Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że w wyniku ataków cztery osoby zginęły i wiele jest rannych.
"Większość celów to zwykła infrastruktura w miastach. Uszkodzone zostały domy mieszkalne, energetyka, przedsiębiorstwa. Każdy taki atak powinien przypominać (naszym - red.) partnerom, że sytuacja wymaga natychmiastowych i ostrych działań, operacyjnego wzmocnienia naszej obrony powietrznej" - oświadczył w portalach społecznościowych.
Poderwano polskie maszyny
"W związku z atakiem Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy, prowadzonym z użyciem środków napadu powietrznego, rozpoczęło się operowanie polskiego i sojuszniczego lotnictwa w naszej przestrzeni powietrznej" - przekazało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych chwilę po godzinie 2 w nocy.
"Zgodnie z obowiązującymi procedurami Dowódca Operacyjny RSZ uruchomił niezbędne siły i środki pozostające w jego dyspozycji. Operują między innymi myśliwce dyżurne oraz samolot wczesnego ostrzegania, a naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan wyższej gotowości" - poinformowano.
"Działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej i jej ochronę, w szczególności w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów. Dowództwo Operacyjne RSZ monitoruje bieżącą sytuację, a podległe siły i środki pozostają w gotowości do natychmiastowej reakcji" - dodano.
Operowanie zakończone
Przed godziną 6 Dowództwo napisało, że "operowanie wojskowego lotnictwa w naszej przestrzeni powietrznej, związane z uderzeniami Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, zostało zakończone".
W komunikacie podziękowano za wsparcie sojusznikom z NATO, wyszczególniając Francję, której "samoloty pomagały dziś zapewnić bezpieczeństwo na polskim niebie" oraz Holandię "za wsparcie systemami obrony powietrznej".
Poderwanie polskiego i sojuszniczego lotnictwa wojskowego jest standardową procedurą w przypadku ataków Rosji na Ukrainę blisko granicy Polski. Podobne działania DORSZ ogłosiło w tym miesiącu już dwukrotnie - 3 kwietnia i 15 kwietnia. Za każdym razem myśliwce wracały do baz po kilku godzinach.
Rosyjskie ataki na Ukrainę
Co najmniej dwie osoby zginęły w mieście Dniepr w środkowo-wschodniej części Ukrainy. Pod gruzami może znajdować się jeszcze pięcioro ludzi. 21 osób zostało rannych - podały w sobotę regionalne władze.
Zełenski przekazał, że rosyjskie wojsko uderzyło też w w obwodach dniepropietrowskim, czernihowskim, odeskim i charkowskim.
Alarm powietrzny ogłaszano we wszystkich regionach kraju, w tym w graniczących z Polską obwodach wołyńskim, lwowskim i zakarpackim. Rosjanie zastosowali w atakach rakiety odpalone z samolotów lotnictwa strategicznego, pociski balistyczne oraz drony - powiadomiły władze.
Szef dniepropietrowskiej wojskowej administracji obwodowej Ołeksandr Hanża informował wcześniej, że w Dnieprze uszkodzonych zostało pięć bloków mieszkalnych i budynki przedsiębiorstw. Wybuchły liczne pożary.
W Charkowie na północnym wschodzie Ukrainy drony uderzyły w bloki i obiekty infrastruktury cywilnej. Uszkodzony został między innymi gazociąg. Mer miasta Ihor Terechow powiadomił o dwóch rannych osobach, wśród których jest półtoraroczny chłopczyk.
Agencja Reuters przekazała, powołując się na ukraińskie siły powietrzne, że w uderzeniach z piątku na sobotę Rosja użyła ponad 600 dronów oraz 47 pocisków.
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Państwowa Służba Ukrainy ds. Sytuacji Nadzwyczajnych