Poseł KO Paweł Kowal, szef sejmowej komisji spraw zagranicznych i przewodniczący Rady do Spraw Współpracy z Ukrainą, mówił w poniedziałkowych "Faktach po Faktach" o sytuacji na Węgrzech pod rządami Tiszy.
- Oni będą musieli dostać wsparcie, żeby mogli wyjść z tego klinczu, w który Orban ich zapędził przez uzależnienie od Rosji - ocenił.
Poseł Kowal porównał też sytuację energetyczną Polski i Węgier. - My odcięliśmy się całkowicie, jeżeli chodzi o kwestie energetyczne. My dzisiaj w sprawach energetycznych to jesteśmy związani z Teksasem, a Teksas nie walczył i nie będzie walczyć z Polską. Natomiast w tym czasie, kiedy my wychodziliśmy z tej doktryny uzależnienia nas od Rosji na wieki, oni w to weszli - stwierdził.
Kowal ponownie podkreślił, że Węgry są w tym momencie w "bardzo trudnej sytuacji". - Oni potrzebują wsparcia instytucji europejskich na 100 procent - przekonywał.
Kowal: mamy interes utrzymać Ruskiego jak najdalej od granic
Zapytany o relacje pomiędzy Węgrami a Ukrainą, Kowal odparł, że będzie to "nowe otwarcie". - Przede wszystkim będą nasze pieniądze, które myśmy zapłacili w związku z wojną - powiedział poseł KO, nawiązując do blokowanych przez Węgry unijnych pieniędzy dla Ukrainy.
- My mamy interes w tym, żeby utrzymać Ruskiego jak najdalej od granic. To jest nasz fundamentalny narodowy interes. Dlatego popieramy wsparcie dla Ukrainy - wyjaśnił poseł.
Wybory na Węgrzech
Po przeliczeniu 99 procent głosów oddanych w węgierskich wyborach parlamentarnych, Narodowe Biuro Wyborcze (NVI) przyznaje partii Tisza 138 miejsc w 199-osobowym parlamencie, co daje jej konstytucyjną większość dwóch trzecich. Taki wynik jest porażką Viktora Orbana. Koalicja Fidesz-KDNP, pod jego przewodnictwem, może liczyć na 55 mandatów.
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24