Na Powązkach Wojskowych w Warszawie odbyły się uroczystości pogrzebowe dziennikarza, naszego redakcyjnego przyjaciela Andrzeja Morozowskiego, który odszedł 4 sierpnia po długiej chorobie.
W trakcie uroczystości głos zabrała między innymi zastępczyni redaktora naczelnego TVN24 Brygida Grysiak. - Dziennikarstwo musi mieć duszę. Tak mówił Andrzej i te jego słowa już ze mną zostaną. Jak błysk w jego oczach, kiedy w chorobie, już bardzo słaby, prowadził swój ukochany program "Tak jest" - powiedziała na wstępie.
Według niej "w tej słabości była jakaś przepotężna siła". - Walka o każde wydanie, każdą rozmowę - dodała. - W ostatnich miesiącach patrzyliśmy z bliska, jak wygląda prawdziwa - nie boję się tego słowa - miłość do dziennikarstwa i do życia - mówiła.
Brygida Grysiak: mogę obiecać, że dziennikarstwa, w które wierzyliśmy, nie poddamy bez walki
- Stoję tutaj w imieniu nas wszystkich, którzy mieli szczęście i przywilej przez 25 lat pracować z Andrzejem w jednej redakcji - podkreśliła. Jak stwierdziła, przez te lata zmieniło się prawie wszystko. - Zmieniła się Polska, zmienił się świat. Dziennikarstwo przeszło rewolucję - wymieniała. - Ale jedno nie zmieniło się na pewno. Andrzej, a my w TVN24 razem z nim, wierzył w to, co robimy. Wierzył, że dziennikarstwo ma sens, że ma sens tylko wtedy, gdy jest uczciwe, odważne i jest po coś - podkreśliła Brygida Grysiak.
Zastępczyni redaktora naczelnego TVN24 wspominała, że Andrzej Morozowski miał w sobie tę samą pasję do każdej rozmowy i tak samo zależało mu na Polsce.
- Może w chorobie zależało mu jeszcze bardziej. Nie dlatego, że czuł, że ma coraz mniej czasu, ale dlatego, że - jak mi mówił - profesjonalne, odpowiedzialne dziennikarstwo oparte na wartościach, wierne idei, nie ideologii, jest dziś potrzebne bardziej niż kiedykolwiek. Bo dziś prawda jest pod presją - tak mówił - człowiek jest pod presją wszechpanoszącej się dezinformacji, propagandy i algorytmów - powiedziała i dodała, że Morozowski "szczerze się tym martwił".
- Andrzeju, to obiecać mogę ci na pewno. I myślę, że jest nas tutaj więcej. Dziennikarstwa, w które wierzyliśmy i wierzymy razem z tobą, nie poddamy bez walki - powiedziała Brygida Grysiak.
Brygida Grysiak: to nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych
Zwróciła uwagę, że w trakcie urodzinowej trasy TVN24 "Jesteśmy stąd" "nie było jednego miejsca, gdzie widzowie nie pytaliby o Andrzeja, nie mówili, że go brakuje i że czekają na jego powrót". - Wszyscy czekaliśmy - podkreśliła.
- W chorobie i w tych 25 latach lubił nas zaskakiwać - wspomniała. - Był dobry, mądry i przezabawny. Niezależny, przekorny i w tej niezależności i przekorze inspirujący - oceniła.
- To nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych. To jest po prostu nieprawda. Są tacy ludzie. I takim człowiekiem na pewno jest Andrzej - podsumowała Brygida Grysiak.
"Każdemu z państwa życzę takiego przyjaciela"
Andrzeja Morozowskiego wspominała też jego wieloletnia współpracowniczka i przyjaciółka Małgorzata Łaszcz, dziennikarka TVN24. - Przyjaciele, znajomi, widzowie mówili, że był mentorem, mistrzem politycznych wywiadów, wspaniałym dziennikarzem, takim z krwi i kości. Że żył polityką, że był zawsze poinformowany, był ciekawy świata, miał w sobie głód informacji. I to wszystko prawda, taki właśnie Andrzej był - mówiła. Jak dodała, "już na samym początku Radia Zet wyróżniał się tym, że znał absolutnie wszystkich polityków".
Mówiła też o tym, kim dla niej był Morozowski. - Na antenie ostry. W życiu łagodny i życzliwy. Jako przyjaciel - fantastyczny - wymieniała. - Miałam do niego całkowite zaufanie, że nie zawiedzie, nie zrani, nie odwróci się, nie wyśmieje - podkreśliła. Jak dodała, "nie ma dużo takich ludzi na świecie i każdemu z państwa życzę takiego przyjaciela, jakim był Andrzej".
"Chęć opowiedzenia tego, co najważniejsze"
W TVN24 przez ostatnie lata Andrzej Morozowski był gospodarzem programu "Tak jest". - Andrzej całkiem niedawno powiedział mi: miałem dobre życie i szczęście do ludzi. Ja miałam szczęście do Andrzeja. Swoją przygodę z dziennikarstwem zaczęłam właśnie od pracy z nim - mówiła Sandra Samos, wydawczyni "Tak jest".
Jak wspominała, "przez blisko 16 lat, tworząc 'Tak Jest' pracowaliśmy razem praktycznie każdego dnia". - Andrzej działał i myślał poza schematem. Wiedział, co uważa za ważne i nie potrzebował, żeby ktoś mu mówił, czym powinien się interesować - mówiła Samos.
- Kiedy uznał, że jakiś temat trzeba koniecznie opowiedzieć, potrafił wiercić dziurę w brzuchu tak długo, aż dopiął swego - wspominała. Jak oceniła, "brało się to z czegoś, co było w nim niezwykle silne". - Z chęci opowiedzenia tego, co najważniejsze - podkreśliła.