczycielem kontraktowym, a to najmłodsza - stażem i wiekiem szkolna kadra.

Wakacyjny wysyp wakatów

Tymczasem w poniedziałek 10 sierpnia tylko na stronie mazowieckiego kuratorium oświaty były 2384 oferty pracy. Tylko tego jednego dnia opublikowano ich ponad 150. Na przykład Szkoła Podstawowa nr 146 w Warszawie "pilnie" szuka fizyka na cały etat. Dla matematyka cały etat ma warszawskie XCIX LO im. Zbigniewa Herberta.

W Małopolsce ofert jest ponad 1200. W poniedziałek przybyło ich około 90. Niemal identycznie wygląda sytuacja na Śląsku. W Wielkopolsce na około 600 ofert, ponad 30 jest z 10 sierpnia.

Zwykle dyrektorzy już wiosną wiedzą, kogo będzie im brakowało od września. To między kwietniem a czerwcem odbywa się ruch kadrowy w szkołach. Wakacyjny wysyp ofert pracy często spowodowany jest nagłymi decyzjami. W tym roku również tymi związanymi ze zdrowiem. - Nauczycielka polskiego jednak odchodzi na emeryturę, bo mówi, że tak już uczyć nie chce, choć jeszcze rok temu zapewniała, że planuje uczyć do końca świata. Że jej się z powodu pandemii odmieniło, zupełnie się nie dziwię - mówi dyrektor jednej z poznańskich podstawówek.

"Przeraża mnie bezmyślność"

- Pracowałam w szkole od 10 lat. Uczę matematyki, bo to moja pasja, ale nie wyobrażam sobie pracy zdalnej od września - mówi Marta ze Śląska. - Bo choć minister zapowiada, że dzieci normalnie wrócą do szkół, to kiedy codziennie oglądam telewizję, zupełnie w to nie wierzę. Nie wiem jeszcze, czym się zajmę, ale w takim stresie, jaki szykuje się jesienią w edukacji, pracować na pewno nie chcę - dodaje.

Rafał ma 55 lat, uczy fizyki w jednej z podwarszawskich miejscowości. Jest tam jedynym nauczycielem tego przedmiotu. - Jak większość z nas nauczycieli chcę wrócić do szkoły, ale nie wyobrażam sobie tego. Przeraża mnie bezmyślność ludzi odpowiedzialnych za edukację i zrzucanie wszystkiego na dyrektorów - mówi nauczyciel. I dodaje: - Ostatnio z okazji zaprzysiężenia prezydenta dla kilkuset osób odkażany był Sejm. My mamy pracować na co dzień w kilkusetosobowych szkołach. Ktoś sobie w ogóle wyobraża to ciągłe dezynfekowanie? - pyta.

Ewa, matematyczka z liceum z kilkunastoletnim stażem. - Zrezygnowałam z pracy w szkole ze względu na nauczanie zdalne. Opanowałam wszystkie narzędzia do nauki zdalnej. Problem stanowi jednak rzetelne sprawdzenie wiedzy uczniów - mówi.

Jest decyzja, rozporządzeń wciąż nie ma

Od rozpoczęcia wakacji minister edukacji Dariusz Piontkowski był krytykowany przez związki zawodowe i polityków opozycji za brak rozwiązań prawnych dotyczących przyszłego roku szkolnego. - Rządzący przespali ostatnie tygodnie. Czas na opracowywanie takich rozwiązań był wiosną - mówił tvn24.pl Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Ostatecznie 5 sierpnia Piontkowski zapowiedział, że rząd chce, by dzieci wróciły 1 września do szkół i przedszkoli. - Chcemy, aby podstawowym modelem pracy w nowym roku szkolnym był ten tradycyjny, kiedy zajęcia odbywają się w szkołach - zapowiedział Piontkowski. O tym, czy w razie zagrożenia koronawirusem zajęcia będą odbywać się zdalnie dla części lub wszystkich dzieci, decydować będzie dyrektor każdej placówki w porozumieniu z organem prowadzącym i służbami sanitarnymi.

Aby zajęcia były możliwe, MEN opracowało z Głównym Inspektoratem Sanitarnym i Ministerstwem Zdrowia wytyczne, które mówią o tym, w jaki sposób zorganizować pracę. - Dosyć długo pracowaliśmy nad tymi wytycznymi i mówią (one - red.) dość szczegółowo, jak zorganizować zajęcia, lekcje, jak powinno odbywać się wydawanie posiłków, co robić w sytuacji, gdyby ktoś miał problemy zdrowotne - wyliczał Piontkowski. Równocześnie zdecydowano, że w placówkach oświatowych nie będzie obowiązku zasłaniania ust i nosa. Rekomendowane jest częste mycie rąk, a minister zalecał, by w miarę możliwości do szkoły przychodzić pieszo lub przyjeżdżać rowerem.

Minister edukacji narodowej o wytycznych dla szkółTVN24

Choć w ubiegłą środę minister edukacji ogłosił, że placówki oświatowe zostaną 1 września otwarte, wciąż nie ma jednak rozporządzeń, które regulowałyby to szczegółowo, na przykład pokazywały, jak dokładnie ma wyglądać procedura przechodzenia na nauczanie zdalne. Gotowe są jedynie wytyczne dotyczące kwestii sanitarnych, o których wspomniał minister. Czytamy w nich na przykład zalecenie, by "w miarę możliwości podczas organizowania pracy pracownikom powyżej 60. roku życia lub z istotnymi problemami zdrowotnymi, które zaliczają osobę do grupy tzw. podwyższonego ryzyka, należy zastosować rozwiązania minimalizujące ryzyko zakażenia (np. nieangażowanie w dyżury podczas przerw międzylekcyjnych, a w przypadku pracowników administracji w miarę możliwości praca zdalna)".

- Wciąż nie ma jasnych procedur dotyczących nauczania od września - przypomina Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. - Tymczasem w związku otrzymujemy lawinę maili i listów w sprawie powrotu do szkół. Wiele osób zgłasza obawy dotyczące zdrowia i ja się im nie dziwię, bo choć za trzy tygodnie wracamy do szkół, właściwie nic nie wiadomo. Kto jak kto, ale minister edukacji powinien wiedzieć, że im więcej wiedzy, tym mniej lęku. I powinno mu zależeć, żeby nauczyciele się nie bali - dodaje.

KORONAWIRUS - NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE. RAPORT TVN24.PL >>>

Autor:Justyna Suchecka

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: shutterstock

Tagi:
Raporty: