Stan rzek w Polsce. Wiceprezes Polskiej Akademii Nauk: mają dramatyczne statystyki

1608N108XR PIS DNZ MIKOLAJEWSKA
Jak skażenie rzeki wpływa na życie w nadodrzańskich terenach?
Źródło: TVN24

Stan większości rzek w Polsce jest zły - ocenił prof. Paweł Rowiński, hydrolog, wiceprezes Polskiej Akademii Nauk. Jak dodał, ich jakość uległa jednak poprawie w ostatnich dwóch dekadach dzięki między innymi inwestycjom w oczyszczalnie ścieków.

Prof. Paweł Rowiński zapytany przez Polską Agencję Prasową o stan polskich rzek, przyznał, że jeśli chodzi o jakość wody, to "mają dramatyczne statystyki". Wskazał m.in. na dane z raportu GUS "Ochrona środowiska 2021".

"W latach 2014-2019 oceniono 4 585 jcwp (jednolita część wód powierzchniowych - przyp. red.) w ramach monitoringu diagnostycznego rzek, z czego najwięcej w dorzeczach Wisły i Odry. Znikoma liczba badanych jcwp, obejmujących wody rzeczne, w tym zbiorniki zaporowe, osiągnęła stan dobry – jedynie 50 jcwp, natomiast 4 535 jcwp miało stan zły" - czytamy we wspomnianym raporcie.

Hydrolog wyjaśnił, że nie oznacza to, że do żadnego z tych cieków wodnych nie można wejść bez uszczerbku na zdrowiu, bo do określenia ich stanu brane są różne parametry, nie tylko stan chemiczny czy fizyczny, ale też poziom bioróżnorodności.

- Określenie "zły stan" oznacza, że rzeka nie spełnia jednego z kilkudziesięciu parametrów. Na przykład z punktu widzenia toksykologicznego czy chemicznego jakość wody może być dobra, ale na ocenę wpływają też na przykład hydromorfologiczne warunki migracji ryb - sprecyzował.

Profesor Rowiński o nowych zagrożeniach dla rzek

Zapytany o to, czy stan rzek w Polsce poprawił się w ostatnim czasie, podkreślił, że do pozytywnej zmiany w ostatnich kilkunastu latach przyczyniły się inwestycje w oczyszczalnie ścieków, spora część dzięki środkom z Unii Europejskiej. Dzięki temu nieczystości z wielu miast trafiają do rzek już po specjalistycznym uzdatnieniu.

Wiceprezes PAN dodał, że nie zmienia to faktu, że nadal stan polskich rzek, w porównaniu do rzek w zachodniej Europie, a zwłaszcza w Skandynawii, jest zdecydowanie gorszy, mimo że Polskę obowiązuje takie same prawodawstwo europejskie, jeśli chodzi o ich standardy.

Prof. Rowiński zwrócił uwagę, że w ostatnich latach pojawiły się nowe zagrożenia w postaci nieznanych lub ignorowanych do tej pory zanieczyszczeń. Wskazał na farmaceutyki i mikroplastik. - Nie są one monitorowane w ciekach wodnych, a mogą być bardzo niebezpieczne - zaznaczył.

"Odra będzie potrzebowała czasu"

Zapytany o katastrofę ekologiczną na Odrze i o to, czy można liczyć na to, że rzeka ta szybko "samooczyści się", powiedział: - Faktycznie, rzeki są wyjątkowymi ekosystemami pod tym względem. Jednak do momentu, w którym będziemy wiedzieli jednoznacznie, co przyczyniło się do katastrofy, trudno stwierdzić, ile Odra będzie potrzebowała czasu, by się oczyścić. Jednak będzie to kwestia nie miesięcy, ale lat.

ZOBACZ: "Rozmowy o końcu świata. Odra umiera". Debata ekspertów

Zaznaczył, że rzeka może się oczyścić tym prędzej, im bardziej jest naturalna. Sprzyja temu to, że jej koryto nie jest uregulowane, wybetonowane, a rzeka meandruje. - Niestety, Odra w wielu miejscach jest silnie przekształcona przez człowieka - zauważył.

"Sam system na wiele się nie zda, jeśli nie będziemy mieli systemu wysokich kar"

W czwartek minister klimatu i środowiska Anna Moskwa poinformowała PAP, że Instytut Rybactwa Śródlądowego znalazł w próbkach wody z Odry rzadkie mikroorganizmy, tzw. złote algi, których zakwit może spowodować pojawienie się toksyn, zabójczych dla ryb i małży. Komentując te doniesienia dla PAP dr hab. Iwona Jasser, specjalistka od fitoplanktonu z UW, zwróciła uwagę, że na razie badania pozwoliły na ustalenie działania jednej grupy toksyn - ale to nie oznacza, że nie towarzyszą im jeszcze inne, o nieznanym działaniu.

Równocześnie eksperci podkreślają, że ten typ alg rozwija się w stałych wodach słonych, a więc środowiskach zupełnie różnych od rzek. To prawdopodobnie wskazuje na zatrucie rzeki przez człowieka i w efekcie tego - rozwinięcie się alg. Wysokie zasolenie wody może oznaczać duże zrzuty wód pokopalnianych.

CZYTAJ WIĘCEJ: W Odrze nie występują. Niemcy wykryli Prymnesium parvum i piszą o "nienaturalnych ładunkach soli"

Prof. Karaczun: została zabita rzeka, druga co do wielkości rzeka w Polsce
Źródło: TVN24

We wtorek minister Moskwa zapowiedziała stworzenie nowoczesnego systemu stałego monitorowania wód powierzchniowych, wraz z systemem wczesnego reagowania na potencjalne kryzysy, awarie i katastrofy. "Podjęłam decyzję o przeznaczeniu 250 mln zł na synchronizację i pełną cyfryzację na terenie całej Polski systemu monitorowania jakości wód powierzchniowych. Będzie to sieć stacji, która przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa mieszkańców" - podała na Twitterze.

Prof. Rowiński, zapytany o tę zapowiedź minister Moskwy, z aprobatą przyjął ten pomysł. Zastrzegł jednak, że istotne jest, aby w budowanie tego systemu zaangażować naukowców-ekspertów, tak by działał on skutecznie. - System powinien nie tylko zbierać dane, ale umożliwiać ich bieżącą analizę - zaznaczył. Wskazał, że tego typu rozwiązania działają na dużych rzekach Europy Zachodniej, m.in. na Renie.

- Sam system na wiele się nie zda, jeśli nie będziemy mieli systemu wysokich kar, które będą nieuniknione - podkreślił hydrolog.

W ocenie prof. Rowińskiego w Polsce cierpimy na deficyt edukacji ekologicznej, ciągle też brakuje Polakom wrażliwości na kwestie środowiskowe, dlatego sporo niebezpiecznych zanieczyszczeń do rzek zrzucają osoby prywatne, ale też przedsiębiorstwa.

Czytaj także: