"Szanowna Pani Polu, współczuję Pani tego absurdalnego hejtu, który na Panią spływa. To są zawistni mali ludzie. Mam dla Pani jedną radę: proszę się tym nie przejmować i najlepiej tego nie czytać. Ktoś z Pani otoczenia powinien blokować tych potworów. Życzę Pani sukcesów! Współczuję i pozdrawiam"
To słowa skierowane w mediach społecznościowych do skoczkini narciarskiej Poli Bełtowskiej przez Zbigniewa Preisnera, kompozytora muzyki filmowej i teatralnej, producenta muzycznego. Murem za Polą stanął świat sportu. "Nie ma i nigdy nie będzie naszej zgody na karygodny hejt, który uderza w Polę Bełtowską. To, co obserwujemy, przekroczyło wszelkie granice krytyki sportowej. To personalny atak, w wyniku którego cierpi nie tylko zawodniczka, ale także jej najbliżsi" - napisano w oficjalnym oświadczeniu Polskiego Związku Narciarskiego.
- Wiedzieliśmy o tym wcześniej, bo pod postami związkowymi pojawiły się różne niefajne wpisy, choćby takie: obyś skręciła kolano czy zerwała wiązadło. Dla mnie to jest po prostu niewybaczalne. Zawodnik zawsze chce dobrze. Nawet jak nie idzie, to nie jest to związane z tym, że on to robi specjalnie (…) Rozmawiałem z wieloma trenerami zagranicznymi, którzy mówili, że oni tego nie rozumieją, bo u nich w kraju raczej zawodników się wspiera, a u nas szuka się negatywów. Nawet jak jest dobrze, to zawsze jest szukanie czegoś, żeby komuś zrobić jakąś przykrość - mówił przed kamerą TVP Sport Adam Małysz, prezes PNZ, przed latami wybitny skoczek narciarski.
Do hejterów zwrócił się z apelem: - Pomyślcie czasem, że to też nie są tylko zawodnicy, ale całe ich rodziny. Oni też na tym cierpią. Nawet jeśli zawodnik jest w miarę uodporniony, to rodzina już nie musi być. Dzisiaj młodzież jest bardzo słaba. Jest dużo depresji, dużo hejtu w internecie, a duża część młodzieży nie radzi sobie z tym, a szczególnie dziewczynki. Zastanówcie się dwa razy. Z drugiej strony chciałbym bardzo podziękować tym, którzy wspierają zawodników. Na szczęście jest was więcej.
"Rozwal zęby o krawężnik". Wulgarne i seksualne komentarze
10 lutego 2026, Predazzo.
Pola Bełtowska, Paweł Wąsek, Anna Twardosz i Kacper Tomasiak zajmują 11. miejsce w pierwszej serii olimpijskiego konkursu drużyn mieszanych na skoczni normalnej. Do finału awansu nie ma. Bełtowska ląduje na metrze 82. Tylko 82.
- Zdaję sobie sprawę, że to mój skok zabrał nam miejsce w drugiej serii. Bałam się tego skoku. Nie chciałam zawieść, ale nie wyszło. Najbardziej szwankował dojazd. Gdybym go opanowała i dojechała w jednej pozycji do końca, wówczas inaczej mogłoby to wyglądać - opowiadała Pola po konkursie, w rozmowie z portalem skijumping.pl.
Przyznała, że spadła na nią fala hejtu: - Nie czytam komentarzy w sieci, ale dostaję takie wiadomości prywatne, że to jest kosmos. Nie spodziewałam się, że ludzie mogą pałać do mnie aż taką nienawiścią. Nie robię tego specjalnie, a jestem jechana z góry na dół. Nie odpisuję na te wiadomości. Hejt zawsze był i będzie, więc nie biorę tego do siebie. Jeśli komuś jest lepiej, niech pisze.
Agresji jest coraz więcej. Jest coraz więcej nienawiści. Tuż przed wylotem na igrzyska swoją historię opowiedziała TVN24+ Kaja Ziomek-Nogal, nadzieja na olimpijski medal w łyżwiarstwie szybkim. Wspominała olimpijski debiut, Pjongczang 2018, zajęła wtedy 25. miejsce. - Kwalifikację na 500 metrów wywalczyła dla Polski Natalia Czerwonka, ja byłam na liście rezerwowej, ale z racji tego, że Natalia ostatecznie wycofała się z tego wyścigu, jej miejsce otrzymałam ja. Ogromne przeżycie, niesamowite. Jak się jedzie na igrzyska z tych ostatnich miejsc, to jedzie się po doświadczenie. I to doświadczenie zdobyłam. Smutne było tylko to, co działo się po igrzyskach - ta fala hejtu, która mnie zalała. Masa tego internetowego hejtu była, łącznie z tym, żebym sobie rozwaliła zęby o krawężnik, jak tak mam jeździć za pieniądze podatników. Były też różne wulgarne i seksualne komentarze, obrzydliwe, zwłaszcza dla kogoś w tym wieku. Na szczęście miałam mądrych ludzi wokół siebie, ludzi, którzy pozwolili mi przez to przejść.
Ziomek, wtedy jeszcze nie Ziomek-Nogal, miała zaledwie 18 lat - mniej niż teraz liczy sobie Bełtowska. One dopiero niedawno padły ofiarami hejterów.
Ale Dorota Świeniewicz była jedną z pierwszych takich ofiar. W 2003 roku sięgnęła z koleżankami po złoto siatkarskich mistrzostw Europy, dwa lata później sukces ten powtórzyły. W sezonie 2009 karierę, tę reprezentacyjną, zakończyła. Nie radziła sobie z falą internetowych ataków, komentarzami pod zamieszczanymi w internecie artykułami, bo media społecznościowe na scenę dopiero wkraczały.