"Naprawdę było czego się od Niego uczyć". Dziennikarze żegnają Andrzeja Morozowskiego

Andrzej Morozowski
Dominika Wielowieyska: Andrzej kochał życie
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Na warszawskich Powązkach zakończyły się uroczystości pogrzebowe Andrzeja Morozowskiego. Poruszające przemówienie wygłosiła między innymi Dominika Wielowieyska. - Andrzej kochał życie. Nie chciał odchodzić. Kochał to, co robił, kochał swoją rodzinę - mówiła.

Andrzej Morozowski, dziennikarz, mistrz rozmowy politycznej i nasz przyjaciel, odszedł po długiej walce z chorobą 4 sierpnia w wieku 69 lat. Był jednym z pierwszych reporterów politycznych w wolnej Polsce, współtwórcą TVN24 i wieloletnim gospodarzem programu "Tak jest". Ostatnie pożegnanie odbyło się w piątek na Powązkach w Warszawie. Andrzej Morozowski spocznie na cmentarzu w Pyrach.

Dominika Wielowieyska: Andrzej kochał życie

W czasie uroczystości Morozowskiego żegnali jego bliscy, którzy wygłosili poruszające przemówienia. Głos zabrała między innymi Dominika Wielowieyska, dziennikarka "Gazety Wyborczej" i wieloletnia przyjaciółka Morozowskiego. Jak mówiła, są według niej trzy rzeczy, których Morozowski mógł oczekiwać, by znalazły się w takiej przemowie.

Zaczynając od końca w hierarchii ważności, przypomniała, że był on "współtwórcą i kreatorem historii III RP". Zauważyła, że to właśnie w programie Morozowskiego i Tomasza Sekielskiego prezydent Lech Kaczyński przeprosił Donalda Tuska za "dziadka z Wehrmachtu". - Także w programie Andrzeja Jan Rokita ogłosił, że odchodzi z polityki. Wybrał świadomie program Andrzeja, sam o tym mówił (...). Lista wydarzeń, w których Andrzej uczestniczył, które współkreował, jest bardzo długa - mówiła.

Kolejną rzeczą jest to, że "Andrzej kochał życie". - Nie chciał odchodzić. Kochał to, co robił, kochał swoją rodzinę i myślę, że to przesłanie, które chciał nam zostawić, żebyśmy żyli na maksa, żebyśmy wykorzystali to życie niezależnie od tego, jak wiele rzeczy, o których nie chcemy myśleć, nas spotkało. Chciał, żebyśmy wszyscy żyli pełnią życia - podkreśliła.

Dziennikarka podkreśliła na koniec, że żona Morozowskiego, Agata, "była dla niego - a dla nas jest - wzorem moralności i niezłomności wobec wszystkiego, co ich oboje w życiu spotkało, była wzorem intelektualnym". - Jej wiedza, inteligencja przewyższa nas absolutnie. Była recenzentką pracy Andrzeja, często surową. Była osobą tak ważną dla niego i dla nas. Jestem pewna, że wszystko to, co powiedziałam o Agacie, że wszystkiego tego Andrzej oczekiwał od nas, żeby to właśnie dzisiaj wybrzmiało - zapewniła.

Bartosz Węglarczyk: naprawdę było czego się od Niego uczyć

Dziennikarze żegnają Andrzeja Morozowskiego także w mediach społecznościowych i tekstach publikowanych w internecie.

"Piszę to jako dziennikarz, który przez lata oglądał Jego pracę z uwagą, jaką rzadko poświęca się kolegom po fachu - bo naprawdę było czego się od Niego uczyć" - podkreślił redaktor naczelny portalu Onet Bartosz Węglarczyk.

W tekście opublikowanym w Onecie Węglarczyk napisał: "Andrzej był dziennikarzem starej daty w najlepszym znaczeniu tego słowa - takim, który wierzył, że pytanie zadane wprost, z szacunkiem dla rozmówcy, ale bez taryfy ulgowej, to najuczciwsza forma rozmowy o polityce. Przez 25 lat w TVN24 uczył tego kilka pokoleń dziennikarzy, także tych z innych redakcji, jeśli ich celem było prawdziwe dziennikarstwo. Ja też się od Niego uczyłem - z dystansu, z ekranu, ale się uczyłem".

Kamil Dziubka: był ikoną, ale nigdy nie zachowywał się jak pomnik

Morozowskiego pożegnał także Kamil Dziubka we wspomnieniu zamieszczonym na portalu Onet. "Jego odejście jest dla mnie czymś więcej niż smutną wiadomością o śmierci znanej telewizyjnej twarzy. Odchodzi ktoś, kogo oglądałem przez ponad 20 lat i kto stał się moim zawodowym punktem odniesienia. Nie pouczał. Nie robił wokół siebie hałasu. Wręcz przeciwnie" - napisał.

"Był ikoną, ale nigdy nie zachowywał się jak pomnik. To chyba najważniejsze. W czasach, w których prowadzący coraz częściej chce być głównym bohaterem własnego programu, on pozostawał gospodarzem doceniającym rolę gościa. Kultura nie oznaczała u niego miękkości. Spokój nie był obojętnością. Szacunek dla rozmówcy nie prowadził do pobłażliwości" - podkreślił Dziubka. "Andrzej Morozowski jest jednak symbolem dziennikarstwa, za którym coraz częściej się tęskni. Bez nieustannego podnoszenia temperatury. Bez przekonania, że tylko krzyk jest dowodem odwagi" - dodał.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: