Dodaj nas do listy preferowanych źródeł w Google, aby nasze materiały częściej pojawiały się w Twoich wynikach wyszukiwania.
Na Powązkach Wojskowych pożegnaliśmy naszego przyjaciela Andrzeja Morozowskiego. Uroczystość poprowadził Tomasz Sianecki. Sam pożegnał "Moroza" w poruszających słowach.
Dziennikarz, filar stacji TVN24, przyjaciel. Andrzej "Morozo" Morozowski odszedł 4 sierpnia, po długiej walce z chorobą. W piątek żegnaliśmy go na Powązkach Wojskowych w Warszawie.
- Dziewięć lat temu, gdy żegnaliśmy innego naszego kolegę Grzegorza Miecugowa, Monika Olejnik w pewnym momencie zaproponowała przeniesienie włoskiego zwyczaju na nasz grunt, czyli żeby głośno pożegnać Andrzeja. Jeśli państwo nie mają nic przeciwko... - zainicjował prowadzący uroczystość Tomasz Sianecki i zaczął klaskać. W kaplicy rozległ się głośny aplauz, który trwał ponad minutę.
Pożegnanie Andrzeja Morozowskiego "włoskim zwyczajem". W kaplicy rozległy się brawa
Źródło: TVN24
Na koniec głos znów zabrał prowadzący. - To była uroczystość pożegnania naprawdę pięknego człowieka. Nie mogę powiedzieć tego za wszystkich. Mogę to powiedzieć za siebie. Andrzeju, Jędrku, kocham cię, naprawdę - wyznał poruszony Sianecki.
Po tych słowach nastąpiło wyprowadzenie urny z prochami Andrzeja Morozowskiego. Zmarły spocznie na cmentarzu w Pyrach.